Saturday, January 28, 2006

Les Habitants

Pewnie znane, ale nie mogłem się powstrzymac :)

Chodzą siódemkami

Mam teoryjkę na temat ostatnich pozytywnych (winning streak na przełomie drugiej połowy grudnia i pierwszych dni stycznia) i negatywnych (siedem porażek od 10 stycznia do teraz) wrazen, jakie zaoferowali nam Maple Leafs w ostatnim czasie.

Teoria brzmi: nikt tego nie zauważył, ale dobre i złe wydarzenia chodzą siódemkami. A ponieważ, własnie meczem z Buffalo zakonczylismy "złą siódemkę", dzisiejszym nocnym pojedynkiem w ACC przeciwko Montreal Canadiens rozpoczniemy przelomowa passe pozytywną.

Tyle teoria. Teraz dowód, albo wywód:

1. Nawet rzut okiem na rozegrane już mecze jasno wskazuje, że za długie serie zwycięstw Leafs (fakt) i porażek (udowadniana teoria) kończą się w okolicach siódmego spotkania. Jedyny wyjątek stanowi "zbyt wczesne" zwycięstwo nad Oilers pod koniec ciągu kolejnych porażek.

2. Pozytywne serie, rozpoczynające ciąg zwyciestw, rodzą się w domu (vide zwycięstwo z Bruins 23 grudnia, ub. r), , zaś negatywne - mają swój początek na wyjazdach (vide porażka w Calgary 6 stycznia, br.).

3. Zaczynamy wygrywac wszystko co mozna w weekend (piątek z Bruins), zas wszystko zaczyna sie sypac w najgorszy dzień tygodnia - wtorek.

Teraz samodzielny wniosek do wyprowadzenia przez Ciebie, czytelniku:

Dzisiaj w SOBOTĘ, po SIEDMIU kolejnych porażkach, Maple Leafs grają U SIEBIE z Canadiens.
Jak sądzicie, kto wygra? ;)

Hehe, jak to było na matmie? C.B.D.U

Go Leafs go! Zróbmy Habs we franko(sy)fona! ;)

Korekta do posta "Witamy Jamie Riversa"

Ten tego..., znaczy się, no żesz..., własnie miałem go powitac, ale sie chłopina nie stawił, najwyraźniej... ;).

Czyli całosc to kolejna zgrabna ploteczka - dopiero dzisiaj gdzies czytalem opinie przedstawiciela Detroit Red Wings, ze bardziej by im sie oplacalo wyslac Lebdę do Grand Rapids niż oddawac Riversa, który mimo, że orłem nie jest, byłby (jest) lepszym siódmym obrońcą.

No cóż - jak tak, to żegnamy Jamie Riversa. Temat zamknięty.

Friday, January 27, 2006

G49: vs Buffalo 26/01/2006

Buffalo 8:4 Toronto (2:1, 3:3, 3:0)

Dla Leafs trafiali: Alexander Steen (04:08, PP), Alexander Steen (28:04, PP), Alexei Ponikarovsky (33:17), Alexander Khavanov (46:20, SH)
Dla Sabres trafiali: Jochen Hecht (12:38), Derek Roy (18:12), Brian Campbell (23:11, PP), Thomas Vanek (23:21), Jason Pominville (33:56), Chris Drury (46:18, PP), Thomas Vanek (52:47, PP), Jay McKee (59:59, SH)

Belfour 12 obron (4 wpuszczone bramki), Tellqvist 12 obron (3 wpuszczone bramki); Miller 33 obrony.

Już 7 porażek z rzędu. Fatalna forma Maple Leafs

Na zdjęciu. Kyle Wellwood uosabiający sytuację Toronto, które jest na równi pochyłej i zmierza do upadku...

Tak fatalnej serii przegranych Maple Leafs nie odnotowali od 3-20 stycznia 1997 roku. Ed Belfour wziął na siebie winę za tę porażkę. 'Orzeł' wpuścił 4 gole na 16 uderzeń na bramkę, co dało mu kiepski procent obron, bo zaledwie 75%.

Fani zgromadzeni w Air Canada Centre 'wybuczeli' Eddiego po tym jak Vanek pokonał go na początku drugiej tercji. Pat Quinn ściągnął 40-letniego bramkarza z lodu wstawiając za niego Mikaela Tellqvista, który spisał się niewiele lepiej.

W obronie weterana stanął strzelec dwóch goli dla Leafs, Alex Steen: "Nie lubię takiego zachowania," mówił. "To z pewnością nie wina Eda, że jesteśmy w takim kryzysie.""Kibice są tak samo sfrustrowani jak my wszyscy," skomentował Belfour.

Jak nie idzie, to nie idzie: dwa gole dla Sabres padły po rykoszetach od zawodników Leafs. Przy pierwszej bramce krążek dośrodkowany przez Jochena Hechta odbił się od łyżwy Jasona Allisona, przy drugim trafieniu zapisanym na konto Dereka Roya pechowcem okazał się Andy Wozniewski, powołany w obliczu kontuzji Carlo Colaiacovo do Leafs z Toronto Marlies.

Co do Coco, to Toronto Star donosi, iż obchodzący dziś (27 stycznia) 23 urodziny obrońca będzie pauzował co najmniej jeszcze przez tydzień. Przypomnijmy, że Carlo doznał wstrząśnienia mózgu podczas spotkania przeciwko Senators w Ottawie 23 stycznia.

Warte uwagi:
# Gol strzelony przez Khavanova był pierwszym uzyskanym przez obrońcę podczas gry w osłabieniu od czasu, gdy Tomas Kaberle pokonał bramkarza Montreal Canadiens w październiku 2002 roku.

# Problemów z defensywą Leafs ciąg dalszy: Aki Berg nie powrócił do gry po tym jak opuścił lód z kontuzją żeber w drugiej tercji.

# Do składu meczowego powrócił Mariusz Czerkawski, jednak, co dziwne, cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Pat Quinn nie dał mu zagrać przeciwko Sabres nawet sekundy...

Następny mecz: 28 stycznia 2006 - Montreal at Toronto.

(keck)

Styczniowe impresje Kecka

Maple Leafs przegrali siódmy mecz z rzędu. Poniżej wyrażone są moje impresje związane z sytuacją Toronto nie tylko w obliczu tej koszmarnej serii, ale i całego dotychczasowego sezonu oraz modelu prowadzenia klubu i drużyny.

Teraz na wierzch wychodzi wiele rzeczy:
- to, że liderem takim jakim był nie jest juz Sundin,
- to, że Mats ogólnie gra jak na siebie słabo,
- to, ile dla zespołu znaczą kontuzjowani najskuteczniejsi strzelcy: McCabe i Tucker,
- to, że obrona nie istnieje (poza Kaberlem),
- to, że gra taki Belak, który do gry zespołu nie wnosi nic,
- to, że Generalny Menedżer Leafs, John Ferguson Jr., który w świetle salary cap musiał pierwszy raz liczyć się z tym kogo za jakie pieniądze podpisuje nie podołał zadaniu stworzenia równej, solidnej drużyny,
- to, że kontrakty Sundina i Belfoura pożerają 1/3 salary cap w Leafs (razem zarabiają k.13 mln $, cap to 39 mln $...), a to w praktyce uniemożliwia poważne wzmocnienie drużyny, bo zawodnikom trzeba płacić, a za muszelki nikt nie będzie chciał grać...

Na zdjęciu: Mats Sundin. Czy nadal jest w stanie silnie liderować drużynie?

To wszystko teraz wyłazi. Nawet jeśli Leafs się podniosą, a wcześniej czy później tak będzie, to nie zmieni to tego, że trzeba wprowadzić korekty w zarządzaniu klubem oraz budowie drużyny.

Zostawić kilku zawodników, o nich oprzeć przyszłość klubu, a reszcie podziękować, w tym, niestety, również Matsowi i Edowi, żeby mieć możliwość elastyczności przy podpisywaniu nowych nabytków.

Zawsze trzeba mieć odwagę, by podejmować ważne, a zarazem ciężkie decyzje i obawiam się ze Ferguson może nie dać rady ale może jego też nie będzie za jakiś czas w klubie, podobnie jak Pata Quinna. W Toronto powoli zanosi się na rewolucję. Jeśli do niej nie dojdzie, to Maple Leafs mogą pogrążyć się w przeciętności...

(keck)

Tuesday, January 24, 2006

Niepewna pozycja Quinna

Generalny menedżer Toronto Maple Leafs, John Ferguson Jr. zdaje się stawiać Pata Quinna w trudnej sytuacji, obojętnie wypowiadając się o przyszłości trenera w klubie.

Na zdjęciu: Pat Quinn.

"Jest wiele sposobów na to, by sprawić, żeby drużyna była lepsza," powiedział Ferguson bezpośrednio spytany o to, czy Pat Quinn może obawiać się utraty stanowiska.

Ten komentarz wzbudził poruszenie, gdyż wczoraj Maple Leafs doznali kolejnego upokarzającego pogromu 0:7 z Ottawa Senators.

Była to już piąta z rzędu porażka Klonowych Liści, a zespół ma przed sobą jeszcze rewanż z Sens w najbliższy poniedziałek i nietrudno przewidzieć, iż biorąc pod uwagę historię spotkań tych dwóch drużyn w tym sezonie ciężko będzie o dobry rezultat. W obliczu ciężkich meczów i nasilającej się krytyki pod adresem Quinna nie pojawiły się żadne głosy wsparcia dla szkoleniowca Leafs z ust Fergusona...

Na zdjęciu: John Ferguson Jr.

"Naszym celem pozostaje rozwijanie klubu wewnętrznie i na zewnątrz, to się nigdy nie zmieni," mówił Ferguson. "To jest ciągły proces niezależny od tej kiepskiej passy."

Spekulacje na temat przyszłości Quinna zaczęły się jeszcze przed wylotem do Ottawy, a ich intensywność wzmogła się po przegranej ze starym rywalem. Senators pokonali Maple Leafs już 5 razy w tym sezonie, a bilans bramkowy ostatnich trzech meczów to 23:2 na korzyść klubu ze stolicy Kanady...

Nie można przesadnie winić Quinna za ostatnią serie porażek.

Najlepszy strzelec, a zarazem czołowy obrońca Toronto, Bryan McCabe nie gra z powodu urazu pachwiny, którego wyleczenie trwa dłużej niż początkowo przypuszczano. Kontuzjowani są również skuteczni napastnicy, Eric Lindros (nadgarstek) oraz Darcy Tucker (żebra).

Cały czas jednak atmosfera jest podgrzewana, co Quinn stara się ignorować.

"Jeśli zacznę się martwić takimi rzeczami, to stracę koncentracje nad naprawdę ważnymi kwestiami," mówił Quinn. "Rozegraliśmy 4, 5 kiepskich spotkań, w zasadzie nie wszystkie z nich były słabe w naszym wykonaniu, ale każde z nich przegraliśmy i teraz ludzie zaczynają wygłaszać własne opinie, zaczynają się obawiać o zespół. Ale my możemy odwrócić sytuację tak szybko, jak się w nią wpakowaliśmy."

