Tuesday, February 28, 2006

Mats imprezowicz

Mats Sundin oraz Mikael Tellqvist wywalczyli z reprezentacją Szwecji złoty medal olimpijski w hokeju mężczyzn i wczoraj brali udział w "narodowej celebracji" tegoż osiągnięcia. Pomimo pięciostopniowego mrozu na Stockholm plaza tysiące kibiców powitało bohaterskich zawodników oraz zawodniczki (Szwedki zdobyły srebrny medal w hokeju kobiet).

Na zdjęciu: Reprezentanci Szwecji w kilkanaście sekund po syrenie kończącej finałowy mecz przeciwko Finlandii wygrany przez Trzy Korony 3:2. Mats w środku, bez kasku.

Trzyipółgodzinny show obfitował w śpiewy i tańce, w których uczestniczyła zarówno żeńska, jak i męska reprezentacja. Wśród panów prym wiódł, a jakże, kapitan Mats Sundin oraz Peter Forsberg i Henrik Lundqvist.

"Świętowanie" odbiło się jednak na, nazwijmy to, "zdolności wczesnego wstawania" i Mats oraz Telly nie zdążyli na samolot do Toronto. Nic to jednak dla Sundina, który wyczarterował odrzutowca za, bagatela, 100 tysięcy euro i nim nasi wybrańcy mieli dolecieć do Toronto.

"Mamy nadzieje, że Mats zdąży na spotkanie z Capitals," mówił trener Leafs, Pat Quinn, który sam wrócił z Turynu dopiero wczoraj.

Według raportu TSN, Sundin oraz inny olimpijczyk z NHL mogą zostać ukarani finansowo za niestawienie się do klubów na czas.

"Porozmawiam z nim gdy się zjawi," powiedział Generalny Menedżer Leafs, John Ferguson Jr.

Na dzisiaj rano spodziewany był również powrót Akiego Berga, który z reprezentacją Finlandii zdobył srebrny medal na Igrzyskach w finale uznając wyższość Szwedów prowadzonych przez Matsa.

(keck)

Wednesday, February 22, 2006

G57: vs New York Rangers 11/02/2006

New York Rangers 4:2 Toronto (1:0, 3:1, 0:1)

Dla Leafs trafiali: Bryan McCabe (II, 19:27, PP), Jason Allison (III, 02:44, PP)
Dla Rangers trafiali: Jaromir Jagr (I, 12:15), Petr Sykora (II, 05:51), Jaromir Jagr (II, 07:45), Martin Rucinsky (II, 12:33, PP)
Belfour 18 obron; Weekes 28 obron.

Maple Leafs przegrywają dwumecz z New York Rangers

Na zdjęciu: Niesamowity w ostatnich meczach Jaromir Jagr (obok Bryan McCabe) ponownie doprowadził Rangers do wygranej nad Leafs.

Jaromir Jagr 'w gazie' uda się na Olimpiadę do Turynu. W ostatnich pięciu spotkaniach strzelił 12 goli i z 40 trafieniami na koncie przewodzi klasyfikacji najskuteczniejszych w NHL.

Dla obu drużyn ten mecz był ostatnim przed przerwą olimpijską, która dla jednych oznacza mini-wakacje, a dla innych honor reprezentowania swojego kraju na Igrzyskach.

Dla Klonowych Liści gole strzelali Bryan McCabe oraz Jason Allison. Toronto wygrało zaledwie 3 z ostatnich 15 meczów. Fani zgromadzeni w Air Canada Centre wygwizdali swoich zawodników po końcowej syrenie.

Bramka McCabe'a była jego 17stą w sezonie, czym wyrównał najlepsze w karierze osiągnięcie, z sezonu 2001-02.

Na zdjęciu: Mats Sundin walczy z przeciwnikiem przy bandzie.

Kapitan Maple Leafs, Mats Sundin został wybrany trzecią gwiazdą spotkania, był to jeden z jego lepszych występów w tym sezonie. Mats zaliczył asystę przy bramce Allisona.

Sundin, który na Olimpiadzie będzie grał w barwach Szwecji, nie może się juz doczekać rozpoczęcia turnieju hokejowego mężczyzn w Turynie.

"To frajda reprezentować swój kraj," mówił Mats. "Kto wie, może tym razem uda się przywieżć złoto?"

Warte uwagi:

# McCabe potrzebuje jednego punktu, by wyrównać swój najlepszy punktowy dorobek (53 pkt) z sezonu 2003-04.
# Kevin Weekes, który pochodzi z Toronto, obronił 28 strzałów na swoją bramkę.
# Jaromir Jagr ukończy 34 lata w następnym tygodniu.

Następny mecz: 28 lutego 2006 - Washington at Toronto.

(keck)

G56: at New York Rangers 10/02/2006

Toronto 2:4 New York Rangers (1:0, 1:4, 0:0)

Dla Leafs trafiali: Chad Kilger (I, 08:26), Darcy Tucker (II, 02:09)
Dla Rangers trafiali: Jaromir Jagr (II, 01:21, PP), Jaromir Jagr (II, 04:06, PP), Tom Poti (II, 07:24), Petr Sykora (II, 11:56, PP)
Belfour 28 obron; Lundqvist 19 obron.

Maple Leafs 2, Jagr 2G 1A.

Pierwszą gwiazdą meczu, i słusznie, został wybrany niesamowity Jaromir Jagr. Czech strzelił 2 gole oraz asystował przy jednym doprowadzając Rangers do zwycięstwa 4:2 nad Leafs.

Dobre spotkanie u nowojorczyków rozegrał zaliczający świetny debiutancki sezon, Henrik Lundqvist, który będzie reprezentował barwy Szwecji na Igrzyskach Olimpijskich w Turynie, a o miejsce w bramce będzie walczył z... Mikaelem Tellqvistem, czyli rezerwowym goalie Toronto. Po wczorajszym meczu należy się spodziewać, iż również pojedynki Trzech Koron Telly będzie oglądał jedynie z ławki rezerwowych.

Chad Kilger dał Klonowym Liściom prowadzenie 1:0 i był to już ósmy mecz z rzędu, w którym Leafs jako pierwsi strzelali bramkę. Toronto jednak wygrało zaledwie 3 z tych spotkań, przegrywając 5, w tym dwa po regulaminowym czasie gry.

