Thursday, December 29, 2005

Widziałem Marlies (2)

Tym razem w pojedynku z Hamilton Bulldogs, którzy mają rzeczywiście w tym sezonie prawdziwe powody do stresu. Jeszcze rok wcześniej potrafili napsuć krwi sporo lepszym od siebie, a teraz zupełnie jak gdyby stracili nawet chęć do gry (że o zmianach personalnych nie wspomnę).

Tyle o Bulldogs - ze strony Marlies zadziwia przede wszystkim jak dojrzale sobie radzi Ian White, jest już nie tylko królem PP na niebieskiej, ale i dzięki świetnemu ustawianiu się praktycznie wygląda na to, jak gdyby wszystko przychodziło mu dziecinnie łatwo. Wyraźniej również pozbycie się czerwonej linii otworzyło go mentalnie na podania do napastników.

Muszę się bliżej przyjrzeć takim nowym graczom jak Bates Battaglia, Ian McNeil i John Pohl.

PS. Keck ze swoimi raportami wróci po 1 stycznia, więc wytrzymajcie ;).

Tuesday, December 27, 2005

G35: vs Boston 23/12/2005

Boston 1:2 Toronto (0:0, 1:1, 0:1)

Dla Leafs trafiali: Darcy Tucker (28:14, PP), Bryan McCabe (47:52, PP)
Dla Bruins trafił: Sergei Samsonov (24:21, PP)
Belfour 25 obron; Toivonen 26 obron.

Maple Leafs zakończyli złą passę odzyskując skuteczność w Power Play, a Bryan McCabe oraz Darcy Tucker strzelili gole zapewniające Toronto wygraną 2:1 nad Misiami z Bostonu.

Na zdjęciu: Darcy Tucker cieszący się z gola wyrównującego stan meczu na 1:1.

Obrońca Klonowych Liści zaliczył dodatkowo asystę przy trafieniu Tuckera, który posłał krążek do bramki z praktycznie zerowego kąta spod bandy po lewej stronie bramki Bruins.

"Przez ostatnie tygodnie nie szło nam dobrze. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, żeby na nowo odzyskać wiarę w swoje umiejętności," mówił po meczu McCabe. "Możemy teraz spokojnie wrócić do swoich rodzin na Święta."

Toronto przegrało pięć z ostatnich siedmiu zawodów wykorzystując zaledwie 6 z 47 gier w przewadze, co dało przeciętną skuteczności na poziomie 13%, a Maple Leafs przyzwyczaili przecież swoich kibiców do znacznie lepszych rezultatów...

McCabe, który z 28 punktami zdobytymi w Power Play przewodzi pod tym względem w NHL dał Toronto prowadzenie 2:1 w 7 minucie 52 sekundzie trzeciej tercji podczas gry pięciu na trzech dla Leafs. Jego strzał był jak zwykle piekielnie mocnym one-timerem, z podania, jakżeby inaczej, Tomasa Kaberle. Asystę zaliczył również mistrz w tym elemencie gry - Jason Allison.

Po umieszczeniu krążka w bramce Toivonena, McCabe przykląkł na kolanie i uderzył pięścią o lód, takiej reakcji w jego wykonaniu dawno nie przyszło nam oglądać.

Sergei Samsonov uzyskał jedynego, jak się miało okazać gola dla Bruins, którzy przegrali ostatnie pięć z siedmiu spotkań.

Goalie Bostonu, Hannu Toivonen znowu dokonywał rzeczy niesamowitych w bramce zatrzymując 26 strzałów.

Na zdjęciu: Hannu Toivonen podczas rozgrzewki.

"To był jeden z tych meczów, w których szala mogła się przechylić na stronę każdej z drużyn," stwierdził Fin. "Ta przegrana boli. Musimy nauczyc sie nie łapać tylu kar."

Świetnie zagrał również Ed Belfour wybrany na trzecią gwiazdę spotkania. 'Orzeł' obronił 25 uderzeń i zaliczył wygraną numer 449 w swojej karierze w NHL.

Leafs uhonorowali Belfoura za przesunięcie się na samotną pozycję drugiego pod względem zwycięskich spotkań w Lidze bramkarza. Eddie otrzymał pamiątkowe zdjęcie ze scorecardem ze swojego pierwszego meczu oraz z wygranego meczu numer 448 z New York Islanders w poniedziałek. Fani w Air Canada Centre zgotowali mu owację na stojąco, a następnie skandowali jego imię.