Przypomnijmy, iż zanim najgorsza w tym sezonie passa przegranych się zaczęła, Leafs zaliczyli rekordową serię wygranych pod rząd notując ich sześć i wtedy fani byli, co zrozumiałe, zachwyceni.

"Jeszcze 2 tygodnie temu wszyscy byliśmy zadowoleni z siebie, kiedy wygrywaliśmy pomimo osłabień w składzie," stwierdził Quinn. "To z czym mamy teraz do czynienia to po prostu przeciwność losu. Dobrzy sportowcy znajdą sposób, by przez to przejść"

Zawodnicy Leafs zgodnie wypowiadali się po niedzielnym treningu o tym, że teraz ważne jest, by każdy wziął odpowiedzialność za swoją grę. "Każdy musi znaleźć sposób, by być lepszym," mówił weteran Jason Allison. Hokeiści Maple Leafs mogą te słowa zamienić w czyny już w poniedziałkowy wieczór, kiedy kolejny raz staną naprzeciw drużynie Senators.

Podczas ośmiu sezonów, przez które prowadził Toronto, Pat Quinn wygrał z drużyną 283 mecze, przegrał 256 w tym 55 po dogrywce, poprowadził Leafs do sześciu kolejnych startów w playoffach. I mając do rozegrania jeszcze 35 spotkań w sezonie 2005-06, trener nie czuje, żeby jego czas już minął pomimo, że wielu tak uważa.

W obronie Quinna stanął kapitan Mats Sundin, swoją drogą również krytykowany za to, iż nie prezentuje na lodzie takiego poziomu jakiego od niego się wymaga. Mats stwierdził, że trener nie powinien być jedynym, na którym spoczywa presja.

"Gdyby miały nastać zmiany to mogłyby sięgnąć wszystkich, nikt nie mógłby czuć się nietykalny," mówił. "To część profesjonalnego sportu."

Na podstawie artykułu z tsn.ca
-- Ferguson lukewarm in support of Quinn -- Jan. 22, 2006.

(keck)

G48: at Ottawa 23/01/2006

Toronto 3:4 Ottawa (0:2, 1:0, 2:2)

Dla Leafs trafiali: Tie Domi (28:09), Kyle Wellwood (51:37), Nik Antropov (57:49)
Dla Senators trafiali: Mike Fisher (04:50), Daniel Alfredsson (16:32), Wade Redden (43:08, PP), Bryan Smolinski (45:53)
Belfour 15 obron; Hasek 19 obron.

Maple Leafs przegrywają szósty mecz z kolei. Gra wygląda trochę lepiej

Mike Fisher, Daniel Alfredsson, Wade Redden oraz Bryan Smolinski pokonali Belfoura zapewniając Ottawie szóste już w tym sezonie zwycięstwo nad Klonowymi Liściami, bilans bramkowy prezentuje się z punku widzenia kibice TML kiepsko, żeby nie użyć mocniejszych słów: 36:12.

Fani Leafs spodziewali się lepszej postawy swoich ulubieńców niż w sobotnim spotkaniu, bo nikt w sumie sobie nie wyobrażał, że mogłoby być gorzej. Przypomnijmy, iż 21 stycznia Ottawa pokonała Toronto aż 7:0.

Lepszą grę zespołu miał poprowadzić nasz kapitan, Mats Sundin. Zaczęło się jednak fatalnie, bo juz w 13stej sekundzie meczu Mats dostał karę za faul na Jasonie Spezzie i Leafs, którzy tracili już bramki w pierwszych minutach meczów z Senators musieli bronić się w osłabieniu. Udało się jednak zachować czyste konto ale z pewnością nasi zawodnicy mogli zwątpić w swojego kapitana.

Nieoczekiwanie bardzo dobre spotkanie rozegrał Tie Domi i to on pociągnął zespół (aż trudno mi uwierzyć, że to piszę). W drugiej tercji strzelił gola na 2:1, potem jeszcze zaliczył asystę przy drugim trafieniu dla Leafs w wykonaniu Kyle'a Wellwooda. Swoją bramkę dołożył także na nieco ponad 2 minuty przed końcową syreną Nik Antropov.

"Gra wygląda już lepiej ale i tak nie udało nam się wygrać," mówił Tie Domi.

"Graliśmy o wiele lepiej niż w sobotę, więc trzeba na to patrzeć jako na poprawę naszej gry," mówił mocno krytykowany ostatnio trener Pat Quinn. "W poprzednich spotkaniach nie byliśmy wyraźnie gorsi od naszych przeciwników, ale też nie wystarczająco dobrzy, żeby wygrać. Z pewnością jednak zagraliśmy dziś lepiej."

Na zdjęciu: Dwie piętnastki: Dany Heatley (z lewej, Ottawa) i Tomas Kaberle (z prawej, Toronto).

W pierwszej tercji obrońca Maple Leafs, Carlo Colaiacovo chciał zaatakować hip-checkiem Vaclava Varadę, ten jednak w ostatniej chwili uniknął starcia, umyślnie bądź nie, a jeśli nawet wiedział, co robi to w sumie trudno go za to winić i Coco wpadł z impetem głową w bandę. Pojawiła się krew... Carlo leżał tak kilka minut, bez ruchu i naprawdę z opisu komentatorów wyglądało to wszystko bardzo kiepsko. W końcu udało się położyć go na noszach i zjechać z nim z lodu. Coco leżąc na noszach słabym gestem podniósł kciuka prawej ręki do góry, co znaczyło, że można było przestać obawiać się najgorszego.

"Myślę, że Varada i Colaiacovo nie widzieli się nawzajem," twierdził kapitan Senators, Daniel Alfredsson.

Inne zdanie miał Pat Quinn: "Sędziowie uznali, że to Varada działał nieumyślnie ale jeśli się temu bliżej przyjrzeć, to widać, że on wiedział, co robi. Podciął Colaiacovo."

"Chciał mnie uderzyć," tłumaczył Varada. "Myślał, że przejmę krążek od Chrisa Kelly'ego ale tego nie zrobiłem. Obróciłem się ale on się nie zatrzymał. To ja mogłem tam leżeć gdybym nie uniknął checka..."

Colaiacovo doznał wstrząśnienia mózgu i na razie nie wiadomo kiedy wróci do gry. Zawodnik wrócił do Toronto razem z drużyną, czyli nie potrzebował dłuższej hospitalizacji, co trzeba uznać za pozytyw.

Dziwna sytuacja miała miejsce, gdy w trzeciej tercji Wade Redden dostał karę za opóźnianie gry (wstrzelenie krążka w trybuny ponad ławką rezerwowych Leafs). Trener Ottawy, Bryan Murray narzekał na tę decyzję u sędziów i kiedy obrońca reprezentacji Kanady siedział juz w boksie kar, sędzia Ian Walsh odwołał karę ogłaszając, iż krążek wylądował na ławce Toronto...

"Nigdy mi się cos takiego nie zdarzyło," komentował Redden to zdarzenie.

Trener Toronto, Pat Quinn oczywiście wykłócał u arbitrów odwołanie odwołania kary ale nic to nie dało. Dziwne to wszystko, bo sędzia nie może podejmować decyzji po namyśle, a tym bardziej po dyskusji z coachem drużyny ukaranej, albo widział krążek lecący w trybuny albo nie...

Kilkadziesiąt sekund później Bryan Smolinski strzelił gola na 4:1 na Senators, a mogła i powinna w tym czasie trwać kara dla Reddena i gra w przewadze Leafs.

Sędziowie dali tego wieczora jeszcze wiele powodów do niezadowolenia ze strony kibiców Klonowych Liści, że wspomnę o nie ukaraniu zawodnika Sens za ewidentne zahaczanie na Chadzie Kilgerze, który gdyby przeszedł obrońcę byłby breakaway dwóch na jednego podczas gry w osłabieniu Leafs...

Warte uwagi:
# W meczu doszło do dwóch bójek: między Domim a Neilem oraz między Belakiem a McGrattanem.

# Wczoraj odbyły się wybory do parlamentu Kanady. Publiczność w Scotiabank Place 'wybuczała' Partię Liberałów, gdy na początku trzeciej tercji na telebimie pojawiły się sondaże wyborcze wskazujące na jej prowadzenie. Pod koniec tercji, gdy sondaże pokazały prowadzenie Partii Konserwatywnej widzowie zareagowali aplauzem.

# Alfredsson zdobył 30go gola w tym sezonie.

Następny mecz: 26 stycznia 2006 - Buffalo at Toronto.

(keck)

G47: at Ottawa 21/01/2006

Toronto 0:7 Ottawa (0:3, 0:3, 0:1)

Dla Leafs nie trafił nikt
Dla Senators trafiali: Daniel Alfreddson (00:39), Dany Heatley (17:35), Peter Schaefer (19:31), Jason Spezza (22:31), Daniel Alfredsson (28:17, SH), Mike Fisher (34:07), Mike Fisher (44:54)
Belfour 34 obrony; Hasek 23 obrony.

Na zdjęciu: Dla kibica Leafs przykry to widok, ale takie są niestety realia: Dany Heatley oraz Daniel Alfredsson cieszą się z kolejnego gola strzelonego Edowi Belfourowi. Razem tych dwóch zdobyło we wczorajszym spotkaniu 6 punktów. (AP)

Leafs bezbarwni. 5 porażek z rzędu. Kolejny pogrom w Ottawie

Kilka liczb związanych z wczorajszym meczem: w ostatnich trzech meczach bilans bramkowy Senators:Leafs wynosi 23:2; Pizza Line, czyli linia napadu w składzie Heatley-Alfredsson-Spezza uzyskała 9 punktów; Dominik Hasek zaliczył 67my shutout w swojej karierze w NHL i tym samym wyprzedził Patricka Roy zajmując 12ste miejsce w klasyfikacji wszech-czasów; Czech 29 stycznia skończy 41 lat...; zwycięstwo nad Leafs było tysięcznym dla Senators w sezonie regularnym w Lidze.

Hokeiści Leafs byli kompletnie bezradni i można było odnieść wrażenie, iż od pewnego momentu w meczu chodziło im tylko o to, by przegrać jak najmniejszą ilością bramek...

Ed Belfour wpuścił 7 goli broniąc pozostałe 34 uderzenia na swoja bramkę. Maple Leafs przedłużyli fatalną passę przegranych, najdłuższą w sezonie, do pięciu, po tym, jak wygrali 7 z ośmiu meczów, w tym 6 z rzędu, co było z kolei ich najlepszym osiągnięciem w tym sezonie.