Po wyrównaniu stanu meczu przez Jagra, Darcy Tucker ponownie wyprowadził Leafs na jednobramkową przewagę, był to jednak niestety ostatni tego dnia gol strzelony przez zawodników Toronto, podczas gdy Rangersi strzelili kolejne trzy i wygrali.

Rangers pokonali Leafs pierwszy raz od 13 stycznia 2003 roku, od tego czasu rozegranych zostało 5 spotkań, w których za każdym razem Klonowe Liście były górą (4W-1OTW).

3 z czterech goli NYR strzelili grając w przewadze liczebnej.

"Ich Power Play jest zabójczy," stwierdził po zawodach Bryan McCabe. "Szczególnie groźny jest Jagr, którego nie udało nam się dzisiaj zatrzymać."

Następny mecz: 11 lutego 2006 - Toronto at New York Rangers.

(keck)

Saturday, February 18, 2006

Ben Ondrus a'la Chad Kilger

Z racji trwającej olimpiady, mam więcej czasu by przyjrzec się temu, jak prowadzi i ustawia Marlies nasz coach, Paul Maurice. I jedna rzecz zwraca ostatnio moją uwagę - mianowicie, jak bardzo mój osobisty faworyt, Ben Ondrus, sprawdzany jest w roli "Chada Kilgera" Marlies. Mam nadzieję, że głównie dlatego, by już w kolejnym sezonie przejąc jego obowiązki w Maple Leafs.

IMO, żadnego powodu by Ondrus (w swietle dosc udanych tegorocznych eksperymentów w Maple Leafs takich zawodników jak Steen, Wellwood, Stajan, Harrison, czy Kronwall) przesiedział kolejny sezon w AHL. Oto jak widze fakty i przyszłosc:

(napiszę, jak tylko zjem sniadanie, prosze o cierpliwosc) :)

Na zdjęciu obok: Chad Kilger samodzielnie załatwia trzech Senatorów z Ottawy.

Otóż sprawy rzekomego podobieństwa mają się o tak:

(1) Podobnie jak Kilger, Ben Ondrus jest specjalistą od PK, który znakomicie gra ciałem (osłaniając krążek, blokując strzały). Ma niezle opanowany ruch kijem "na zamiacza", co sprawia, że podobnie jak Matt Stajan de facto zajmuje więcej miejsca w PK, zmniejszając tym samym szansę rywali na znalezienie miejsca do strzału;

(2) Podobnie jak Kilger, Ondrus znakomicie gra forecheckingiem. Warto się przyjrzec jego wyjazdom do strefy obronnej przeciwnika, podczas powstrzymywania wyprowadzanego ataku. Nawet jesli jest w tym forechecku osamotniony, praktycznie zawsze kończy atak najazdem na rywala na bandzie. Duża częsc tych akcji jest nawet spektakularna.

(3) Ondrus jako bądź co bądź snajper z czasów WHL (w odróżnieniu od Kilgera jednak jego wyczyny strzeleckie datują się na całkiem niedawno, bo sezony 2001/02 i 02/03) jest ostatnio celowo wystawiany przez Maurice'a w pierwszej linii ataku. I podobnie jak Chad, zręcznie sobie w tym ataku radzi.

W tym sezonie, Ondrus ma bowiem następujące statystyki (przypomnę, NIE jest klasycznym snajperem): 11 g, 15a, 95 PIM w 47 meczach. Czyli raz jeszcze podobnie jak Kilger, po którym zapewne nikt (poza ustawiającym go nieraz w pierwszym ataku Patem Quinnem) jego statystyk strzeleckich nikt się nie spodziewał.

Na zdjęciu obok: Ben Ondrus "goli" łopatką kija zawodnika Binghampton Senators.

Do czego zatem zmierzam? To prosta, ale jakże radosna dla mnie konstatacja: kontrakt Kilgera kończy się po tym sezonie i w przypadku, gdyby Ondrus był gotowy zając jego miejsce, nie będzie żadnego powodu, żeby go przedłużac. A wszystkie znaki na ziemi i niebie póki co wskazują, że Ondrus gotowy jest.

W końcu w tym roku kończy 24 lata i w następnym sezonie AFAIR będzie w swoim ostatnim sezonie obowiązującego kontraktu. To idealny moment na pokazanie i podpisanie wyższego, oby z Maple Leafs.

Cieszy mnie ta zakładana w tym przypadku lepsza komunikacja Quinna z Maurice'm, niż wczesniej z Dougiem Sheddenem. Tym bardziej, że jesli rzeczy potoczą się zgodnie z oczekiwaniami postronnych obserwatorów takich jak my tutaj, Paul Maurice za póltora sezonu zastąpi Pata Quinna na ławce trenerskiej Maple Leafs. A kiedy będzie szukał twardziela, który potrafi strzelic z pierwszego lub drugiego ataku, pomysli o #25. I nie będzie się mu on kojarzył tak jak dzisiaj z Saszą Khavanovem...

Go #25 Ben Ondrus - one-man penalty killing unit, who can score a plenty! :)

Friday, February 17, 2006

Kabi na piątkę

John Ferguson Jr., wiceprezydent oraz generalny menedżer Toronto Maple Leafs podał w sobotę do wiadomości publicznej, że obrońca Tomas Kaberle wyraził zgodę na przedłużenie kontraktu wiążącego go z Klonowymi Liśćmi na kolejne 5 lat, do listopada 2010 roku. Zgodnie z polityką klubu, warunki finansowe nie zostały sprecyzowane. Nieoficjalnie jednak wiadomo, iż Czech będzie zarabiał 4,25 mln $ za sezon.

"Tomas jest bardzo ważnym zawodnikiem w naszej organizacji i liczymy na jego dobrą grę," mówił Ferguson. "Tomas po tym sezonie stałby się wolnym agentem, tym bardziej cieszy nas fakt, iż czuje się częścią naszej organizacji. Mamy nadzieję, że razem z nim w składzie Maple Leafs będą odnosić w przyszłości sukcesy."

27-letni Kaberle zajmuje obecnie piąte miejsce wśród najskuteczniejszych obrońców NHL z 43 punktami na koncie, a zajmuje pierwsze miejsce pod względem asyst (ma ich 37). Jego przeciętny czas na lodzie (28 minut 4 sekundy) to czwarty wynik w Lidze. Wyprzedzają go jedynie Nicklas Lidstrom (28:41), Chris Pronger (28:15) oraz kolega z drużyny, Bryan McCabe (28:08).