"Musiałem odzyskać koncentrację przed pierwszym gwizdkiem," mówił Bel4. "Miałem okazję uczestniczyć w podobnych ceremoniach wcześniej i wiedziałem, że są one bardzo wyjątkowe i wzruszające."

Serię meczów ze strzelonymi golami na trzech zakończył Mariusz Czerkawski, który na bramke Bruins uderzał wczoraj 3 razy. W opinii komentatorów Polak grał bardzo pewnie i widać, że po bardzo słabym początku sezonu i ominięciu ponad 30stu spotkań, Marre zaczyna się odradzać.

"Skończyła się dobra passa, szkoda, ale najważniejsze jest, że drużyna wygrywa," mówił w wywiadzie dla AM640 Toronto Radio Czerkawski.

Oby tak dalej!

Warte uwagi:
# Bilans Maple Leafs przeciwko Bruins w tym sezonie to 2W-3L-1OL.
# Kontuzjowani Eric Lindros (nadgarstek), Nik Antropov (kolano) oraz Alex Steen (kciuk) nadal pozostają poza składem.

Następny mecz: 26 grudnia 2005 - New Jersey at Toronto.

(keck)

Kontuzji ciąg dalszy: Alex Steen i Jason Allison

Obaj kontuzje kciuków - ze wszystkich miejsc na ciele hokeisty, akurat ten niewielki fragment dłoni musiał się znaleźć w niewłaściwym miejscu i czasie.

Allison (kontuzja w trzeciej kwarcie meczu z New Jersey Devils) był już dzisiejszej nocy operowany i nie ma jeszcze prognozy odnośnie jego powrotu.

Steen, zgodnie z dzisiejszym raportem Toronto Star, powinien wrócić w ciągu 8-10 dni.

Niestety Eric Lindros i Nik Antropov nie pojawią się na lodzie zbyt szybko. Lindros nadal nie radzi sobie z grą w pełnym wymiarze ubrany w usztywniacz nadgarstka, natomiast Antropovowi ciągledokuczają kolana. Dobrą wiadomość w jego sytuacji stanowi to, że nie mówi się o konieczności ponownej operacji.

Leafs powołali na miejsce Allisona Johna Pohla z Marlies.

G34: at Boston 22/12/2005

Toronto 1:4 Boston (0:1, 1:1, 0:2)

Dla Leafs trafił: Mariusz Czerkawski (32:50)
Dla Bruins trafiali: Travis Green (18:17), Alex Zhamnov (35:52), Wayne Primeau (46:23), Brad Stuart (59:37)
Tellqvist 21 obron; Toivonen 26 obron.

Na zdjęciu: Matt Stajan walczy o krążek z Sergeiem Samsonovem.

Jedynego gola dla Toronto fantastycznym strzałem z okolic lewego bulika pod niebieską zdobył Mariusz Czerkawski i jest, jak to określają komentatorzy 'hot', czyli 'gorący', co znaczy że jest ostatnio groźny/skuteczny.

Polak wykorzystał podanie na breakawaya Sundina i pomimo, że miał dużo wolnego miejsca przed sobą nie czekał i od razu uderzył krążek a ten odbił się od poprzeczki i wpadł do bramki. Toivonen pokonany, jak miało się okazać, jedyny raz tego wieczora.

W grze Boston Bruins w końcu było widać pewność siebie, której tak bardzo graczom ze stanu Massachusetts ostatnio brakowało.

Misie szczególnie dobrze zagrały w trzeciej tercji, w której Toivonen dokonywał rzeczy niesamowitych w bramce, a napastnikom udało się pokonać Mikaela Tellqvista 2 razy. Było to ich zaledwie drugie zwycięstwo w ostatnich siedmiu grach na swoim lodzie.

Travis Green, Alex Zhamnov, Keith Primeau oraz Brad Stuart trafiali dla Bruins, a Brian Leetch zaliczył 3 asysty.

Toronto, które w pod względem skuteczności w grach w przewadze zajmuje w NHL trzecie miejsce nie wykorzystało żadnej z dziewięciu okazji do pokonania bramkarza Bruins. Toivonen nie skapitulował nawet podczas gier pięciu na trzech dla Leafs podczas pierwszych dwóch tercji.

"Musimy poprawić grę przewadze," mówił po meczu Bryan McCabe, który znalazł się w trójce 'alternatywnych graczy' na Olimpiadę w Turynie. "To są kluczowe sytuacje i jeśli ich nie wykorzystujesz, przegrywasz."