"Myślę, że graliśmy dziś z drużyną, która strasznie się ostatnio męczy i najwyraźniej bardzo brakuje im pewności siebie, poza tym nie grają ich najlepsi zawodnicy," mówił po meczu Alfredsson. "Już na początku daliśmy im poczuć, że to będzie dla nich długi wieczór (już w 39 sekundzie Szwed strzelił gola - przyp. keck) i z biegiem czasu staraliśmy się im o tym przypominać. Wykonaliśmy świetną robotę."

"Od teraz skupiamy się na tym, żeby odwrócić ten stan rzeczy," mówił Mats Sundin. "Musimy zacząć grać, tak jak dotychczas graliśmy, a będziemy w stanie pokonać każdą drużynę w Lidze. Musimy się teraz podnieść, i dotyczy to każdego. Każdy w szatni musi dać z siebie wszystko. Nie możemy patrzeć teraz na tabelę."

Naszemu kapitanowi chodziło oczywiście o tabelę Konferencji Wschodniej, w której Leafs zajmują dziewiątą lokatę, czyli miejsce poza strefą awansu do fazy playoff...

Maple Leafs pozostaną w Ottawie, gdzie w poniedziałek czeka ich rewanż z Senators. O ile wszelkie przesłanki skazują Toronto na przegraną, to pamiętajmy, że kibice Klonowych Liści zawsze wierzą w swoją drużynę. We beleaf!

"Nie możemy się martwić, co będzie w poniedziałek. Musimy po prostu wyjść na lód i dać z siebie absolutnie wszystko, pracować ciężko i grać odpowiedzialnie. Martwić się będziemy, co zrobimy podczas następnej zmiany kiedy znajdziemy się na tafli," mówił Mats. "Musimy się skupić na tym, co tu i teraz, w danym momencie i nie wybiegać myślami do przodu."

Warte uwagi:
# Dotychczasowa nazwa hali, w której swoje spotkania rozgrywają Senators została zmieniona z Corel Centre na Scotiabank Place.

# Komisarz NHL Gary Bettman był wczoraj na widowni.

# Maple Leafs oddali na bramkę Haska 23 strzały, podczas gdy Senators na bramke Belfoura aż 41. Statystyka w pierwszej tercji: 5:20...

Następny mecz: 23 stycznia 2006 - Toronto at Ottawa.

(keck)

G46: at Minnesota 18/01/2006

Toronto 3:5 Minnesota (1:1, 1:2, 1:2)

Dla Leafs trafiali: Matt Stajan (02:47), Alexei Ponikarovsky (33:47, PP), Jason Allison (58:35)
Dla Wild trafiali: Kurtis Foster (14:34, PP), Wes Walz (20:33), Marc Chouinard (38:09, PP), Marian Gaborik (45:16), Marc Chouinard (59:38, SH)
Tellqvist 18 obron; Fernandez 19 obron.

Fatalna passa Leafs. Już cztery porażki z kolei

Nie idzie, kompletnie nie idzie gra Maple Leafs w ostatnich spotkaniach. Z pewnością nie bez znaczenia jest osłabienie zespołu brakiem Darcy Tuckera i, a może przede wszystkim, Bryana McCabe'a ale czyżby absencja tych dwóch zawodników aż tak osłabiała drużynę, by ta nie byłaby w stanie pokonać przeciętnych Wild?

Być może to po prostu kryzys całego zespołu, który i tak by się przytrafił, czy McCabe i Tucker by grali, czy nie, ale z pewnością taka sytuacja jest bardzo niepokojąca.

Bramkarza Minnesoty pokonali wczoraj Matt Stajan (fantastyczne zachowanie pod bramką rywali podczas gry Leafs w osłabieniu, kiedy to przejął podanie między obrońcami), Alexei Ponikarovsky podczas Power Play oraz na niecałe 2 minuty przed końcem meczu, Jason Allison.

"Musimy grać bardziej odpowiedzialnie," powiedział Mats Sundin. "Musimy przestać oddawać krążek rywalom za darmo w naszej tercji obronnej."

"Nie gramy wystarczająco agresywnie," mówił z kolei Pat Quinn, który narzekał również na pracę sędziów.

Warte uwagi:
# Maple Leafs strzelili w tym sezonie juz 12 goli podczas gry w osłabieniu i razem z Ottawa Senators zajmują pod tym względem pierwsze miejsce w NHL.

Następny mecz: 21 stycznia 2006 - Toronto at Ottawa.

(keck)

Witamy Jamie Riversa

Na początek, szybki nius. Czy dobry, oceńcie sami. Względnie, jeśli się Wam nie chce, poczekajcie na parę słów ode mnie - ale to pod koniec tygodnia.

Jamie Rivers zasili szyki obronne Toronto Maple Leafs. W dodatku nie oddajemy za niego nikogo, tylko przyszłe (i niepewne ;)) korzyści w drafcie. Nie jest to pewnie Chris Pronger, ale też zarabia jakieś dziewięć razy mniej.

Jest to oczywiście rozwiązanie typu "plaster na ranę", ale jakoś trzeba to krwawienie w postaci sześciu porażek pod rząd zatrzymać. Choćby czasowo - za pomocą plastra firmy Rivers. Oby.

Sunday, January 22, 2006

O porażkach na wesoło

Majkiel (pisownia oryginalna) znalazł taką odpowiedź na towarzyszący obecnie naszemu zespołowi losing streak. O to uchwycony na taśmie reporterskiej fragment rozmowy naszych zawodników na ławce, podczas meczu.

Antropov: Man, these guys are good. Look at those tape to tape to tape passes. Oh, Eddie, you should've had that one! It was only the fourth rebound!

O'Neill: Yeah, lots of talent out there. Look at the blonde in the third row. See her? Wonder if I give her my jersey and sign it if she'll throw away her Chris Neil jersey and wear mine?

Wilm: Naw, Neil is a better player than you.

Quinn: Wanna go in Telly, give Eddie a break.

Telly: Not a f--king chance, Coach.

O'Neill: Oh well, we can blame this one on the injuries. I'm glad I'm playing at home, where Leaf fans are so naive. I mean, if Tucks, Caber and Eric are here, we win 9-7.

Domi: You wanna drop em with Grats, Wade? I'll light a spark and dance with Neil.

Belak: F--k no. I've got a clause in my contract that calls for a Hershey bar for two goals.

Quiin: Khavs, you wanna go back out there?

Khavanov: NYET!

Sundin: Hey coach, can I try having linemates for more than one game?

Quinn: Of course, Mats. Starting Monday, you've got Belak and Domi.

No i już wiadomo, skąd się biorą kolejne porażki pod rząd... :)

G45: at Colorado 17/01/2006

Toronto 3:5 Colorado (2:1, 0:4, 1:0)

Dla Leafs trafiali: Jason Allison (00:59), Jeff O'Neill (16:17), Mats Sundin (54:44, PP)
Dla Avalanche trafiali: Alex Tanguay (16:03, PP), Milan Hejduk (28:08, PP), Milan Hejduk (28:42, PP), Cody McCormick (32:25), Marek Svatos (38:21)
Belfour 26 obron; Aebischer 25 obron.

Maple Leafs przegrywają kolejny mecz z rzędu.

Na zdjęciu: Milan Hejduk strzela swojego drugiego gola w meczu i staje się tym samym pierwszym zawodnikiem, któremu udało się osiągnąć granicę 100 bramek w Pepsi Center. (AP)

Wygrana nad Leafs była ósmą z kolei dla Avs i tak fantastyczna passa pozwoliła im zrównać się na czele Northeast Division z prowadzącymi Calgary Flames oraz Vancouver Canucks. Rywalizacja w tej dywizji zapowiada się pasjonująco, gdyż pierwsze cztery zespoły (dochodzą jeszcze Edmonton Oilers) mieszczą się w odstępie zaledwie czterech punktów. Tylko Minnesota Wild jest wyraźnym outsiderem w tej grupie.

Dla Klonowych Liści bramki zdobyli Jason Allison i Jeff O'Neill, przez co Leafs prowadzili po pierwszej tercji 2:1. Swoje trafienie dołożył w trzeciej tercji Mats Sundin, ostatnie, jak się miało okazać i Toronto przegrało czwarty z kolei mecz...

"Złapaliśmy za dużo kar (aż 8, w tym dwie niesamowicie głupie za zbyt wielu graczy na lodzie - przyp. keck), a zawodnicy Colorado potrafili to wykorzystać," mówił Pat Quinn.

Ed Belfour obronił 26 uderzeń na swoją bramkę. Podobnie jak reszta zespołu, nie zaliczy tego spotkania do dobrych.

Warte uwagi:

# Toronto zagrało wczoraj swój pierwszy mecz w Denver od 15 grudnia 1997 roku, wszystko w wyniku twórczej działalności twórców kalendarzy rozgrywek NHL.

# Pomimo, że przewodzi strzeleckiej klasyfikacji w Konferencji z 27 strzelonymi golami, Marek Svatos jest dopiero dziewiąty w całej Lidze. Wniosek: Wschodnia Konferencja jest piekielnie mocna.

Następny mecz: 18 stycznia 2006 - Toronto at Minnesota.

(keck)

Saturday, January 21, 2006

Kolejne osłabienie Liści

Złe wiadomości napływają z obozu Toronto Maple Leafs. Obrońca Alexander Khavanov doznał kontuzji żeber podczas przegranego 3:5 meczu przeciwko Minnesocie. Defensor nabawił się urazu podczas próby wybicia krążka.

"Wydaje mi się, że wszystko jest już OK," mówił Rosjanin. "Przynajmniej kości nie są złamane. Bolą mnie jednak mięśnie po lewej stornie, jeden z dużych gości nadepnął na mnie podczas próby cross-checka i na początku nie mogłem oddychać.” Khavanov już w pierwszej tercji opuścił lodowisko i nie kontynuował dalej gry. Drużyna została zmuszona do grania tylko pięcioma obrońcami. "Sytuacja nie jest dobra, musimy walczyć o każdą wygraną, im wcześniej to zrozumiemy, tym wcześniej się z problemem uporamy," dodał.

Jak widać ekipa medyczna Liści w tym sezonie ma pełne ręce. Khavanov dołączył do pozostałych kontuzjowanych: Erica Lindrosa (nadgarstek), Darcy Tuckera (również żebra) oraz Bryana McCabe'a (pachwina). Kontuzje są nieodłączną częścią sportu, jednak gdy czterech podstawowych graczy narzeka na urazy, powoduje to niezłe zamieszanie a przypomnijmy, że sytuacja nie jest do pozazdroszczenia, ponieważ drużyna przegrała już 4 mecze z rzędu.

Alexander Khavanov najprawdopodobniej nie wystąpi w sobotnim meczu przeciwko Senators w Ottawie. Aby zapełnić ta lukę zostaną powołane posiłki z Toronto Marlies. Kandydatami są Andy Wozniewski i Jay Harrison.