W klasyfikacji punktów zdobytych podczas gier w przewadze zajmuje dziewiątą lokatę, ma ich na koncie 31, z czego 27 to asysty i tu wyprzedza go tylko Lidstrom z Detroit Red Wings. Popularny "Kabi" jest teraz trzeci w wewnętrznej klasyfikacji skutecznych Maple Leafs z 43 punktami (6 goli, 37 asyst). W dotychczasowych 499 meczach rozegranych w NHL skumulował liczbę 47 bramek oraz 220 asyst, co daje razem 267 punktów.

Urodzony w czeskim Rakovniku Kaberle został wybrany przez Toronto w drafcie 1996 roku w dalekiej 13 rundzie i był 204 zawodnikiem wybranym ogółem.

(keck)

G55: vs Atlanta 07/02/2006

Atlanta 1:4 Toronto (0:0, 0:2, 1:2)

Dla Leafs trafiali: Alexei Ponikarovsky (II, 13:25), Darcy Tucker (II, 16:39, PP), Kyle Wellwood (III, 03:16), Bryan McCabe (III, 17:07)
Dla Thrashers trafiali: Marian Hossa (III, 00:18, PP)
Belfour 33 obron; Lehtonen 24 obron.

Leafs pokonują Thrashers po raz czwarty w tym sezonie

W trakcie meczu, były kapitan Leafs, Darryl Sittler otrzymał owację na stojąco z okazji 30. rocznicy pamiętnego 10-punktowego meczu, który jest do dziś rekordem NHL. Sittler strzelił 6 goli i asystował przy czterech podczas spotkania przeciwko Boston Bruins rozegranym 7 lutego 1976 roku, wygranym 11:4.

Na zdjęciu: Darcy Tucker cieszący się ze strzelonego przez siebie gola.

Maple Leafs kontynuują passę demolowania drużyny Thrashers, którzy notorycznie mecze przeciwko Klonowym Liściom zamieniają na polowania na głowy graczy Toronto.

Alexei Ponikarovsky, Darcy Tucker, Kyle Wellwood oraz Bryan McCabe trafiali dla TML, którzy po raz siódmy z rzędu pokonali zespół z Atlanty.

"Oni zdecydowanie na nas polują na lodzie. Nasi kluczowi gracze już kilkakrotnie doznawali urazów po chamskich atakach zawodników Atlanty," mówił Kyle Wellwood. "Ważne, że z nimi wygrywamy."

Bilans bramkowy czterech tegosezonowych starć między Leafs a Thrashers to 23:3 na korzyść Klonowych Liści.

W pierwszym spotkaniu rozegranym między tymi zepsołami,14 października 2005 roku Toronto pokonało Atlantę aż 9:1 zdobywając 7 goli w Power Play. Ogółem zawodnicy obu drużyn dostali 109 minut kar, w meczu miały miejsce dwie duże bijatyki. Po tym spotkaniu trener Leafs, Pat Quinn zarzucił graczom Thrashers tchórzostwo, a swojemu vis-a-vis, Bobowi Hartleyowi wysyłanie zawodników na lód w celu 'polowania na głowy przeciwników'.

Na zdjęciu: Bryan McCabe po chamskim ataku Serge'a Aubina.

Nie inaczej 'zaprezentowali się' 'gracze' Atlanty wczoraj. Po chamskim ataku od tyłu Serge'a Aubina na Bryanie McCabie, obrońca Leafs musiał być odprowadzony przez lekarzy Toronto do szatni z podejrzeniem poważnego urazu kolana. Ostatecznie wrócił do gry, ale można tu mówić o ogromnym szczęściu Bryana bowiem równie dobrze to starcie mogło zakończyć jego występy w tym sezonie. Aubin został wyrzucony z meczu za to zajście.

Ostro zaatakowany został także kapitan Leafs, Mats Sundin, któremu po spóźnionym wejściu Exelby'ego zaczęła lecieć krew z nosa i rozciętej wargi. Chad Kilger ruszył od razu do zawodnika Atlanty, by uzmysłowić mu, że nie wolno w ten sposób traktować Matsa, jednak ten nie miał na tyle godności, aby stawić czoła Kilgerowi i jak ostatni tchórz schował się za plecami Grega de Vriesa, z którym ostatecznie przyszło Kilgerowi stoczyć bójkę.

Ponownie świetnie zagrał w bramce Leafs Ed Belfour, którego wyborną dyspozycję docenili fani skandując "Eddie! Eddie!" po tym, jak 'Orzeł' wybronił kilka trudnych strzałów w drugiej i trzeciej tercji.

"Dobrze widzę krążek," prosto wytłumaczył swoją skuteczność obronną Belfour.

"Był niesamowity," mówił o Belfourze Marian Hossa. "Nie wiem dlaczego ale mamy duże problemy grając przeciwko Toronto. Dzisiaj zagraliśmy najlepsze spotkanie z czterech przeciwko Leafs w tym sezonie ale niewiele to dało."

Warte uwagi:
# Po raz drugi z kolei nie zagrał Jeff O'Neill.

Następny mecz: 10 lutego 2006 - Toronto at New York Rangers.

(keck)

G54: vs New Jersey 04/02/2006

New Jersey 2:4 Toronto (0:3, 0:0, 2:1)
Dla Leafs trafiali: Alexei Ponikarovsky (I, 00:33), Tomas Kaberle (I, 09:59, PP), Alexei Ponikarovsky (I, 11:12), Chad Kilger (III, 19:15, EN)
Dla Devils trafiali: Brian Gionta (III, 00:28, PP), John Madden (III, 01:03)
Belfour 36 obron; Brodeur 15 obron.

Fantastyczny Belfour, świetny Ponikarovsky

Na zdjęciu: Niekwestionowany bohater I tercji, Alexei Ponikarovsky.

Ed Belfour pokazał, że nadal potrafi grać na najwyższym poziomie, pomimo swojego wieku oraz ostatniej zniżki formy.

Belfour obronił 36 uderzeń na swoją bramkę, Alexei Ponikarovsky strzelił dwie bramki, a Maple Leafs pokonali Devils 4:2 odnosząc drugie zwycięstwo w ostatnich 12 meczach.