Następny mecz: 23 grudnia 2005 - Boston at Toronto.

(keck)

Wednesday, December 21, 2005

Widziałem Marlies w grze (część 1)

Moje pierwsze spotkanie z Toronto Marlies w tym sezonie było bardzo intrygującym wydarzeniem. nie mogłem się doczekać, by zobaczyć, jak bardzo zmienił się zespół, w którym od poprzedniego sezonu jest nowy trener (Paul Maurice zamiast Douga Sheddena), oraz z którego z różnych powodów odeszło tak wielu zawodników - że wspomnę tylko Harolda Drukena, Davida Linga, Nathana Barretta, Nathana Perrota, Regana Kelly'ego, Jasona MasDonalda. Należy pamiętać także, że podpory Marlies sprzed roku (Kyle Wellwood i Matt Stajan) grają piętro wyżej - w Maple Leafs.

Pierwsza okazja live nadarzyła się przy przegranym meczu z Manitoba Moose (3:4). Oto garść obserwacji, niektórymi z nich dzieliłem się wcześniej na forum, ale nic nie szkodzi.

#Ben Ondrus - mój ulubieniec w Marlies. Znowu był najaktywniejszy na lodzie. Chyba ze dwa razy w każdej tercji zapodał "Łosiom" classic face-first splashes na pleksę, plus wykonał kilka pełnych gracji hip-checków. Mniam. Jeśli ten chłopak nie dostanie szansy w t_tor.gif najpóźniej do końca przyszłego sezonu, to jak nic ktoś go nam podkradnie w postaci jakiegoś dealu za Leetcha, czy innego Francisa.

# Dobre wrażenie sprawił Jean-Francois Racine w bramce. Miał w meczu dwa spektakularne "glove save'y", ale na skutek nieporozumienia z Carlo Colaiacovo zawalił ostatniego gola. Jeden myślał, że drugi zabezpieczył krążek i vice versa. Non stop się to zdarza. A glove save'y JFa, to jego znak firmowy. Będą z niego ludzie.

# Podoba mi się z jakim sercem i jak szybko Marlies odrobili dwubramkową przewagę Moose. O snajperskich umiejętnościach Brada Leeba oczywiście wiedziałem wcześniej, ale teraz miałem pierwszą okazję przyjrzeć się grze nowych nabytków Johna Pohla, Bates Battaglii (to ten sam co działał z Carolina Hurricanes w dinale Pucharu Stanleya kilka lat temu) oraz Iana McNeila. Mam nadzieję, że będzie okazja jeszcze o nich indywidualnie kiedyś napisać, bo wnoszą niezbędną twardość do zespołu. Może nawet tego przede wszystkim brakowało w zeszłym roku (tacy Druken, Barrett z napastników byli dość miękcy).

# To pewnie tylko jeden mecz, bo z tego co widzę po statsach w innych strzały na bramkę rywala wreszcie w meczu z Manitobą nie były problemem. Chyba z 18. w czasie PP! Tak trzymać.

# Ten zespół jest mniej spektakularny niż zeszłoroczny, ale kto wie - jest chyba bardziej wyrówany. Nie poddaje się, walczy, gryzie lód. A może to wpływ Maurice'a?

Toronto Marlies - wszyscy kiedyś byliśmy marlimi chłopcami :)

G33: vs New York Islanders 19/12/2005

New York Islanders 6:9 Toronto (4:4, 0:4, 2:1)

Dla Leafs trafiali: Alexei Ponikarovsky (08:14), Ken Klee (10:37), Mariusz Czerkawski (17:57), Jeff O'Neill (19:41), Kyle Wellwood (27:34), Matt Stajan (29:22, SH), Matt Stajan (31:52), Mats Sundin (34:53, SH), Darcy Tucker (52:30, PP)
Dla Islanders trafiali: Eric Godard (02:11), Mark Parrish (13:33, PP), Alexei Yashin (14:15, PP), Rob Collins (17:28, PP), Mike York (42:42), Arron Asham (53:59)
Belfour 27 obron; DiPietro 11 obron (6 goli wpuszczonych), Snow 14 obron (3 gole wpuszczone).

Na zdjęciu: Tak jak na załączonym obrazku ofiarą Bryana McCabe'a padł Tomi Pettinen, tak i Maple Leafs rozgromili wczoraj Islanders.