(Majkiel)

Tuesday, January 17, 2006

Leafs trafiają do butelki

Wczoraj gracze Maple Leafs musieli trafić do butelki. Dosłownie. Wylosowanych zawodników poddano bowiem testom antydopingowym zgodnie z nową polityką NHL dotyczącą nielegalnego wspomagania. Próbki moczu wybrańców zostaną zbadane na Uniwersytecie w Denver.

"To było ekscytujące," powiedział sarkastycznie poproszony przez dziennikarza o komentarz Ken Klee. "Odwaliliśmy dobrą robotę," dodał.

Z faktów ważniejszych: dziś z Avalanche oraz jutro z Wild z pewnością nie zagrają Bryan McCabe i Darcy Tucker, którzy zostali w Toronto, by leczyć swoje kontuzje. Szczególnie niepokojące są wieści dotyczące McCabe'a. Chodzą słuchy, że mięsień w pachwinie może być naderwany, co wymagałoby dłuższej przerwy, a być może nawet i operacji. Na razie jednak żadnych z tych rewelacji nie potwierdził sztab medyczny Leafs. Jeśli chodzi o Tuckera to cały czas odzywają się jego obolałe żebra i tym razem dano mu odpocząć, można się domyślać, iż wbrew jego woli.

Niepokojący jest komentarz Pata Quinna odnośnie urazu nadgarstka Erica Lindrosa. Sam zawodnik stwierdził kilka dni temu, że operacja nie będzie potrzebna. Trener TML przyznał natomiast, iż tak na dobrą sprawę, to nikt nie jest pewien, czy można taką operację ostatecznie wykluczyć...

Z wieści może nie bardziej optymistycznych, ale zgoła zdecydowanie bardziej humorystycznych: Wade'a Belaka ponownie zaatakowała Matka Natura. Na początku sezonu Jej wysłańcem był pajączek, teraz postarała się o dodanie czegoś do jedzenia naszego ulubieńca. Wczoraj Belak jednak trenował już normalnie z drużyną.

Pata Quinna pytano o to, dlaczego Mariusz Czerkawski ominął tak dużo gier na początku sezonu jako tzw. 'healthy scratch' (tutaj: zdrowy zawodnik umieszczony na liście kontuzjowanych). Widocznie znudzony trener odpowiedział niechętnie, że po prostu byli zawodnicy od Polaka lepsi i to na nich stawiał.

Quinn stanął za to w obronie Matsa Sundina, któremu zarzucano, że za mało punktuje. "Mats gra dobrze," mówił dziadzia Pat. "Za często ocenia się graczy po ilości punktów na ich koncie." Z tą opinią należy się zgodzić. Szkoleniowiec Toronto zapowiedział, że Mikael Tellqvist zapewne dostanie szansę występu w którymś z trzech wyjazdowych spotkań, jakie przyjdzie teraz Klonowym Liściom rozegrać.

(keck)

Sunday, January 15, 2006

G44: vs Phoenix 14/01/2006

Phoenix 4:3 Toronto (0:3, 2:0, 2:0)

Dla Leafs trafiali: Jason Allison (09:28, PP), Carlo Colaiacovo (13:42, PP), Tomas Kaberle (19:24, PP)

Dla Canucks trafiali: Paul Mara (26:21, PP), Geoff Sanderson (26:37, PP), Ladislav Nagy (44:02), Fredrik Sjostrom (44:15)

Belfour 24 obrony; Joseph 25 obron.

Leafs przegrywają w meczu, w którym prowadzili już 3:0

Na zdjęciu: Geoff Sanderson, autor gola dla Phoenix w drugiej tercji, tu checkuje Carlo Colaiacovo. (AP)

Paul Mara, Geoff Sanderson, Ladislav Nagy i Fredrik Sjostrom strzelali dla Coyotes pozwalając zespołowi podnieść się po bardzo kiepskim w ich wykonaniu początku i odrobić trzybramkową stratę, by wygrać spotkanie 4:3.

Wayne Gretzky poprowadził swój
pierwszy mecz w Toronto, a Curtis Joseph, który rozegrał swoje pierwsze spotkanie od czasu odejścia z Leafs przełamał się po słabym początku, obronił 25 uderzeń, by pokonać swoją byłą drużynę.

"Pierwsza tercja nie przebiegała tak, jakbym sobie tego życzył ale na szczęście końcówka była świetna," mówił Joseph. "Z meczem przeciwko Toronto wiązało się wiele emocji, wychowywałem się przecież w tych w okolicach."

Pięknie zachowali się fani Leafs, którzy słuchając próśb swojego kapitana i trenera, przywitali Josepha owacją, gdy spiker w ACC, Andy Frost wyczytał jego nazwisko ogłaszając skład Coyotes na to spotkanie. Przypomnijmy, że CuJo niesamowicie zawiódł kibiców Klonowych Liści porzucając Toronto dla Detroit Red Wings w 2002 roku.

Gorące przywitanie spotkało także trenera Phoenix, Wayne'a Gretzky'ego oraz jego ojca, Waltera, kiedy pokazano ich na telebimie zawieszonym pod kopułą hali. Ogólnie znanym faktem jest to, iż Pan Walter jest kibicem Maple Leafs.

Dla rodziny Gretzkych ostatnie tygodnie były bardzo ciężkie. W tę środę, zaledwie 3 tygodnie po śmierci matki Wayne'a, przyszło im pochować Jej matkę, a babcię najwybitniejszego hokeisty wszech-czasów.

W pierwszej tercji gole dla Toronto strzelili Jason Allison, Carlo Colaiacovo oraz Tomas Kaberle, wszystkie w Power Play. Niestety w odpowiedzi na nie dla Coyotes trafiali w drugiej tercji Mara i Sanderson (w odstępie 16 sekund), a na początku trzeciej Nagy z Sjostromem (w odstępie sekund trzynastu...). Nie można nie obarczyć za brak koncentracji obrony, takie sytuacje po prostu nie mają prawa mieć miejsca.

"Nie byliśmy dobrzy mentalnie," stwierdził Kyle Wellwood. "To nie były dobre zawody w naszym wykonaniu."

W drugiej tercji ku wielkiej uciesze kibiców wspaniałym bodycheckiem popisał się Carlo Colaiacovo, który posłał na lód Mike'a Comriego. Comrie chciał rewanżu ale Coco nie miał ochoty się bić.

Wprost przeciwnie natomiast ich koledzy z drużyn. W szamotaninie nie brali udział tylko bramkarze. 10-minutowe kary za niesportowe zachowanie dostali najbardziej krewcy, Jason Allison oraz Steve Gainey (Allison na zdjęciu po lewej).

Warte uwagi:

# Kibice zgromadzeni w Air Canada Centre (spotkanie śledziło 19.520 widzów) 'wybuczeli' Maple Leafs w końcowych sekundach.

# Drugi mecz z rzędu z powodu kontuzji pachwiny ominął Bryan McCabe. Zawodnik powinien jednak być gotowy na mecz przeciwko Lawinom w Colorado w ten wtorek.

# Do składu powrócił Nik Antropov, który przez ostatni miesiąc zmagał się z urazem kolana.

# W przedmeczowym 'rozjeździe' wziął udział Mariusz Czerkawski. Quinn zdecydował się jednak postawić na Wade'a Belaka i tym samym jeszcze nie w pełni sił Polak nie zagrał w trzecim z kolei spotkaniu Leafs.

# Mats Sundin zapisał w tym meczu na swoim koncie 2 asysty.

Następny mecz: 17 stycznia 2006 - Toronto at Colorado.

(keck)

Saturday, January 14, 2006

Z ostatniej chwili

Chyba udziela mi się atmosfera newsroomu Maple Leafs jaką sobie tu dzisiaj stworzyliśmy :)

No ale do rzeczy. Okazuje się, że jednak Darcy Tucker nie zagra dzisiaj. A co gorsza, na skutek bólu związanego z odnowionym urazem żeber praktycznie został wyłączony z gry w najbliższym wyjeździe do Denver i Minnesoty. Pat Quinn nie wykluczył ostatecznego rozwiązania jakim jest umieszczenie lewoskrzydłowego na liście zawodników kontuzjowanych (IR, a w zasadzie w przypadku Leafs to ostatnio ER ;)).

Dla równowagi - dobra wiadomość. Wraca Nik Antropov. Zagra w swojej "stałej" formacji na skrzydle z Alexeiem Ponikarovsky'm u Jasona Allisona. Oby kolano wytrzymało. Na szczęście Coyotes nie gryzą chyba w kolana, co? ;)

Nie lekceważmy Kojotów, mili Państwo

Ja wiem, że pustynia Arizony nie kojarzy się w żadnym stopniu z lodowiskiem, forecheckingiem (chyba że takim, który polega na sypaniu piasku w oczy rywala), ani tradycjami NHL, ale solennie przestrzegam przed lekceważeniem naszych dzisiejszych przeciwników z Phoenix.

W tym sezonie, w meczach wyjazdowych przeciwko zespołom z Konferencji Wschodniej, Coyotes mają bardzo sensowny bilans dwóch zwycięstw i dwóch porażek. Pokonali Boston Bruins i ostatnio po karnych Buffalo Sabres, a ulegli będącym na fali w połowie grudnia Montreal Canadiens i Ottawie Senators. Ale w Corel Center prawie nikt nie wygrywa, więc ujmy Phoenix to nie przynosi.

Czego zatem można się spodziewać w ACC? Szaleństwa fanow CuJo pośród kibiców gospodarzy (niech no tylko Bel4 przepuści ze dwie szmaty, a zaraz operator transmisji wyłapie bannery 'CuJo come back!'), finezyjnych akcji pary Nagy-Doan - oby trafnie rozbijanych przez silniejszych fizycznie naszych obrońców (Klee, Berga) oraz zapewne sporej nerwówki w czasie PP ze strony Leafs. Znowu nie będzie McCabe'a (pachwina), a musimy pamiętać, że Tomas Kaberle nie może jednocześnie trzymać w garści całości obrony i stanowić mózg gry w przewadze. I tak grywa ostatnio w okolicach trzydziestu minut w meczu.

Obym się nie mylił i niech Maple Leafs wyrwą zwycięstwo 4:2, gdzie ostatni gol to będzie empty-netter Poniego. To może być drugi z kolei pojedynek, w ktorym Leafs oddadzą więcej strzałów niż ich rywale. Oby celnych.

Kibice Leafs - nie wygwizdujcie Josepha

Mats Sundin wezwał fanów Leafs, by zgotowali Curtisowi Josephowi ciepłe przywitanie podczas dzisiejszego meczu.

Podczas gdy decyzja CuJo o odejściu z Toronto do Detroit Red Wings po sezonie 2001-02 pozostawiła wielu kibiców w rozgoryczeniu, nasz kapitan powiedział, żeby nie zapominać o dorobku Josepha za czasów jego gry w Toronto.