Fani zgromadzeni w Air Canada Centre głośno skandowali "Eddie! Eddie!", gdy 'Orzeł' dokonał kilku niesamowitych interwencji w drugiej tercji, włącznie z obroną rzutu karnego wykonywanego przez Viktora Kozlova.
"Eddie z pewnością dał nam szansę na wygraną. W drugiej tercji był fantastyczny," mówił Mats Sundin. Grę Bel4a docenili również przeciwnicy. "Eddie grał niesłychanie dobrze. Był zdecydowanie najlepszym graczem n lodzie," mówił John Madden.

Sam Belfour stwierdził, iż nie jest zaniepokojony liczbą rozgrywanych spotkań ani swoim wiekiem. "Nie martwi mnie to. Przez całą swoją karierę grałem często i dużo, mój organizm jest do tego przygotowany," powiedział. Statystyki Eddiego w tym sezonie to 20W-18L-3OL.

Na zdjęciu: Darcy Tucker oraz Jason Allison.

Już po pierwszych 12 minutach spotkania Toronto prowadziło 3:0 po dwóch trafieniach Alexeia Ponikarovsky'ego (gole nr 13 i 14 w sezonie) oraz jednym Tomasa Kaberlego. Swoją bramkę w trzeciej tercji dołożył Chad Kilger, który skierował krążek do pustej bramki na 44 sekundy przed końcową syreną.

Warte uwagi:

# Drużyna Devils miała przerażający start z lotniska w New Jersey bowiem samolot, którym mieli polecieć miał problemy z oderwaniem się od pasa startowego i piloci musieli włączyć awaryjne hamulce. "To było straszne 5 czy 6 sekund," mówił o zdarzeniu Martin Brodeur...

# Obrońca Leafs, Ken Klee opuścił ten mecz z powodu skręconej kostki.

# Inny kontuzjowany zawodnik Toronto, Eric Lindros nie powróci do składu Klonowych Liści przed Olimpiadą, tak jak to było zakładane. Lindros wykluczył możliwość operacji, a jego zraniony nadgarstek nie goi się tak, jak oczekiwano.

Następny mecz: 07 lutego 2006 - Atlanta at Toronto.

(keck)

Wednesday, February 15, 2006

Liście na igrzyskach

Dzisiaj zaczęło się to, na co większość kibiców hokeja na lodzie (na szczęscie nie ja - przyp. Nieszpory) czeka całe 4 lata: Olimpijski Turniej Hokeja na Lodzie Mężczyzn.

Na Igrzyskach nie zabraknie zawodników Toronto Maple Leafs. Kibice Klonowych Liści będą mogli podziwiać swoich ulubieńców, którym pewnie nierzadko przyjdzie grać przeciwko sobie. Myśl o pojedynku Mats Sundin - Bryan McCabe elektryzuje chyba każdego.

Kraje, które nie mają zaszczytu bycia reprezentowanymi przez zawodników Toronto Maple Leafs to Niemcy, Łotwa, Rosja, Słowacja, Szwajcaria oraz USA.Poniżej przedstawiamy "naszych" bohaterów i ich dotychczasowe olimpijskie osiągnięcia. Niektóre fakty mogą być nieco zaskakujące, jak np. fakt, iż najbardziej utytułowanym graczem Maple Leafs jeśli chodzi o Zimowe Igrzyska jest... Przeczytajcie sami .

Bryan McCabe (Kanada)
Na zdjęciu: Bryan McCabe w treningowym jerseyu Team Canada.

Ten sezon jest rekordowy w karierze obrońcy rodem z St. Catharines w prowincji Ontario. McCabe już wyrównał swój najlepszy wynik pod względem strzelonych w NHL bramek (17 oczek) z sezonu 2001-02, a zaledwie jednego punktu potrzebuje, by wyrównać swój najlepszy punktowy dorobek (53 pkt) z sezonu 2003-04.

Jego świetna forma nie mogła pozostać niezauważona i McCabe został najpierw powołany do tzw. "taxi squad" reprezentacji Kanady, czyli grupy zawodników rezerwowych mających zastąpić kontuzjowanych kolegów, a gdy urazów wykluczających ich z turnieju doznali m.in. Ed Jovanovski oraz Scott Niedermayer, alternatywny kapitan Maple Leafs został od razu włączony do pierwszej drużyny Team Canada. Występ w Turynie będzie dla McCabe'a debiutem w olimpijskiej reprezentacji kraju.


Tomas Kaberle (Republika Czeska)
Na zdjęciu: Tomas Kaberle podczas treningu reprezentacji Czech.

Sezon 2003-04 jest rewelacyjny w wykonaniu zaledwie 27-letniego czeskiego obrońcy. Wielu komentatorów jest zdania, iż Kaberle jest MVP w Leafs, przewyższa formą i McCabe'a i Sundina.

Kilka dni temu Kaberle przedłużył o kolejnych 5 lat kontrakt z Maple Leafs. I bardzo dobrze, bo ten zawodnik to żywe srebro. Popularny "Kabi" grał już na Igrzyskach, w Salt Lake City w 2002 roku.

Poniżej jego dorobek z występów w tamtym turnieju hokejowym. Salt Lake City 2002:Mecze: 4Gole: 0Asysty: 1Punkty: 1+/-: -3PIM: 2

Aki Berg (Finlandia)
Przyszła pora na... najbardziej utytułowanego hokeisty reprezentującego barwy Klonowych Liści. Berg jest bowiem brązowym medalistą olimpijskim z drużyną Finlandii z Zimowych Igrzysk w Nagano, w 1998 roku. Aki grał również w Salt Lake City.

Jego statystyki z tych turniejów przedstawione są poniżej. Nagano 1998:Mecze: 6Gole: 0Asysty: 0Punkty: 0+/-: -PIM: 6 Salt Lake City 2002:Mecze: 4Gole: 1Asysty: 0Punkty: 1+/-: +1PIM: 2
2

Nik Antropov (Kazachstan)
Podobnie jak Bryan McCabe, dla "Antiego" będzie to premierowy występ na Olimpiadzie. Reprezentacja Kazachstanu nie jest z pewnością faworytem rozgrywek ale nie zapominajmy o fantastycznej postawie zespołu Białorusi podczas Igrzysk w Salt Lake City w 2002 roku, która zajęła w turnieju 4. miejsce, a wyeliminowała m.in. zespół Szwecji. Kazachów z pewnością stać na sprawienie podobnej niespodzianki.