Cóż za wariacki mecz za nami! Pierwsza tercja należała do najbardziej emocjonujących jakie kiedykolwiek było mi dane śledzić! Szkoda, że na pierwszy plan chcieli za wszelką cenę wysunąć się sędziowie, że nawet napisze kto dokładnie: główni Paul Devorski i Dennis LaRue oraz liniowi Pierre Racicot razem z Tonym Sericolo.

Wyżej wymienieni panowie gwizdali to, czego nie trzeba było gwizdać, jak kara za holding dla Ponikarovsky'ego w 12 minucie 40 sekundzie, czy też (żeby być obiektywnym) kara za tripping dla Yashina (14:39). Niestety jednak gro tych kar przypadło Leafs, którzy w sumie dostali ich w pierwszej tercji 6 (plus podwójna dla McCabe'a za roughing) co dało razem 14 minut na ławce kar i bardzo dużo czasu gry w przewadze, nierzadko pięciu na trzech dla Islanders. Wynik: 3 gole strzelone Belfourowi w Power Play.

Przy golu Yashina Eddie został dosłownie wepchnięty do bramki przez Mike'a Parrisha, co powinno skutkować karą za faul na bramkarzu dla gracza Isles i, oczywiście anulowaniu bramki dla Nowego Yorku, co jednak się nie stało. Zamiast tego 4 minuty za nadmierną ostrość w grze dostał Bryan McCabe, który postanowił nauczyć zawodników Islanders szacunku dla Belfoura...

Dodając ten fakt do całokształtu impresji na temat pracy sędziów w tym spotkaniu, a w pierwszej tercji szczególnie nie można oprzeć się wrażeniu iż, bądź co bądź, ale obiektywna to ona nie była. Tym bardziej cieszy fakt, że Leafs dali sobie radę ze wszystkimi przeciwnikami na lodzie i wygrali mecz strzelając do tego 2 bramki w osłabieniu.

Belfour, pomimo puszczonych sześciu goli zanotował zwycięstwo numer 448 w karierze wyprzedzając tym samym Terry'ego Sawchuka i teraz samotnie już zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji wszech-czasów. 'Orzeł' przegrał 5 swoich poprzednich spotkań od 28 listopada, kiedy to po wygranej z Panthers zrównał się z Sawchukiem. 40-latek przełamał więc tą fatalną passę, by przejść do historii Ligi. Fani w ACC w końcowych minutach spotkania skandowali głośno 'Ed-die, Ed-die'.

Belfour nie przewidywał, że będzie tak ciężko. "Mam wrażenie, że to trwało wieki," komentował po meczu bohater dnia. "Dostawaliśmy karę za karą, Islanders mieli kilka gier w pięciu na trzech naszych, sędziowie chyba chcieli, żebym dostał ataku serca... Potrzeba było dziewięciu goli ale cieszę się, że to już za mną. To dla mnie wielki honor."

Alex Ponikarovsky, Ken Klee, Mariusz Czerkawski, Jeff O'Neill, Mats Sundin, Matt Stajan, Kyle Wellwood oraz Darcy Tucker strzelali dla Klonowych Liści, które wygrały swój drugi mecz z ostatnich sześciu. Fantastyczne spotkanie rozegrał przede wszystkim Kyle Wellwood, który z golem oraz trzema asystami został wybrany na pierwszą gwiazdę meczu. 2 bramki strzelił Matt Stajan.

Goalie New York, Rick DiPietro został zmieniony przez trenera na Gartha Snowa po tym jak wpuścił szóstą bramkę. Musiało to być dla niego szczególnie przykre, gdyż przed meczem dowiedział się, iż pojedzie z drużyną USA na Zimowe Igrzyska do Turynu.

"Nigdy nie chcesz być zmieniony podczas spotkania, nie ma znaczenia czy jedziesz na Olimpiadę czy nie," ciekawie skomentował DiPietro.

Eric Godard, Mark Parrish, Alexei Yashin, Rob Collins, Mike York oraz Arron Asham trafiali dla Islanders.

"Kaboom from the six-pointer, this is a basketball game!" - tak skomentował gola Mariusza Czerkawskiego na 3:4 dziennikarz relacjonujący zawody dla stacji RSN.

Do innego sportu porównał spotkanie obrońca NYI, Brent Sopel: "To było szalone. To było jak mecz futbolu amerykańskiego."

Warte uwagi:
# Islanders wykorzystali trzy z sześciu gier w przewadze w pierwszej tercji.
# Kontuzjowani w Toronto są: Eric Lindros (zerwane wiązadło w nadgarstku), Alex Steen (przemieszczony kciuk), Tie Domi (bolące ramię) oraz Nik Antropov (kontuzja kolana).