"On zasługuje na to, żeby pozytywnie go przywitano," mówił Mats. "Curtis pełnił bardzo ważną rolę w tej drużynie. Zrobił dla tego klubu wiele dobrego."

Jeśli trener Coyotes Wayne Gretzky zadecyduje, by wystawić Josepha w bramce, będzie to jego pierwszy występ w Air Canada Centre od 28 maja 2002 roku. Tej nocy Carolina Hurricanes pokonali Leafs 2:1 po dogrywce eliminując tym samym Klonowe Liście z playoffów.

Joseph powrócił do ACC jako gracz Czerwonych Skrzydeł w 6 miesięcy później, jednak całe zawody oglądał z ławki rezerwowych, bowiem ówczesny trener Detroit, Dave Lewis postawił w bramce na Manny'ego Legace.

"CuJo był świetny kiedy grał dla nas i mam nadzieję, że właśnie ten fakt ludzie będą pamiętać, kiedy będzie wychodził dziś na lód," powiedział Pat Quinn. "To on był jednym z autorów sukcesu w 2002 roku, jakim było awansowanie do finałów Konferencji Wschodniej. Przypomnę, iż sezon wcześniej Leafs w ogóle do fazy playoff się nie zakwalifikowali."

"Curtis był jednym z najwybitniejszych zawodników, których w swojej karierze trenowałem," dodał Quinn.


Na podstawie artykułu Mike'a Zeisbergera -- Don't boo Joseph, suggests Sundin, Quinn -- Toronto Sun -- Jan. 13, 2006.

(keck)

Nadal bez Mc Cabe'a (plus lista kontuzjowanych)

Oto jak obecnie przedstawia się stan zdrowia zawodników Maple Leafs ostatnio wyłączonych z gry przez kontuzje i choroby (w nawiasie szansa na grę w dzisiejszym meczu przeciwko Phoenix Coyotes):

Nik Antropov
(kolano; możliwe że zagra)

Trener Pat Quinn powiedział, że jego występ jest 'możliwy'. Kazach nie grał od 12 grudnia (od spotkania przeciwko Anaheim Mighty Ducks w Air Canada Centre).

Mariusz Czerkawski (tajemnicze schorzenie; day-to day; wątpliwe, by miał zagrać)

Polak nie czuje się dobrze. Szanse na jego występ przeciwko Coyotes są bliskie zeru. Zmogła go jakaś tajemnicza niemoc (do końca nie wiadomo czy to choroba). "Czuje się przygaszony. Nachodzą go jakieś dręczące uczucia," mówi Pat Quinn. Stwierdził również, że nie wie czy problem Mariusza ma związek ze stresem, czy też z chorobą. "Nasi lekarze przeprowadzą badania, które powinny wykazać, w czym jest problem. Czerkawski nie funkcjonuje dobrze i będziemy się starali wyjaśnić dlaczego," dodał trener Leafs.

Eric Lindros, na zdjęciu po prawej (nadgarstek; IR; nie wiadomo kiedy wróci)

W czwartek samotnie jeździł na łyżwach po sesji treningowej kolegów, cały czas nie mogąc ćwiczyć z kijem w ręku. Na razie cieszy się, że nie będzie go czekać operacja, przez którą straciłby pewnie resztę sezonu a przynajmniej jego większość i całkiem możliwe, że byłby to koniec jego przygody z Leafs, którzy pewnie staraliby się sprowadzić kogoś na jego miejsce.

'Big E' jest przekonany, że wróci do składu w pewnym momencie, może już za 2 tygodnie. Kanadyjczyk nie gra od 10 grudnia (od meczu przeciwko Dallas Stars w Air Canada Centre).

Bryan McCabe (pachwina; day-to-day; raczej nie zagra)

Istnieje możliwość, że zagra, choć jeśli nie będzie gotowy na 100% a jeszcze wczoraj nie był, to sztab szkoleniowy z pewnością nie będzie chciał ryzykować utraty tak ważnego dla Leafs zawodnika.

"Nie będę na silę przyspieszał powrotu," powiedział McCabe. Bardziej prawdopodobny jest jego występ przeciwko Avalanche w Colorado 17 stycznia we wtorek.

Jeff O'Neill (kark/ramię; prawdopodobnie zagra)

Wraca po kontuzji karku, której doznał we wtorek w Vancouver.

Darcy Tucker (żebra)

Twierdzi, że zagra.

(keck)

Wizyta Leafs w szpitalu dziecięcym

Jak sprawić, by choć na chwilę na twarzy dziewczynki cierpiącej na bardzo rzadką chorobę mózgu pojawił się uśmiech? Odpowiedź jest prosta: sprowadzić Domiego i Leafs.

Dzieci zapomniały na moment o bólu, kiedy wczoraj Leafs złożyli coroczną wizytę w Szpitalu dla Chorych Dzieci (the Hospital for Sick Children). Zawodnicy nie musieli obiecywać, że zdobędą dla nich Puchar Stanleya. Wystarczyło że rozdali karty ze swoimi podpisami, porozmawiali kilka minut i pograli trochę w piłkę nożną.

13-letnia Kathleen Galt z Brighton w prowincji Ontario, która jeszcze 3 lata temu była pełna radości, nie uśmiechała się już od tygodni, do czasu kiedy odwiedził ją Tie Domi. Ale któregoż dziecka nie rozweseliłby widok tejże buziuchny? (po prawej)

"Kathleen straciła zdolność do bycia dzieckiem," cicho szeptał jej tata, Doug Galt rozgarniając włosy swojej córki, podczas gdy ona statecznie siedziała w wózku inwalidzkim. Jest piękna jak księżniczka, z dużymi oczami i długimi szatynowymi włosami ale w zaprzeczeniu ze swoja delikatną urodą, gustuje w twardo grających hokeistach, takich jak Tie Domi.

"On jest z pewnością jej ulubionym graczem," mówił tata Kathleen kiedy Mats Sundin i Eric Lindros byli wystarczająco daleko, by tego nie usłyszeć.

Jeden chłopiec, Tyler Burlatschenko (lat 14) cierpiący na cukrzycę 1. typu podpięty pod kroplówkę słuchał opowiadań Eda Belfoura o hokeistach grających w NHL, którzy również zmagali się z tą chorobą.

Domi powiedział, że nigdy nie nudzi mu się spotykanie z tymi dzieciakami: "Nauczyłem się nie brać życia jako czegoś oczywistego, szanować, to co mam."

Na podstawie artykułu Curtisa Rusha -- Leaf visit helps ease kids' pain
-- Toronto Star -- Jan. 13, 2006.

(keck)

Friday, January 13, 2006

McCabe i Antropov wracają w sobotę, Lindros zdrowieje

Nareszcie dobre wieści dotyczące zawodników z listy kontuzjowanych w Toronto Maple Leafs.

Po ominięciu wtorkowego meczu przeciwko Canucks, w którym wyraźnie widać było brak Bryana McCabe'a w składzie, szczególnie podczas gier w przewadze, Numer 24 wróci już na starcie z Coyotes w Air Canada Centre w tę sobotę.

Nadzieję na występ ma także Nik Antropov, który wyleczył już uraz kolana i pali się do gry. "Jestem gotowy na sobotę," zapewniał wczoraj. "Nie czuję już bólu. Teraz pozostała tylko kwestia kondycji (jako czynnika, ze względu na który Nik miałby nie grać - przyp. keck)."

"Mogę już normalnie strzelać, co było moim głównym zmartwieniem przez ostatnie 5 dni. Wczoraj odbyłem cały trening z drużyną. Czuję się dobrze i jestem gotowy do wyjścia na lód," zapewniał Kazach, którego dotychczasowy dorobek w tym sezonie to 10 punktów w 22 rozegranych meczach.

Eric Lindros również może wrócić do gry szybciej niż to przewidywano, bo jeszcze pod koniec tego miesiąca. Kamień z serca spadł z pewnością zawodnikowi, sztabowi medycznemu, trenerskiemu oraz oczywiście kibicom Klonowych Liści. Nadgarstek 'Big 88' nie będzie wymagał operacji, po badaniu przeprowadzonym w Calgary kilka dni temu stwierdzono bowiem, że rana goi się sama.

Lindros brał udział w treningach Leafs podczas "Wycieczki na Zachód" chcąc utrzymać swój organizm jak najbliżej formy meczowej. "To straszne, to najdłuższy miesiąc mojego życia," mówił Eric. "Większość czasu na zajęciach to przecież jazda z krążkiem, ćwiczenie podań, schematów gry, więc musiałem siedzieć i tylko patrzeć na to wszystko z boku."

Lindros zagrał we wszystkich 30 meczach od startu sezonu 2005-06 i zaliczył w nich 22 punkty.

(keck)

Wednesday, January 11, 2006

G43: at Vancouver 10/01/2006

Toronto 3:4 Vancouver (2:1, 0:2, 1:1)

Maple Leafs przegrywają w meczu, w którym byli lepszą drużyną.
Fantastyczna passa strzelecka Kilgera trwa dalej

Dla Leafs trafiali: Chad Kilger (04:41, SH), Alexander Khavanov (17:54), Alexander Steen (50:51, PP)
Dla Canucks trafiali: Jarkko Ruutu (12:48), Matt Cooke (30:25), Alex Burrows (36:45), Anson Carter (48:18, PP)
Belfour 15 obron; Auld 35 obron.

Alex Auld pomimo wpuszczenia trzech goli grał wczoraj niesamowicie zaliczając 35 obron i zdecydowanie on był ojcem zwycięstwa Canucks nad Leafs. Na zdjęciu broni strzał Alexa Steena.

Można pokusić się o stwierdzenie, że dla Canucks ten mecz wygrała ich czwarta linia napadu. Jej zawodnicy z reguły odpowiedzialni tylko za naciskanie na rywali i twardą fizyczną grę, tym razem oprócz wywiązania się z podstawowych obowiązków, również trafiali do bramki strzeżone przez Belfoura.

Alexandre Burrows, rookie Ryan Kesler oraz Matt Cooke wszyscy punktowali we wczorajszych zawodach. Burrows uzbierał 2 punkty (gol i asysta), podobnie Kesler (2 asysty), a Matt Cooke zakończył spotkanie z 1 punktem za zdobytą bramkę.

"Zawodnicy od czarnej roboty wygrali dla Canucks ten mecz," wypowiadał się po spotkaniu Pat Quinn. "To się zdarza, my robiliśmy proste błędy w defensywie polegające na złym ustawieniu, a oni dostali nagrodę za swoją ciężką pracę strzelając nam 3 gole. To był jeden z tych meczów, których nie powinniśmy przegrywać... Ale tak się stało."

Chad Kilger, Alexander Khavanov i Alex Steen strzelali dla Maple Leafs, podczas gdy dla Vancouver, oprócz wcześniej wymienionych, trafienia dołożyli Jarkko Ruutu i Anson Carter.