Mikael Tellqvist (Szwecja)
Dla rezerwowego bramkarza Maple Leafs będzie to debiut na Olimpiadzie. Po fantastycznej postawie Henrika Lundqvista w bramce New York Rangers, można się spodziewać, że również pojedynki Trzech Koron "Telly" będzie oglądał jedynie z ławki rezerwowych.

Mats Sundin (Szwecja)
Na zdjęciu: Igrzyska w Salt Lake City 2002: Mats Sundin walczy o krążek z Erikiem Lindrosem. Po latach przyjdzie im razem grać w barwach Toronto Maple Leafs.

Na koniec zostawiliśmy sobie naszego kapitana, który będzie również kapitanował reprezentacji Szwecji. Mats wczoraj (13 lutego) obchodził 35-te urodziny i Igrzyska w Turynie będą zapewne ostatnimi w jego karierze zawodniczej. Jakże pięknym jej zwieńczeniem byłoby zdobycie medalu, najlepiej tego najcenniejszego. Zespół Trzech Koron jak zwykle wymieniany jest wśród faworytów turnieju hokejowego i oby tym razem udało się Szwedom prowadzonym przez Matsa Sundina osiągnąć sukces.

Choć nie zdobył na Olimpiadzie żadnego medalu, dostał wyróżnienie personalne. Został bowiem wybrany do Drużyny Gwiazd podczas Zimowych Igrzysk w Salt Lake City, gdzie grał fenomenalnie zdobywając 5 goli i asystując przy 4 trafieniach kolegów.

Niżej jego statystyki z turniejów, w których brał udział.Nagano 1998:Mecze: 4Gole: 3Asysty: 0Punkty: 3+/-: -PIM: 4Salt Lake City 2002:Mecze: 4Gole: 5Asysty: 4Punkty: 9+/-: +4PIM:

(keck)

Monday, February 13, 2006

G53: at Washington 03/02/2006

Toronto 1:4 Washington (1:1, 0:1, 0:2)

Dla Leafs trafiali: Mats Sundin (I, 15:06)
Dla Capitals trafiali: Mike Green (I, 15:27), Brooke Laich (II, 00:56), Ben Clymer (III, 09:16), Chris Clark (III, 18:13)
Belfour 26 obron; Kolzig 25 obron.

Maple Leafs przegrywają z Capitals. Początek nowej passy porażek?

Z Alexandrem Oviechkinem, który powrócił do składu zespołu po jednomeczowej absencji spowodowanej kontuzją pachwiny, Washington pokonał Leafs. Popularny Oviechkop zanotował asystę, Chris Clark oraz Ben Clymer mieli po golu i asyście, swoje trafienie dla Caps dołożył Brooke Laich.

Jedyną bramkę dla Toronto strzelił nasz kapitan, Mats Sundin wyprowadzając Leafs na prowadzenie 1:0. Gol ten zakończył serię siedmiu meczów bez zdobyczy bramkowej dla Matsa.

Spotkanie obfitowało w wiele emocji, niekoniecznie tych sportowych. w 16 minucie 23 sekundzie meczu doszło do incydentu, po którym posypały się kary dla zawodników obu drużyn. Bryan McCabe pchnął Oviechkina, gdy ten zbliżał się do bramki Toronto. Rosjanin mógł (w mojej opinii, pojawią się zapewne komentarze przeciwne) wyhamować przed bramkarzem Leafs ale tego nie zrobił i z impetem wpadł w Eda Belfoura.

McCabe uderzył Oviechkina kijem trzymanym oburącz (cross check), a ten rzucił się na obrońcę Leafs chcąc się zrewanżować. Doszło do szamotaniny, w której udział wziął oczywiście i Eddie. Ze swojej bramki wyjechał także Olaf Kolzig i przejechał całą długość lodu, by też wziąć udział w przepychance.

"Mam olbrzymi szacunek dla Eddiego Belfoura," mówił po meczu Kolzig. "(Ale) nie mogę patrzeć, jak nasz gracz dostaje odbijaczką (blockerem - przyp. keck) po twarzy."

Po kilkudziesięciu sekundach udało się sędziom opanować sytuację sprokurowaną przez McCabe'a, jednak do końca meczu Bryan 'polował' na Oviechkina, a ten nie był mu dłużny w bodycheckach, dowodząc, że nie tylko jest wspaniałym technikiem ale i potrafi grać ostro, fizycznie.

"Nie było widać w naszej grze żadnej pasji," komentował spotkanie trener Leafs, Pat Quinn. "Widocznie dziś nie był nasz dzień."

Warte uwagi:
# Mats Sundin ma po tym spotkaniu już 50 punktów w 43 meczach przeciwko Washington Capitals.

Następny mecz: 04 lutego 2006 - New Jersey at Toronto.

(keck)

Friday, February 10, 2006

Klee jeździ, Woz zjeżdza?

Pięć dni po skręceniu kostki podczas meczu z Washington Capitals, Ken Klee zapowiada powrót do składu. 35-letni obrońca wczoraj stawiał pierwsze kroki na lodzie.

"Powinienem wystąpić w ostatnim meczu w tym tygodniu, z New York Rangers (11 lutego - przyp. Majkiel) tuż przed przerwą olimpijską” - mówił.

Gwoli przypomnienia Klee skręcił kostkę w lewej nodze w meczu przeciwko Washington Capitals i wczoraj pierwszy raz od tamtego czasu trenował wraz z kontuzjowanym centrem Erikiem Lindrosem. Trener Pat Quinn liczy na występ Klee w meczu przeciwko Rangers.

Jeżeli wszystko pójdzie po myśli Kena, jego powrót będzie najprawdopodobniej oznaczał odwołanie Andy’ego Wozniewskiego albo Jaya Harrisona do Toronto Marlies.

Harrison, który rozegrał sześć spotkań, prowadzi wraz z Bryanem McCabem i Kylem Welwoodem w punktacji plus/minus z dorobkiem (+5). "Jeśli zostanę oddany do Marlies, na pewno wykorzystam to, czego się tu nauczyłem”, mówił Harrison.

Inny obrońca Toronto, Alexander Khavanov, który złamał w jednym z wcześniejszych spotkań kość w lewej stopie próbował jeździć, jednak ból był za duży. Jego powrót jest zapowiadany po przerwie spowodowanej Igrzyskami Olimpijskimi w Turynie.