Następny mecz: 22 grudnia 2005 - Toronto at Boston.

(keck)

Monday, December 19, 2005

G32: at Ottawa 17/12/2005

Toronto 2:8 Ottawa (1:1, 0:3, 1:4)

Dla Leafs trafiali: Mariusz Czerkawski (04:37, PP), Bryan McCabe (45:16)
Dla Senators trafiali: Danny Heatley (18:30, PP), Mike Fisher (28:00), Wade Redden (31:05, PP), Jason Spezza (47:18, PP), Bryan Smolinski (45:53), Daniel Alfredsson (53:27, PP), Antoine Vermette (54:48, PP), Chris Kelly (59:41, PP)
Belfour 35 obron; Hasek 27 obron.

Senators ponownie zapakowali Maple Leafs 8 goli i bitwę o Ontario wygrali w tym sezonie po raz trzeci.

Premierowego gola dla Leafs nareszcie strzelił Mariusz Czerkawski, tym samym otwierając wynik spotkania. Drugie i ostatnie trafienie dla TML w tym meczu dołożył Bryan McCabe, była to dla niego 11 bramka w sezonie. Nie licząc bójek w trzeciej tercji, to wszystko na co było stać Klonowe Liście w spotkaniu przeciw Sens.

Na zdjęciu: Tak obrazowo wyglądała gra obronna Toronto we wczorajszym meczu. Strzela Danny Heatley.

Daniel Alfredsson, Jason Spezza oraz Wade Redden strzelili każdy po golu i mieli po 2 asysty, podczas gdy Ottawa zdobyła aż 6 goli grając w przewadze, co w efekcie doprowadziło do kolejnego ośmiobramkowego zwycięstwa nad Klonowymi Liśćmi w tym sezonie.

Danny Heatley, a także Bryan Smolinski, Antoine Vermette oraz Chris Kelly również dorzucili od siebie po golu i asyście.

Dominik Hasek obronił 27 uderzeń, a w końcowym rozrachunku Senators outshotnęli Toronto 43-29 skutecznie zmazując plamę jaką była porażka 0:2 poniesiona z Wild w Minnesocie w czwartek.

Świetnie zagrała "Pizza Line", czyli trójka Alfredsson - Spezza - Heatley, którzy razem uzyskali 8 punktów, wszystkie w Power Play.

"Dobrze graliśmy krążkiem, sprawnie wymienialiśmy podania" mówił Alfredsson. "Gdy tylko nadarzała się okazja, strzelaliśmy na bramkę. To był jeden z tych meczów, w których wszystko nam się udawało."
"To bardzo ważna wygrana dla nas," komentował z kolei Jason Spezza. "Prawdę mówiąc nie spodziewaliśmy się, iż znowu przyjdzie nam strzelić Leafs aż 8 bramek. Przez większość meczu toczyła się na lodzie walka."

Trudno się z tym ostatnim zdaniem nie zgodzić. W trzeciej tercji mieliśmy bowiem aż 3 bójki, między innymi Spezzy z Colaiacovo, za którą zawodnik Senators dostał dodatkowo karę 'instigator' (za podjudzanie do bójki). Bili się także Chris Neil z Wadem Belakiem oraz Brian Pothier z Clarkiem Wilmem.

Na zdjęciu: Jedno z najgorszych w tym sezonie spotkań rozegrał wracający po kontuzji pachwiny Ed Belfour. Tu bezradnie patrzy na radość zawodników Senators po kolejnej strzelonej mu bramce.

'Orzeł' nie wygrał meczu od 28 listopada, kiedy to zwycięstwem 2:1 nad Panthers zapewnił sobie drugie miejsce ex-aequo z Terrym Sawchukiem pod względem zwycięskich spotkań w karierze.

"Nie myślałem o tym, żeby Eddiego zmienić," mówił Pat Quinn. "Nie chciałem tego robić, chciałem, żeby drużyna zaczęła lepiej grać z nim, na jego oczach. Niestety nie udało się... Jeśli jest na lodzie zawodnik, który odwalił dla tego zespołu tak wiele roboty będąc dosłownie bombardowanym strzałami, to człowiek ma nadzieję, że reszta ma na tyle oleju w głowie, że zrozumie, co należy do ich obowiązków," zakończył wyraźnie zdenerwowany trener Leafs.