Spotkania z Canucks do najlepszych z pewnością nie zaliczy Ed Belfour, który wpuścił 4 gole na 19 strzałów, co dało słaby procent skuteczności jego interwencji, bo niecałe 79%.

Warte uwagi:
# Bryan McCabe opuścił mecz przeciwko Vancouver z powodu urazu pachwiny jakiego nabawił się podczas meczu z Oilers w Edmonton w sobotę.
# Prawoskrzydłowy Canucks, Richard Park doznał kontuzji kolana w drugiej tercji i nie wrócił już na lód. Dzisiaj ma zostać poddany badaniom lekarskim.
# Obrońca Vancouver Ed Jovanovski nie zagrał w szóstym meczu z rzędu z powodu kontuzji pachwiny, pomimo że trenował już z drużyną w poniedziałek.

Następny mecz: 14 stycznia 2006 - Phoenix at Toronto.


(keck)

Tuesday, January 10, 2006

McCabe nie zagra przeciwko Canucks

Czołowy obrońca Toronto Maple Leafs Bryan McCabe najprawdopodobniej opuści dzisiejsze spotkanie przeciwko Vancouver Canucks z powodu kontuzji pachwiny.

"Sytuacja jest do d*," nie przebierał w słowach McCabe. "Zawsze szczyciłem się tym, że nie opuszczałem meczów. Ale to jest coś, z czym nie można ryzykować. Nie chce po prostu pogorszyć tego urazu. Przed nami jeszcze dużo spotkań, pozostały jeszcze 3 miesiące grania. Mam nadzieję, że za kilka dni wszystko będzie w porządku."

Obrońca urazu nabawił się przy bramkowej akcji, po której gola strzelił Matt Stajan. "Wyszedłem z boksu kar i od razu to poczułem," opisywał sytuację McCabe. "Takie rzeczy się zdarzają ale to nie myślę, żeby to było coś poważnego."

McCabe, który jest liderem drużyny mając w dorobku 49 punktów (15 goli i 34 asysty) doznał urazu podczas wygranego w sobotę meczu 3:2 przeciwko Edmonton Oilers.30 – letni obrońca jest umieszczony na liście kontuzjowanych ze statusem day-to-day.

(Majkiel)

Mecz Maple Leafs na świeżym powietrzu?

Ostatnimi dniami pojawiły się słuchy, iż Maple Leafs mogą zostać gospodarzem spotkania rozegranego na świeżym powietrzu. Wypowiedzi na ten temat nasiliły się podczas Hockey Day In Canada, w sobotę.

"Nie mamy obecnie w Toronto stadionu, na którym można by było taki mecz rozegrać. Aczkolwiek kiedy otworzymy nowy stadion piłkarski, będzie to możliwe," powiedział Richard Peddie, prezydent Maple Leaf Sports and Entertainment Ltd., właściciela klubu hokejowego Toronto Maple Leafs. "Rozmawiałem juz na ten temat wczoraj z komisarzem ligi NHL, Garym Bettmanem."

Przypomnijmy, iż 22 listopada 2003 roku na stadionie Commonwealth w Edmonton odbyło się spotkanie pomiędzy Oilers a Montreal Canadiens. Pomimo trzaskającego mrozu oglądało je na żywo 57.167 widzów.

Stadion MLSEL miałby mieć pojemność rzędu 20.000 a jego budowa miałaby być ukończona na wiosnę 2007 roku na czas młodzieżowych mistrzostw świata w piłce nożnej.

Na zdjęciu: Tak wygląda projekt piłkarskiego stadionu dla Toronto przygotowany przez biuro projektowe "Brisbin Brook Beynon, Architects".

"Nikt ostatnio nie zabiegał o zgodę na rozegranie meczu na świeżym powietrzu ale myślę, że to bardzo atrakcyjny pomysł," powiedział Peddie. "Pozostało jeszcze kilkanaście miesięcy i jest to coś, co jest absolutnie możliwe do zrobienia."

W świetle pozytywnych opinii po Heritage Classic w Edmonton, Peddie zaczął się zastanawiać nad organizacją podobnego meczu na 50-tysięcznym Rogers Centre, gdzie był wówczas prezydentem, kiedy to obiekt nazywał się jeszcze SkyDome.

"Można było podjąć się wyzwania wtedy ale wiem z doświadczenia, że tamtejszy rozsuwany dach nie funkcjonuje w pełni podczas zimy, gdy jest dużo śniegu. A cały urok meczu hokejowego na świeżym powietrzu polega właśnie na tym, że spotkanie jest rozgrywane na świeżym powietrzu, a nie pod kopułą. Nie miałem wówczas po prostu gwarancji, iż całe przedsięwzięcie zakończy się powodzeniem," tłumaczył Peddie.

Na podstawie artykułu Lance'a Hornby'ego -- T.O. game to stage outdoor NHL tilt --
Toronto Sun -- Jan. 8, 2006.

(keck)

4. linia nadal tylko od harowania

Wprowadzone z początkiem sezonu 2005-06 reguły gry w "nowej NHL" z pewnością zmniejszyły rolę zawodników, których w drużynie wcale nie rozlicza się ze zdobytych bramek i zaliczonych asyst. "Ludzie od czarnej roboty" powoli zaczęli odchodzić w cień, wystarczy podać przykład Krzysztofa Oliwy, z pewnością najbliższy polskim kibicom.

"Nowa NHL" zdała się jednak nie zawitać jeszcze do Toronto, bowiem sztab szkoleniowy Maple Leafs cały czas wystawia do gry, tzw. grind line, czyli linię od harowania, której zadania to grać twardo i rozbijać rywali po bandach.

Na zdjęciu: Tak obrazowo wygląda to, czego od grind line oczekuje Pat Quinn. Clarke Wilm, z prawej, wbija w bandę Andrew Ference'a z Flames podczas pierwszej tercji piątkowego spotkania w Calgary. (AP Photo/Jeff McIntosh,CP)

Trener Pat Quinn wystawił tę właśnie linię w piątek przeciwko Calgary oraz w sobotę przeciwko Edmonton. Oba spotkania zakończyły się jednobramkową różnicą goli strzelonych, pierwszy mecz Toronto przegrało 0:1, drugi wygrało 3:2.

Przeciwko Flames grind line tworzyli Clarke Wilm na centrze obok Wade'a Belaka oraz Tie'a Domiego, w meczu z Oilers Domi i Kilger grający dotąd w pierwszej linii zamienili się miejscami. Trio Wilm-Domi-Belak, z w sumie czterema bramkami na koncie w sezonie 2005-06 pracowało w piątek na lodzie, podczas gdy z trybun spotkanie oglądali najlepszy strzelec Toronto Marlies, John Pohl oraz Mariusz Czerkawski.

Czwarta linia nie zdołała pokonać Miikki Kiprosoffa, podobnie zresztą jak pozostałe trzy, ale grind line'owcy stworzyli podobną ilość sytuacji podbramkowych jak ich koledzy. "Cały czas naciskali i tego od nich wymagam, tak mają grać," mówił Pat Quinn. "Chcielibyśmy, by dłużej utrzymywali się przy krążku gdy juz wejdą w jego posiadanie, ale generalnie jestem zadowolony z ich występu, dali kilka solidnych zmian."

We wtorek spotkanie z Canucks w Vancouver. Czy ponownie zobaczymy grind line w akcji? Czy też może Quinn wystawi na lód Pohla i Czerkawskiego, którzy z pewnością wnieśliby do gry ofensywnej Leafs sporo kreatywności, za co w poprzednich spotkaniach zbierali pochlebne recenzje? Wnioskując z faktu, że ostatni mecz Leafs wygrali, Quinn pewnie ponownie postawi na linię od czarnej roboty. Chociaż z dziadziem Patem nigdy nic nie wiadomo...

Na podstawie artykułu Lance'a Hornby'ego -- 4th line grinds it out --
Toronto Sun -- Jan. 8, 2006.

(keck)

Sunday, January 08, 2006

Jeśli ma fryz jak Wilm, to się nadaje

Chodzi oczywiscie o Ryana Malone, obecnie zawodnika Pittsburgh Penguins (fotka po lewej), ktorego zespol jest zdecydowany pozbyc sie go w trybie szybkim. Tym trzymajacym kij na lewa strone skrzydlowym (mozna zakladac, ze naturalnym lewoskrzydlowym zatem) ponoc zainteresowani sa nasi Maple Leafs.

Poniewaz powody sportowe ewentualnego pozyskania Malone'a pozostawimy innym powaznym serwisom, dodajmy teraz tylko, ze nas najbardziej do Ryana przekonuje fryzura. Ostatnio nawet przedluzyl "luzny panel" z tylu, wiec do najwiekszego walczaka Toronto, Clarke'a Wilma (zdjecie po prawej) juz niewiele mu brakuje. Obaj maja te naturalna tendencje do rozlazenia sie wlosow na wszystkie strony. Co ja, Nieszpory, jako osobnik generalnie pozbawiony owlosienia na glowie, potrafie szczegolnie docenic. A Ty, czytelniku?

G42: at Edmonton 07/01/2006

Toronto 3:2 Edmonton (1:0, 1:1, 1:1)

Dla Leafs trafiali: Matt Stajan (08:33), Darcy Tucker (19:11, PP), Chad Kilger (41:59).
Dla Oilers trafiali: Shawn Horcoff (39:37), Ryan Smyth (54:33)Tellqvist 36 obron; Conklin 16 obron.

Kilger ponownie strzela. Tym razem gola dającego Leafs zwycięstwo nad Oilers. Tellqvist graczem meczu

Rezerwowy bramkarz Leafs Mikael Tellqvist obronił aż 36 strzałów wykazując się skutecznością na poziomie 94,7%. Na zdjęciu broni uderzenie Ryana Smytha.

Mikael Tellqvist, jeśli już gra, to gra fantastycznie. Szwed wykorzystał w pełni pierwszą od pięciu meczów szansę występu jaką dał mu Pat Quinn i bronił ubiegłego wieczora znakomicie.

"To świetny bramkarz," krótko wyraził swoją opinie o popularnym Tellym Pat Quinn. "Mikael był fe-no-me-nal-ny!," wtórował trenerowi Klonowych Liści Darcy Tucker. Tucker, który, przypomnijmy, cały czas zmaga się z kontuzją żeber, jednak zagrał.

W poprzednim raporcie, ze spotkania z Calgary Flames, napisałem, że prawdopodobnie nie zobaczymy go na lodzie zbyt szybko. Kolejny jednak raz ambicja pokonała u Kanadyjczyka ból i chłopak rodem z Alberty pokazał się publiczności. Osobiście nie popieram w pełni puszczania Tuckera na kolejne mecze, bo może to się skończyć dłuższą kontuzją, a Leafs nie stać na stratę tak wartościowego w tym sezonie zawodnika.

Na zdjęciu: Aki Berg walczy przy bandzie z zawodnikiem Edmonton Oilers.