(Majkiel)

Tuesday, February 07, 2006

G52: at Tampa Bay 31/01/2006

Toronto 2:3 Tampa Bay (1:1, 1:0, 0:1, OT: 0:0, SH: 0:1 (0:2))
Dla Leafs trafiali: Chad Kilger (I, 16:25), Darcy Tucker (II, 10:24, PP)
Dla Lightning trafiali: Brad Richards (I, 19:59), Ryan Craig (III, 04:11, PP)
Belfour 35 obron; Burke 25 obron.

Leafs znowu przegrywają. Powrót Bryana McCabe'a do składu

Na zdjęciu: Z Bryanem McCabem w składzie Leafs również przegrywają.

Vincent Lecavalier oraz Brad Richards pokonali Eda Belfoura w konkursie rzutów karnych, podczas gdy ani Mats Sundin, ani Alexei Ponikarovsky nie trafili do siatki bramki strzeżonej przez Seana Burke'a. Lightning zdobywają 2 punkty, Maple Leafs wywożą z Tampy 1 punkt.

W regularnym czasie gry dla Klonowych Liści strzelali Chad Kilger i Darcy Tucker, obaj zdobywali gole w poprzednim meczu, przeciwko Panthers, a dla Tuckera było to już nawet trzecie trafienie z kolei po jego powrocie do zespołu w spotkaniu przeciwko Canadiens.

Nie pomogła dobra dyspozycja Belfoura, który obronił 35 uderzeń zawodników Lightning.

"Wypunktowali nas," mówił po meczu Kilger. "Eddie stawał na głowie i wyciągał nieprawdopodobne strzały, dzięki czemu cały czas pozostawaliśmy w grze. Mieliśmy okazje, by przesądzić pojedynek na naszą korzyść. Doszło do karnych i, niestety, ktoś musiał przegrać."

Podczas ostatniej minuty dogrywki Tucker raz trafił w słupek, a w drugiej sytuacji jego strzał z bliska obronił Burke.

"Jestem rozczarowany, bo miałem okazje, żeby wygrać dla nas ten mecz," mówił rozgoryczony Tucker, który zdobył gola i zaliczył asystę przeciwko Tampie. "Jako jeden z liderów drużyny oczekuję od siebie, że będę umieszczał krążek w bramce przeciwników, gdy tylko nadarzy się do tego sposobność."

Mats Sundin ma na swoim koncie 8 asyst w ostatnich pięciu grach.

Warte uwagi:

# Po dziewięciu spotkaniach absencji do składu meczowego Leafs wrócił Bryan McCabe.

# Gol Richardsa był jego setnym w NHL.

Następny mecz: 03 lutego 2006 - Toronto at Washington.

(keck)

G51: at Florida 30/01/2006

Toronto 4:2 Florida (1:0, 1:1, 2:1)

Dla Leafs trafiali: Chad Kilger (I, 12:24), Kyle Wellwood (II, 14:12, PP), Darcy Tucker (III, 12:16, PP), Jeff O'Neill (III, 11:24, PP)
Dla Panthers trafiali: Olli Jokinen (II, 6:59, PP), Joe Nieuwendyk (III, 13:50)
Belfour 33 obrony; Luongo 28 obron.


Nareszcie zwycięstwo Leafs! Panthers pokonani, seria porażek przerwana


Na zdjęciu: Nareszcie Leafs mają powody do radości.

Klonowe Liście wykorzystały problemy Panthers z pozostawaniem poza boksem kar zdobywając 3 z czterech goli w Power Play.

Darcy Tucker oraz Jeff O'Neill zdobywali gole podczas gry w przewadze pięciu na trzech w trzeciej tercji pieczętując zwycięstwo Toronto 4:2.

Szczególnie imponujący był gol Tuckera, który trafił pokonał Luongo strzelając praktycznie z zerowego kąta, uderzając krążek "spod" łyżew.

"Podczas każdej przedmeczowej rozgrzewki strzelam na bramkę mniej więcej z tego samego miejsca, więc to nie jest nic nowego, że i tym razem weszło," mówił "skromnie" Darcy. "Generalnie nie graliśmy dzisiaj szczególnie dobrze biorąc pod uwagę niektóre elementy gry," mówił Tucker. "Musimy łapać mniej kar, to przede wszystkim ale myślę, że wreszcie znaleźliśmy sposób na wygrywanie i to zwycięstwo z pewnością pomoże w następnych meczach."

Kyle Wellwood również zaliczył trafienie w wygranym spotkaniu, pierwszym na koncie Maple Leafs od pokonania Edmonton Oilers 7 stycznia. Swoją bramkę dołożył Chad Kilger, 3 asysty zaliczył Mats Sundin, a Ed Belfour popisał się 33 obronionymi strzałami, w tym aż trzydziestoma w pierwszych dwóch tercjach spotkania

"Kiedy przechodzisz przez taką serię porażek, jaką my mamy właśnie za sobą, zadajesz sobie pytania nad każdym aspektem gry," komentował Mats Sundin. "Mamy dobrą drużynę. Wyjście z takiej passy przegranych tylko nas wzmocni."

Olli Jokinen i Joe Nieuwendyk trafili dla Panthers, którzy ponieśli porażkę we własnej hali w regulaminowym czasie gry pierwszy raz od jedenastu spotkań.

Toronto pokonało Floridę już trzeci raz w trzech pojedynkach między tymi zespołami w tym sezonie. Pierwsze dwa spotkania Leafs wygrali po 2:1.

Warte uwagi:

# Obrońca a zarazem najskuteczniejszy zawodnik Toronto, Bryan McCabe, ominął już dziewiąty kolejny mecz z powodu urazu pachwiny. Możliwe, że powróci już dziś, na spotkanie przeciwko Lightning.

# Center Panthers, Gregory Campbell nie zagrał w czwartym kolejnym spotkaniu z powodu odniesionego wstrząśnienia mózgu.

# Bilans Panthers, gdy przegrywają po dwóch tercjach to 0W-15L-2OTL.

# Obrońca Leafs, Jay Harrison, który zadebiutował w NHL sobotnim meczem przeciwko Canadiens zanotował swój pierwszy punkt w karierze asystując przy golu Chada Kilgera.

# Maple Leafs dali sobie strzelić co najmniej 4 gole w każdym meczu podczas fatalnej passy ośmiu porażek z kolei.

Następny mecz: 31 stycznia 2006 - Toronto at Tampa Bay.