Czerkawski, który dopiero przez (dzięki...) kontuzje Lindrosa, Antropova oraz Domiego trafił do składu, a nawet od razu do pierwszej linii wyraźnie dał upust emocjom po strzelonym w 4 minucie 37 sekundzie golu. Podniósł ręce do góry i głośno wykrzyknął triumfalnie. Widać było, ile dla niego ta bramka znaczyła.

"Mam mieszane uczucia ponieważ powrót do drużyny był niesamowicie ekscytujący, a jednak przegraliśmy i to wyraźnie...," mówił Polak.

Warte uwagi:
# Eric Lindros nie zagrał w drugim z kolei meczu z powodu kontuzji nadgarstka.

Następny mecz: 19 grudnia 2005 - New York Islanders at Toronto.


(keck)

Saturday, December 17, 2005

W oczekiwaniu na obrączkę

Każdy ruch prawej ręki centra Maple Leafs był wczoraj dokładnie śledzony przez trenerów, kolegów z drużyny oraz dziennikarzy. Niewiele mógł "Big 88" robić podczas ćwiczeń, gdyż cały czas ma tylko jedną sprawną rękę. Stąd jeżdżąc z kijem trzymanym w zdrowej, lewej wyglądał bardziej jak gracz polo bez konia, niż jak hokeista.

Na zdjęciu: Podczas środowego treningu Eric Lindros wypróbowywał specjalną ochronną obrączkę na kontuzjowanej prawej ręce.

"Najgorsze jest to, że sprawność oceniam na niezłe 75% ale w moich strzałach i podaniach nie ma żadnej siły," mówił Kanadyjczyk.

Szanse na to, iż "Big E" wykuruje się na mecz przeciwko Ottawie w tę sobotę są nikłe. Po tym spotkaniu Leafs grają jeszcze 3 razy w pięć dni przed Świętami Bożego Narodzenia.

W poniedziałek został zrobiony i wysłany do Stanów gipsowy odlew ręki zawodnika i Lindros cały czas czeka na nową, zrobioną na wymiar obrączkę, która jest sprowadzana aż z Kalifornii.

Pat Quinn, co zrozumiałe, nie miał wczoraj dobrego humoru. Nie tylko za sprawą urazu Lindrosa. W zajęciach udziału nie wzięli bowiem także Ed Belfour (pachwina), Nik Antropov (kolano), Tie Domi (ramię), Darcy Tucker (ogólnie obolały) oraz Mats Sundin (kontrolna wizyta u okulisty).

"Jeśli nawet obrączka dotrze na czas, a nie będzie pozwalała na pełną swobodę ruchów, to nie będzie sensu, żeby Eric grał. Poczekamy po prostu aż wyleczy kontuzję" mówił Quinn.

Kończąc optymistycznym akcentem, można powiedzieć, że Klonowe Liście będą przynajmniej wypoczęte przed rywalizacją z Senators. Ottawa grała wczoraj i przegrała u siebie z Dallas Stars 0:2.

Na podstawie artykułu Lance'a Hornby'ego -- Lindros waiting on brace -- Toronto Sun -- Dec. 15, 2005.

(keck)

Wednesday, December 14, 2005

Pięć dni wolnego przed meczem z Sens, to o czymś trzeba pisać, nie?

Niecałe 24 godziny od zostania ściągniętym przez Maple Leafs z Toronto Marlies, by pełnić rolę rezerwowego bramkarza, Jean-Sebastien Aubin został wczoraj ponownie zesłany do AHL.

Przypomnijmy, że sztab trenerski zdecydował się na wezwanie niemłodego przecież gracza, by siedział na ławce jako back-up Mikaela Tellqvista podczas meczu z Anaheim Mighty Ducks, gdy Ed Belfour zaczął narzekać na ból pachwiny.

Jednakże w obliczu faktu, że Klonowe Liście następny mecz rozegrają dopiero w sobotę przeciwko Senators w Ottawie, logiczne stało się, iż lepiej odesłać Aubina do Marlies, by zagrał dziś w Ricoh Coliseum przeciwko świetnie się w tym sezonie AHL spisującym Grand Rapids Griffins (farma Detroit Red Wings).

Trener Leafs, Pat Quinn nie przekreślił jeszcze możliwości powrotu Belfoura na spotkanie z Sens w stolicy Kanady, chociaż jego występ wydaje się mało prawdopodobny podczas gdy solidnie spisuje się Tellqvist, a i z pachwiną 'Orzeł' miał nieraz kłopoty w przeszłości. Nie ma sensu ryzykować przewlekłej kontuzji u 40-latka.