Matt Stajan i Darcy Tucker również zaliczyli trafienia dla Toronto, a Bryan McCabe dodał do swoich statystyk kolejne asysty i zgromadził już w tym sezonie 49 punktów. Jest jedynym obrońcą w lidze, który przewodzi swojej drużynie pod względem skuteczności strzeleckiej.

Maple Leafs wygrali 7 z ostatnich ośmiu meczów, a 8 z poprzednich dwunastu w Edmonton.

Warte uwagi:
# Jako część Hockey Day in Canada, ojciec Wayne'a Gretzky'ego, Walter, rzucił krążek w ceremonialnym pierwszym faceoffie meczu pomiędzy Ryanem Smythem i Darcy Tuckerem, których ojcowie obserwowali ich na trybunach.
# Ales Hemsky zanotował dwie asysty dla Oilers.

Następny mecz: 10 stycznia 2006 - Toronto at Vancouver.
(keck)

G41: at Calgary 06/01/2006

Toronto 0:1 Calgary (0:0, 0:1, 0:0)

Dla Leafs nie trafił nikt. Dla Flames trafił: Tony Amonte (24:24)
Belfour 27 obron; Kiprusoff 27 obron.

Pierwszy mecz z "Wycieczki na Zachód" przegrany. Bohaterami bramkarze.

Na zdjęciu: Nawet wyraźne przeszkadzanie Kiprosoffowi (Jeff O'Neill zasłania mu widok) nie spowodowało, że Fin skapitulował.

Tego wieczora był bezbłędny. Bramkarz Flames, Miikka Kiprusoff przewodzi klasyfikacjom Ligi z sześcioma shutoutami, jest to również nowy klubowy rekord.

"Nowa NHL", ze znacznie wyższą średnią goli na mecz niż w poprzednich latach najwyraźniej jeszcze nie zawitała do Calgary w prowincji Alberta. Tam nadal obrona stanowi żelazną podstawę gry cały czas aktualnego mistrza Konferencji Zachodniej.

Tony Amonte strzelił jedyną bramkę w meczu zmieniając tor lotu krążka po wstrzeleniu gumy z backhandu przez Robina Regehra spod niebieskiej. Było to jego 11 trafienie w sezonie. "To było takie desperackie zagranie, żeby pozbyć się krążka, ale dopisało nam szczęście i Tony strzelił z mojego zagrania gola," komentował po meczu tę sytuację Regehr.

Ed Belfour, który podobnie jak Kiprusoff obronił 27 uderzeń na bramkę mówił, iż to był gol, którego chciałby cofnąć (swoją drogą który bramkarz tak nie myśli o golu, którego puścił). "Wyglądało na to, że krążek po rykoszecie zmienił tor tylko trochę ale po prostu nie widziałem całej sytuacji na tyle dobrze, by dobrze zainterweniować," tłumaczył Eddie.

Popularny 'Orzeł' i tak rozegrał tego wieczora świetne zawody, podobnie jak jego vis-a-vis. Według wielu komentarzy gra obu bramkarzy była fantastyczna, a ich skuteczność niespotykana w "Nowej NHL".

"Ten wieczór z całą pewnością należał do Belfoura i Kiprusoffa," mówił Tie Domi. "Niestety nie zdołaliśmy odwdzięczyć się Eddiemu za jego grę, strzelając bramkę czy dwie."

Pomimo niepełnej sprawności fizycznej związanej z poobijanymi żebrami, przeciwko Flames zagrał na własne życzenie Darcy Tucker. Miał nawet okazję, by zostać bohaterem Leafs. W końcowych sekundach, kiedy Toronto bezustannie pozostawało w tercji obronnej, Darcy Tucker otrzymał świetne podanie od Jasona Allisona, ale nie trafił czysto w krążek. "To była 100% sytuacja, powinien paść gol," powiedział po meczu zawiedziony Tucker.

Jak mówią komentatorzy, Tucker żyje na krawędzi i gra na krawędzi. Niewykluczone, że właśnie w związku ze swoim charakterem walczaka najlepszy strzelec Klonowych Liści będzie się musiał rozstać z lodem na dłuższy okres czasu. Zdrowie może wziąć górę nad ambicjami. Po końcowej syrenie długo leżał na tafli będąc w wyraźnym bólu i nie mógł zejść do szatni o własnych siłach. Grając przeciwko Flames pogorszył jeszcze bardziej kontuzję żeber i najprawdopodobniej nie zobaczymy go szybko z powrotem.

"Myślisz, że trzeba wałczyć do końca, a szansa na strzelenie gola się pojawi," mówił trener Leafs, Pat Quinn. "Moi zawodnicy tak właśnie grali, do końcowego gwizdka i tak trzeba grac w tej lidze, żeby cokolwiek osiągnąć. Nam się dzisiaj nie udało."

Calgary nie wykorzystało żadnej z sześciu gier przewadze, Klonowe Liście grały w power play 5 razy, również bez efektu bramkowego.

Warte uwagi:
# Pod względem liczby shutoutów drudzy za Kiprusoffem są Dominik Hasek, Marty Turco oraz Manny Legace, którzy czyste konto zachowywali po 3 razy.
# Po kontuzji palca, która wykluczyła go z czterech meczów, do składu Leafs wrócił Jason Allison. Nadal nie w pełni sprawni są: Nik Antropov, Eric Lindros, Carlo Colaiacovo oraz, po tym spotkaniu, Darcy Tucker.

Następny mecz: 07 stycznia 2006 - Toronto at Edmonton.
(keck)

Friday, January 06, 2006

Impresje Iana ze pucharu Spenglera


Nasz młody prospekt Ian White, na codzień podstawowy obrońca Toronto Marlies, miał ostatnio przyjemność wybrać się do Europy, a konkretnie do Szwajcarii, by reprezentować Kanadę w Pucharze Spenglera. Warto oczywiście zapoznać się z pełną relacją z przemyśleń Iana z turnieju, ale dla tych co się spieszą, kilka podstawowych informacji.

“Pewnie, że nikt nie chce tracić Bożego Narodzenia z rodziną (Spengler Cup był rozgrywany w dn. 26-31 grudnia, 2005), ale [...] podjąłem decyzję o wyjeździe bardzo szybko. Gra na większym lodzie, według reguł hokeja europejskiego jest inna: więcej jest miejsca do jazdy, mniej uderzeń na bandach".

Zespół Kanady wygrał trzy mecze i przegrał jeden, oraz mecz finałowy z Metalurgiem Magnitogorsk. Z tego, co udało mi się ustalić, Ian White grał w trzeciej parze obrońców i nie figurował w klasyfikacji kanadyjskiej. Ale mogę się mylić, bo rozgrywek międzynarodowych nie śledzę z należną uwagą.

Thursday, January 05, 2006

G40: vs Pittsburgh 02/01/2006

Pittsburgh 2:3 Toronto (1:0, 0:0, 1:2, OT: 0:1)

Dla Leafs trafiali: Chad Kilger (41:15), Chad Kilger (44:04), Bryan McCabe (61:02)
Dla Penguins trafiali: Sergei Gonchar (05:47), Michel Ouellet (35:21, PP)
Belfour 20 obron; Thibault 35 obron.

Seria wygranych trwa nadal, Maple Leafs notują zwycięstwo z rzędu numer 6. Kilger bohaterem


Na zdjęciu: Zawodnicy Leafs cieszący się z bramki zdobytej przez bohatera poniedziałkowego spotkania - Chada Kilgera.

Chad Kilger ustrzelił 'dwupaka', w czym duży udział mieli partnerzy z linii - Mats Sundin oraz powracający w świetnym stylu po kontuzji kciuka, Alex Steen.

Bryan McCabe strzelił gola w 1 minucie 2 sekundzie dogrywki zapewniając Leafs pokonanie 3:2 Penguins. Cała akcja wyglądała efektownie. Zaczął ją późniejszy strzelec podając do Kaberle, który przekazał gumę do Kyle'a Wellwooda a ten uderzył krążek na bramkę tak, że ten odbił się od kija McCabe'a i wpadł do bramki.
"To brzydki gol ale nikt nie pyta jak wpadł, " mówił McCabe. "To kolejne ważne dla nas 2 punkty."

NHLowy Debiut Sidneya Crosby'ego w Kanadzie nie wyszedł tak jakby tego młody hokeista chciał. Rookie nie pokonał Eda Belfoura, ale zaliczył asystę przy jednym z goli Penguins.

Spora część rodziny oraz przyjaciół Crosby'ego przybyło do Air Canada Centre z Cole Harbour w Nowej Szkocji a ich faworyt nie zawiódł. 18-latek zanotował asystę i ma na koncie 5 goli oraz 5 asyst w 5 meczach rozegranych od czasu ogłoszenia listy zawodników powołanych do reprezentacji Kanady na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Turynie, w której został pominięty.

Maple Leafs zaliczają najdłuższą passę zwycięstw od ośmiomeczowej serii wygranych, która trwała od 22 listopada do 6 grudnia 2003 roku.

Warte uwagi:
# Penguins wygrali 2 spotkania przegrywając 5 od czasu kiedy drużynę po Eddiem Olczyku przejął Therrien.
# Tie Domi zrównał się z Bobem Baunem na dziesiątym miejscu pod względem rozegranych meczów w barwach Leafs (739). Mats Sundin jest dziewiąty z 789 spotkaniami na koncie.
# Mario Lemieux ominął już szósty kolejny mecz z powodu nieregularnej pracy serca.

Następny mecz: 06 stycznia 2006 - Toronto at Calgary.

(keck)

G39: at New Jersey 31/12/2005


Toronto 6:3 New Jersey (1:1, 4:1, 1:1)

Dla Leafs trafiali: Mats Sundin (09:02, SH), Mariusz Czerkawski (27:26), Darcy Tucker (27:47), Jeff O'Neill (29:46, PP), Tomas Kaberle (34:06), John Pohl (44:35, PP)
Dla Devils trafiali: Scott Gomez (03:44), Scott Gomez (21:27), Scott Gomez (47:48, PP)
Belfour 23 obrony; Brodeur 16 obron.

Passa zwycięstw przedłużona do pięciu z rzędu. Devils pokonani w New Jersey

Mariusz Czerkawski i Darcy Tucker strzelili gole w odstępie 21 sekund wyprowadzając Maple Leafs na prowadzenia. Mats Sundin, Jeff O'Neill, Tomas Kaberle oraz John Pohl również trafiali dla Toronto. Dla tego ostatniego była to pierwsza bramka zdobyta w NHL i od razu pokonał nie byle kogo, bo samego Martina Brodeura.

Pomimo tak wysokiej wygranej Klonowych Liści poza Darcy Tuckerem oraz Tomasem Kaberle na gwiazdę spotkania wygrany został napastnik Diabłów, Scott Gomez, który tego wieczora zaliczył swojego drugiego w karierze hat-tricka.