(keck)

G50: vs Montreal 28/01/2006

Montreal 4:3 Toronto (0:1, 1:1, 2:1, OT: 1:0)

Dla Leafs trafiali: Darcy Tucker (11:19, PP), Alexnader Khavanov (39:04), Ken Klee (55:42)
Dla Canadiens trafiali: Alexei Kovalev (21:12), Saku Koivu (50:40), Jan Bulis (51:15), Saku Koivu (61:04, PP)
Tellqvist 16 obron; Theodore 21 obrony.

Bessa Leafs przedłużona do ośmiu porażek pod rząd

Nie udało się pokonać Montreal Canadiens, których forma również ostatnio prezentowała się słabo. Habs mają jednak w swoim składzie Saku Koivu i to ich kapitan przesądził losy meczu pogrążając Leafs w dogrywce.

W boksie kar siedział wtedy Alexanders Khavanov za głupia bo kompletnie niepotrzebnie złapaną karę po zażegnaniu groźnej sytuacji. Nie popisał się również Tellqvist, który mógł i powinien strzał Fina obronić.

Nie pomogło wstawienie młodego szwedzkiego bramkarza za Eddiego Belfoura, który był ostatnio krytykowany za swoją postawę (przegrane ostatnie 7 meczów, średnia gola a mecz GAA: 4.58...). Jak nie idzie to nie idzie...

"Ta przegrana boli, na szczęście wynieśliśmy z niej przynajmniej 1 punkt," mówił Telly.

Dla Klonowych Liści gole strzelali Darcy Tucker (powrót po sześciu spotkaniach ominiętych z powodu urazu żeber), Alexander Khavanov oraz Ken Klee, który wyrównał stan spotkania na 3:3 potężnym uderzeniem pokonując Theodore'a na nieco ponad 4 minuty do końca zawodów.

"Prowadziliśmy już w tym meczu. Musimy znaleźć sposób, by dowozić przewagę do końcowej syreny," komentował Klee. "Obie drużyny potrzebowały punktów. Na dzień dzisiejszy i my i Habs jesteśmy poza playoffami..."

Warte uwagi:

# Bilans Toronto grającego bez Bryana McCabe'a to 0 wygranych, 8 porażek. Czołowy obrońca Leafs zmagał się z kontuzją pachwiny, powoli jednak wraca do zajęć. Być może zagra przeciwko Florida Panthers w najbliższy poniedziałek lub przeciwko Tampa Bay Lightning we wtorek.

# Spotkanie Leafs - Habs było 672 pojedynkiem tych zespołów w historii.

Następny mecz: 30 stycznia 2006 - Toronto at Florida.

(keck)

Saturday, February 04, 2006

Jak NAPRAWDĘ liczyć punkty

Nieszpory: our own Keck ma nawet lepszą metodę liczenia niż moja. Wyjaśnia ją poniżej. Nie mam zastrzeżeń: niech będą dwie metody - byle było CO liczyć, Panie i Panowie. Byle było co liczyć.

***********
Na samym początku proszę Ciebie, Czytelniku, żebyś zapoznał się z opinią Nieszporego o tym, jak (nie - przyp. keck ;) należy liczyć punkty. Ten tekst jest bowiem odpowiedzią na tamten.

Jest 4 lutego roku bieżącego (czyli dwutysięcznego szóstego). Maple Leafs właśnie przegrali mecz przeciwko Washington Oviechkins, co daje Klonowym Liściom bilans 10 porażek w ostatnich 11 spotkaniach... Najwyższy więc czas zdać sobie sprawę z tego, że zmienia się sposób liczenia punktów zdobytych przez Toronto Maple Leafs w ligowej tabeli Konferencji Wschodniej w NHL.

Nie ma już żadnego sensu posługiwanie się prostym przeliczeniem zwycięstw i porażek, trzeba wziąć pod uwagę REALNE zdobycze punktowe zespołu. Posłużę się przykładem przytoczonym przez Nieszporego, żeby jak najdokładniej i jak najdosadniej oddać różnice w rozumowaniu moim (tym poprawnym) i "nieszporym" (tym błędnym:). Weźmy zatem ostatnie trzy z czterech meczów Maple Leafs (nie biorąc pod uwagę spotkania przeciwko Capitals):

Podejście tradycyjne trafnie przedstawione przez Nieszporego: Leafs przegrali dwa mecze (w tym jeden w domu), a jeden wygrali. Stan: 1W-2L, czyli generalnie bilans nienajciekawszy - szczególnie, że graliśmy z Montrealem, Floridą i Tampą. 33% sukcesu - bo jedno zwycięstwo na trzy szanse.

Teraz przytoczę podejście "nieszpore":

Dwie porażki zapadły po dogrywce, dając zespołowi po jednym punkcie za każdym razem. Jednakowoż Leafs zdobyli więc dwa punkty za dwie porażki po dogrywce i kolejne dwa za zwycięstwo. Wpadły więc cztery punkty na sześć możliwych, czyli Toronto tak naprawdę zebrało 66% możliwych do zdobycia punktów.

Dalej:

"I od razu kontra dla tych, którzy mogą uważać, że Leafs w porażce po dogrywce z takimi Lightning "stracili" jeden punkt wobec rywali, a nie "zdobyli" jeden. Pamiętajmy, że Leafs są w stanie wyłącznie kontrolować własny los w tabeli - nie mamy wpływu na to, jak w meczach z innymi rywalami będą sobie radzić te zespoły, z którymi walczymy o playoff. A ponieważ takiej Tampie i Leafs przykładowo zostało powiedzmy do końca sezonu jakieś 28 mecze, znaczenie jednego "straconego" punktu w meczu z Tampą ma wartość 1/28, czyli relatywnie niewielką.

Co innego, gdybyśmy wszystkie pozostałe mecze z kontrkandydatami do p-o przegrali dwoma lub jednym punktem. Wtedy wskaźnik ten miałby wartość 2.0 lub 1.0 - czyli znaczenie pojedynczego meczu, o ile w pozostałych nadal będziemy punktować (nawet pomimo ewentualnych porażek) jest relatywnie niewielkie.

Otóż tu Nieszpory się myli. Owszem, Leafs nie mają wpływu na to, jak w meczach z innymi przeciwnikami będą sobie radzić te zespoły, z którymi walczymy o playoffy ale... Ale: mają wpływ na to, ile rywale zdobędą punktów w meczach z Toronto. A w branych pod uwagę trzech spotkaniach TML dali się pokonać dwóm bezpośrednim konkurentom w boju o PO.