Szwedzki zapach sukcesu

Mikael Tellqvist ma w szatni Maple Leafs wielu zwolenników tego, by załapać się do reprezentacji Szwecji na zbliżające się Zimowe Igrzyska w Turynie.

"Telly bardzo mocno pracuje, by cały czas pozostać gotowym na powołanie," oceniał Alex Steen, syn byłego reprezentanta Trzech Koron, Thomasa Steena. "Grał niesamowicie w ostatnich spotkaniach. Z całego serca życzę mu wyjazdu do Włoch."

Kapitan Maple Leafs Mats Sundin, który zapewne będzie nosił literkę "C" również na niebiesko-zółtym jerseyu szwedzkiej drużyny na Olimpiadzie, jeszcze nie wie, czy to Mikael Tellqvist, czy też zawodnik New York Rangers, Henrik Lundqvist będzie pierwszym bramkarzem Szwecji.

"Tak czy inaczej, jestem pewien, że Telly będzie w składzie," skomentował Mats. "Jeśli juz grał to spisywał się świetnie tutaj, w Toronto. Ciężko jest siedzieć na ławce rezerwowych i czekać na swoją kolej ale Mikael bardzo dobrze sobie z tym radzi."

Liczby, które grają

* Alexei Ponikarovsky strzelił już 3 bramki, a Bryan McCabe z trzema przewodzi jeśli chodzi o asysty w grach w osłabieniu w tym sezonie.

** 6 z ostatnich ośmiu goli zapewniających wygraną (game-winning goals) Leafs zdobyli grając w przewadze.

*** Ed Belfour potrzebuje jednego shutoutu, by zostać liderem wśród grających jeszcze bramkarzy Ligi. Obaj on i Martin Brodeur mają równo po 75 shutoutów. Gdyby się ten wyczyn Eddiemu udał, wyrównałby osiągnięcie legendy Chicago Blackhawks, Tony'ego Esposito, który czyste konto zachowywał 76 razy i jest na 7 miejscu w klasyfikacji wszechczasów.

Na podstawie artykułu Mike'a Zeisbergera -- Aubin returned to Marlies -- Toronto Sun -- Dec. 14, 2005.

(keck)

G31: vs Anaheim 12/12/2005

Anaheim 2:3 Toronto (1:1, 1:2, 0:0)

Dla Leafs trafili: Kyle Wellwood (08:57), Tomas Kaberle (23:03, PP), Alexander Steen (31:31, PP)
Dla Mighty Ducks trafiali: Rob Niedermayer (16:31), Teemu Selanne (34:50)
Tellqvist 27 obron; Giguere 24 obrony.

Największa broń Toronto w tym sezonie - skuteczność w Power Play powróciła i okazała się kluczowym ogniwem w wygranej nad Anaheim.

Wynik spotkania z Mighty Ducks po tragicznym błędzie obrońcy gości Keitha Carneya otworzył Kyle Wellwood, pozostałe bramki dla Leafs padły w grach w przewadze, a strzelcami byli Tomas Kaberle oraz Alex Steen. Wygrana nad zespołem z Californii zakończyła fatalną passę trzech przegranych meczów z drużynami z Zachodniej Konferencji u siebie, w Air Canada Centre.

NA ZDJĘCIU: Kyle Wellwood pokonuje bramkarza Mighty Ducks, Jean-Sebastiena Giguere'a zdobywając tym samym swojego piątego gola w sezonie.

Gra w PP Toronto to 2 wykorzystane okazje na 6, hokeiści Kaczorów nie wykorzystali żadnej z ośmiu przewag.

Przed spotkaniem z Potężnymi Kaczorami z obozu Maple Leafs nadeszły dwie złe wiadomości. W spotkaniu z Anaheim mieli bowiem nie wystąpić Ed Belfour z powodu bolącej pachwiny oraz Eric Lindros, który na treningu dzień wcześniej zerwał więzadła w nadgarstku i według wstępnych diagnoz lekarzy wyleczenie rany zajmie od 4 do 6 tygodni.

Jednakże 'Big 88' będzie mógł powrócić na lód wcześniej i grać ze specjalną wzmacniającą obrączką na nadgarstku. "Możliwe że zagra już w sobotę przeciwko Senators, pracujemy teraz nad skonstruowaniem specjalnej osłony na jego rękę", mówił Pat Quinn.