Do Leafs zdecydowanie należała druga tercja meczu. Czerkawski wyrównał na 2:2 wykazując się nieprzeciętnym refleksem ekwilibrystycznie dobijając krążek z backhandu po strzale Clarke'a Wilma. Następne trafienie należało do Tuckera, który wykorzystał podanie Jeffa O'Neilla. Ten ostatni dodał bramkę od siebie (druga w ostatnich piętnastu meczach) dając TML prowadzenie 4:2.

Tomas Kaberle zdobył ostatniego w tej tercji gola dla Toronto w 14 minucie 6 sekundzie.

"Graliśmy bardzo prosty hokej," komentował czeski obrońca. "Nie robiliśmy niczego nadzwyczajnego. Jedno, dwa podania i krążek lądował w siatce."

Trudno się nie zgodzić z tą opinią. Dodać można jeszcze, że na przeszkodzie w umieszczaniu gumy w bramce zawodnikom Leafs nie stawał ogólnie nienadzwyczajnie się w tym sezonie spisujący Martin Brodeur. Kwintesencją jego bezradności było przepuszczenie krążka po słabym strzale Kaberle.

"Zostaliśmy upokorzeni," mówił najlepszy zawodnik Devils, Scott Gomez. "Zawiedliśmy fanów. Ludzie płacą pieniądze za bilety, by oglądać jak wygrywamy. Po prostu nie wykonaliśmy dziś dobrze swojej pracy."

Warte uwagi:
# Rzut karny wyegzekwowany przez Scotta Gomeza był pierwszym skutecznie wykonanym przez gracza Devils od czasu kiedy to Patrik Elias pokonał bramkarza Atlanty Damiana Rhodesa 10 marca 200 roku.

Następny mecz: 02 stycznia 2006 - Pittsburgh at Toronto.

(keck)

A babcia mówiła, żeby się wystrzegać diabła

Dzisiaj rano dowiedziałem się, że Alexander "The Great" Mogilny został wystawiony na listę waivers przez swój nowy/stary klub: New Jersey Devils. W dwa miesiące i trochę od rozpoczęcia sezonu, przed którym podpisał dwuletni kontrakt na 3.5 mln USD rocznie. Podpisał, bo został on mu przedłożony przez Lou Lamoriello, GMa Devils, który najwyraźniej nie wierzył (lub chciał nie wierzyć), że wielokrotnie operowane biodro Mogilnego dyskwalifikuje go praktycznie z czynnego uprawiania zawodowego sportu w wieku 37 lat.

Na pewno jest to psychiczne trudne doświadczenie dla Alexa. Nie chodzi o to, że zmieni klub, bo nie sądzę, żeby jakakolwiek drużyna NHL chciała wziąć na siebie (w czasach salary cap) nawet połowę zarobków Mogilny'ego przy ryzyku kolejnego urazu.

Co się zatem dalej wydarzy. Otóż zapewne to, co w przypadku innych zawodników, którzy przejdą przez waivers. Klub ma obowiązek płacić im do zakończenia kontraktu (ouch!), ale oni sami nie grają, by nie liczyć się pod salary cap. Chyba, że Lamoriello wymyśli jakiś specjalny trejd - nie bardzo wiem z kim - w którym Devils będą nadal opłacać ok. 70% kontraktu Mogilnego.

A babcia mówiła, Alex - no właśnie :)

G37: at Pittsburgh 27/12/2005

Toronto 3:2 Pittsburgh (0:0, 2:1, 0:1, OT: 1:0)

Dla Leafs trafiali: Alexander Khavanov (28:36), Mats Sundin (39:22, PP), Tomas Kaberle (62:26)
Dla Penguins trafiali: Mark Recchi (27:29, PP), Michel Ouellet (52:26, PP)
Tellqvist 33 obrony; Fleury 30 obron.

Na zdjęciu: Tomas Kaberle (15) w objęciach kolegów z drużyny po strzeleniu zwycięskiego gola w dogrywce.

Toronto było niebezpiecznie blisko zepsucia serii zwycięstw, po tym jak dali wybitnie męczącym się tego wieczora Pingwinom wyrównać stan meczu na 2:2 w trzeciej tercji, a nawet dopuścić do kilku groźnych sytuacji mogących przegiąć szalę wygranej na stronę zespołu z Pittsburgha.

Jednakże Klonowe Liście wytrzymały napór drużyny Penguins, która w końcowych 20 minutach regularnego czasu gry aż pięć razy grała w przewadze.

"Nasz penalty kill odwalił niesamowitą robotę w końcówce," mówił Mats Sundin, który zaliczył gola i dwie asysty w tym spotkaniu. "Wyglądało na to, że Pittsburgh miał wystarczająco wiele okazji, aby strzelić zwycięską bramkę w ostatnich minutach. Udało się nam, choć był to twardy bój. Walczyliśmy ciężko. To bardzo ważne dwa punkty dla nas."

Na zdjęciu: Walczący przy bandzie Alexander
Khavanov, Ryan Whitney oraz Jeff O'Neill.

Dla Maple Leafs była to już trzecia wygrana z rzędu, Penguins zmierzają w kierunku odwrotnym, wczorajsza porażka była czwartą z kolei odkąd zespół przejął Michel Therrien zastępując na tym stanowisku zwolnionego Eddiego Olczyka 15 grudnia.

Dzieła dla Leafs dokończył Tomas Kaberle strzelając gola na 3:2 dla TML w 2 minucie 26 sekundzie dogrywki.

"Mats i Darcy świetnie rozegrali tę akcję, rozjechali się, zabrali ze sobą obrońców, czym zrobili mi miejsce bez żadnego rywala obok mnie," opisywał swoją bramkę Kaberle. "Miałem do tego jeszcze trochę czasu, żeby zdecydować gdzie posłać krążek."

Pozostałe gole dla Leafs strzelali Alexander Khavanov (po wejściu z ławki kar) oraz Mats Sundin (w Power Play).

Warte uwagi:
# To spotkanie było jubileuszem markującym 5 lat od powrotu Mario Lemieux do hokeja. Mario zaliczył gola i dwie asysty w wygranej Penguins 5:0 nad Maple Leafs po trzyipółrocznej przerwie. Lemieux nie zagrał we wczorajszym meczu, było to już jego trzecie z rzędu a siódme z ostatnich ośmiu spotkań, które ominął z powodu nieregularnej pracy serca.
# Maple Leafs nie przegrali w Pittsburghu od 1 listopada 2001 roku.

Następny mecz: 29 grudnia 2005 - Buffalo at Toronto.

(keck)

G36: vs New Jersey 26/12/2005

New Jersey 1:2 Toronto (1:2, 0:0, 0:0)

Dla Leafs trafiali: Mats Sundin (13:35), Bryan McCabe (16:20, PP)
Dla Devils trafił: John Madden (03:59)
Belfour 33 obrony; Brodeur 25 obron.

Wygrane 2:1 z Devils oraz w takim samym stosunku z Bostonem dały Maple Leafs dwa kolejne zwycięstwa, takiej passy Klonowe Liście nie miały od 26-28 listopada kiedy to Toronto pokonało Canadiens u siebie oraz Panthers na wyjeździe.

Radość z triumfu tłumi jednak smutek związany z kontuzją palca Jasona Allisona. Weteran doznał jej po zablokowaniu strzału w trzeciej tercji.

Co gorsza może to nie być jedyne osłabienie TML bowiem zawieszenie grozi Darcy Tuckerowi. Napastnik otrzymał pięciominutową karę za zdjęcie kasku z głowy Cama Janssena i uderzenie go nim. To zajście z pewnością zostanie przeanalizowane przez odpowiedzialnego za sprawy dyscyplinarne w NHL Colina Campbella.

"To wszystko stało się nagle, szybko, w ułamku chwili," mówił Tucker. "Działałem pod wpływem emocji, nawet nie wiedziałem za co zostałem posłany na ławkę kar, dowiedziałem się dopiero po wizycie w szatni. To była jedna z tych rzeczy, które zdarzają się podczas meczu. Mam nadzieje, że komisja dyscyplinarna weźmie to pod uwagę."

Bryan McCabe strzelił swojego trzynastego gola w sezonie, trafił również Mats Sundin, a Ed Belfour zatrzymał 33 strzały Diabłów.

Na zdjęciu: Ed Belfour podczas treningu w Air Canada Centre.

"To było bardzo ważne zwycięstwo," komentował po meczu 'Orzeł'. "Czułem się dzisiaj świetnie, dobrze widziałem krążek. Wszystko powoli zaczyna wracać do normy."

Warte uwagi:
# Poniedziałkowe spotkanie było pierwszym z czterech jakie Leafs i Devils rozegrają między sobą w tym sezonie.
# Dla obrońcy-weterana Tommy'ego Albelina był to drugi mecz od powrotu do Devils po wcześniej zapowiedzianym zakończeniu kariery.

Następny mecz: 27 grudnia 2005 - Toronto at Pittsburgh.

(keck)

Monday, January 02, 2006

Pięć zwycięstw pod rząd

Taka końcówka sezonu oczywiście cieszy: szczególnie, że uaktywnili się (niekoniecznie w statystykach) wcześniej mniej widoczni: Allison (kontuzja kciuka nie okazała się groźna), Stajan czy Czerkawski. Najbardziej cieszy wygrana u siebie po karnych z Buffalo oraz dwa zwycięstwa z New Jersey, którym łącznie Leafs zaaplikowali osiem goli.

Czas prawdziwej próby nadchodzi dopiero teraz. Z następnych dziewięciu meczów Toronto rozegra siedem na wyjeździe (w tym road trip na zachód i dwumecz w Ottawie). Oto moje przewidywania odnośnie tego, czego możemy się spodziewać po Maple Leafs:

Jan 02, 2006 home Pittsburgh - nic poza dwoma punktami nie wchodzi w rachubę.
Jan 06, 2006 away Calgary - porażka, minimalna, ale jednak
Jan 07, 2006 away Edmonton - zwycięstwo, może jedną bramką?
Jan 10, 2006 away Vancouver - podejrzewam blow-out, TOR nie ma dobrych march-upów vs VAN
Jan 14, 2006 home Phoenix 7:00 - warto byłoby wygrać w ACC, ale ciekawe jaką rolę odegra urażona ambicja CuJo
Jan 17, 2006 away Colorado 9:00 - nie jestem hurra-optymistą, COL nie może grać tak fatalnie przez cały sezon. Jeden punkt dla nas?
Jan 18, 2006 away Minnesota 8:00 - jeśli Bel4 zaskoczy, to może być mecz na 1:0.
Jan 21, 2006 away Ottawa 7:00 -
Jan 23, 2006 away Ottawa 7:30 - myślę, że karta się odwróci i weźmiemy jeden z dwóch.

Łącznie: 9 meczów - cel minimum: 10-11 pkt. Pożyjemy, zobaczymy :)


Counters