Poza tym, jeśli Toronto nie ma wpływu na rozstrzygnięcia między innymi zespołami (a nie ma), to tym większe jest znaczenie spotkań Leafs - rywal w walce o PO. Tak teraz trzeba podchodzić do meczów Klonowych Liści.

Mogliśmy mecze z Tampa Bay i Montrealem wygrać ale je przegraliśmy. Mogliśmy wygrać i zyskać nie tylko 2 punkty za każde zwycięstwo, ale i pozbawić przeciwników tych punktów. Daliśmy się jednak pokonać, pozytyw, że po dogrywkach, czyli straciliśmy o 2 punkty mniej niż moglibyśmy, bo dostaliśmy po punkcie za każdy mecz, którego losy nie rozstrzygnęły się w regulaminowym czasie. Ale starta w wyniku tego nie jest równa stracie 4 punktów, nie, a tym bardziej nie można stwierdzić, że Leafs uzyskali w tych potyczkach 2 punkty...

Ta strata wynosi 6 punktów: mogliśmy zdobyć 2 + 2 za wygrane i mieć +4 punkty, a oni straciliby -4 punkty, które mogli zdobyć (bylibyśmy 8 oczek na plusie), oddaliśmy przeciwnikom 2 + 2 sami zyskując 1 + 1, czyli my straciliśmy -2 punkty, które mogliśmy zdobyć, ale co ważniejsze oni zyskali +4 punkty. Bilans: 6 punktów straconych.

Taki sposób liczenia odnosi się tylko do spotkań z bezpośrednimi kontrkandydatami do playoffów. Pozostałe spotkania z nieosiągalnymi już raczej Senators i Hurricanes i z zespołami, które na awans do PO już raczej nie mają szans (Penguins, Capitals), czy z klubami z Konferencji Zachodniej należy dalej liczyć "normalnie".

Bilans branych pod rozwagę trzech meczów ratuje zwycięstwo nad Panthers, które daje nam 2 "czyste" punkty. Tym samym straciliśmy 4 punkty w meczach z MON, FLA i TB.

Tak trzeba liczyć oczka, zdobywane i tracone przez Maple Leafs. Nas bardzo teraz interesuje sytuacja takich drużyn jak Lightning, Canadiens, Thrashers, czy Bruins. Chcemy, żeby te zespołu przegrywały i kibicując ich przeciwnikom musimy być żelaźnie wymagający wobec swojego klubu.

Stwierdzę jeszcze, że te wszystkie powyższe rozważania, moje i Nieszporego należy traktować z przymrużeniem oka. Można by napisać, że im bliżej playoffów, tym punkty będą coraz bardziej wartościowe. Bzdura. One cały czas są tak samo ważne ale im bliżej końca sezonu, tym bardziej zaczyna się krystalizować sytuacja i tym bardziej te punkty stają się potrzebne, ich wartość jednak jest taka sama cały czas. Nie ma znaczenia czy wygra się 10 meczów na początku sezonu, czy 10 na jego koniec. To cały czas będzie 20 punktów. Z upływem czasu z subiektywnych względów zmieni się jednak sposób ich liczenia...

Także lepiej, żeby hokeiści Maple Leafs zdali sobie sprawę z tego teraz i zaczęli w końcu angażować wszystkie siły w każdy następny mecz, żeby potem nie okazało się, iż brakło kilku oczek, bo "akurat" nie wyszło kilka ostatnich spotkań. Punkty zbiera się cały sezon i takie wytłumaczenia nie będą miały najmniejszego uzasadnienia.


(keck)

Thursday, February 02, 2006

Jak liczyc punkty

Jest 2 lutego, więc najwyższy czas zdac sobie sprawę z tego, że zmienia się sposób liczenia punktów zdobytych przez Toronto Maple Leafs w ligowej tabeli Konferencji Wschodniej w NHL.

Nie ma już żadnego sensu posługiwanie się prostym przeliczeniem zwycięstw i porażek, trzeba wziąc pod uwagę, rzeczywiste punkty zdobywane przez zespół. Prosty przykład? Proszę bardzo: ostatnie trzy mecze Maple Leafs:

Podejscie tradycyjne: Leafs przegrali dwa mecze (w tym jeden w domu), a jeden wygrali. Stan: 1W-2L, czyli generalnie bilans nienajciekawszy - szczególnie, że gralismy z Montrealem, Floridą i Tampą. 33% sukcesu - bo jedno zwyciestwo na trzy szanse.

Podejscie "nieszpore": dwie porazki zapadły po dogrywce, dając zespołowi po jednym punkcie za kazdym razem. Jednakowoz Leafs zdobyli wiec dwa punkty za dwie porazki po dogrywce i kolejne dwa za zwyciestwo. Wpadły więc cztery punkty na szesc możliwych, czyli Toronto tak naprawdę zebrało 66% możliwych do zdobycia punktów.

Zupełnie inna perspektywa, prawda?

Tak trzeba teraz liczyc punkty, mówie Wam.

I od razu kontra dla tych, którzy mogą uważac, że Leafs w porażce po dogrywce z takimi Lightning "stracili" jeden punkt wobec rywali, a nie "zdobyli" jeden. Pamiętajmy, że Leafs są w stanie wyłącznie kontrolowac własny los w tabeli - nie mamy wpływu na to, jak w meczach z innymi rywalami będą sobie radzic te zespoły, z którymi walczymy o playoff. A ponieważ takiej Tampie i Leafs przykładowo zostało powiedzmy do końca sezonu jakieś 28 mecze, znaczenie jednego "straconego" punktu w meczu z Tampą ma wartośc 1/28, czyli relatywnie niewielką.

Co innego, gdybyśmy wszystkie pozostałe mecze z kontr-kandytatami do p-o przegrali dwoma lub jednym punktem. Wtedy wskaźnik ten miałby wartośc 2.0 lub 1.0 - czyli znaczenie pojedynczego meczu, o ile w pozostałych nadal będziemy punktowac (nawet pomimo ewentualnych porazek) jest relatywnie niewielkie.

Przynajmniej na 28 umownych meczów przed końcem sezonu.

Zatem liczymy *punkty*, Panie i panowie :)


Counters