Nie znam się profesjonalnie na medycynie i jestem pewien iż trener Leafs jest w stałym kontakcie z klubowymi lekarzami przez co ma znacznie lepsze rozeznanie w sytuacji od nas, kibiców ale byłby to z pewnością pierwszy przypadek o jakim słyszałem, żeby zawodnik grał z zerwanymi wiązadłami.

Owszem, fanom hokeja może od razu przypomnieć się Jaromir Jagr, który w tegorocznym Pucharze Świata grał w reprezentacji Czech z kewlarową obrączką na kciuku ręki, ale w jego przypadku chodziło o złamanie. W przypadku Lindrosa jest to zerwanie wiązadeł czyli usztywnienie rany nie powinno nic dać, gdyż nie będzie on miał pełnej sprawności w poruszaniu ręką. Ale to tylko moja opinia. Z pewnością w Toronto wiedzą, co robią i nie śmiem tego kwestionować, po prostu czułem potrzebę dodania czegoś od siebie :).

NA ZDJĘCIU: Nik Antropov grał w poniedziałkowym spotkaniu bardzo 'fizycznie', czego na własnej skórze doświadczył między innymi Francois Beauchemin.

Rezerwowy goalie Leafs, Mikael Tellqvist zaliczył solidny występ stając w bramce TML pierwszy raz od 1 grudnia, kiedy to z kolei wybronił sobie pierwszy w karierze shutout. Szwed o tym, że to on zagra dowiedział się po porannym treningu. "Byłem bardzo podekscytowany i trochę zdenerwowany," powiedział. Wszystko jednak skończyło się dobrze i w perspektywie kontuzji Belfoura, Telly może być niemalże pewien gry przeciwko Sens w Ottawie 17 grudnia.

Rob Niedermayer oraz Teemu Selanne trafili dla Anaheim, które nie wygrało w Toronto już od sześciu lat. Bilans Mighty Ducks w grach przeciwko Leafs w ACC to 2W-12L.

Warte uwagi:

# Anaheim straciło 17 bramek strzelając 7 w ostatnich 4 meczach w Toronto od 9 listopada 1999 roku, kiedy to Mighty Ducks wygrali 2:0.

# Alex Steen nie strzelił gola w sytuacji sam-na-sam z Giguerem w trzeciej tercji.

# W obliczu kontuzji Belfoura, Maple Leafs ściągają Jean-Sebastiena Aubina z Toronto Marlies.

Następny mecz: 17 grudnia 2005 - Toronto at Ottawa.

(keck)

Tuesday, December 13, 2005

Garść dokonań tegorocznych Marlies

Chłopaki są już chyba w jednej czwartej sezonu, nie? A my nawet półtora posta im nie poświęciliśmy dotychczas... Przyjrzyjmy się szybko jak się mają sprawy z podstawowymi klasyfikacjami statystycznymi, którymi gracze naszego zaplecza wyróżniają się w lidze AHL:

1. John Pohl (JP III? ;)) jest obecnie (stan na 13/12/2005) 19. w klasyfikacji punktowej, ale w strzelonych golach (z czternastoma) jest tylko o trzy oczka niżej niż prowadzący Roman Voloshenko z Houston. Jak na zawodnika, który się musi dopiero zgrywać z zespołem, Pohl radzi sobie nadwyraz dobrze.

2. Jeremy Williams (21 pkt) i Bates Battaglia (20 pkt) to kolejni najskuteczniejsi gracze Marlies.

3. JF Racine jest dziesiąty wśród bramkarzy-rookies (pierwszy pełny sezon). Jego statsy może nie przyginają do ziemi z uwielbieniem (3.22 GAA, .899 SV%), ale on się dopiero rozkręca.

Impresje na temat Marlies

Dziwny jest ten świat, nie? Mam wrażenie, że przeniesienie bezpośredniego zaplecza Maple Leafs z dalekiego St. John's w Nowej Funlandii za miedzę do Toronto (i nazwanie zespołu "Marlies" zgodnie z historyczną tradycją) przyczyni się do skokowego podniesienia popularności zespołu. Nie dość, że drużyna trafia do oka cyklonu, czyli stolicy kanadyjskiego hokeja (ciszej tam, frankofoni!), to jeszcze jest wreszcie szansa poobserwować młodych i sprawnych adeptów z pierwszej ręki. To przecież właśnie w Marlies grają choćby Jean-Francois Racine, Ian White, Andy Wozniewski, czy Martin Sagat, a wahadłowo bywają tam i Steffan Kronwall i Carlo Colaiacovo.

Przy stałym selloucie biletów na mecze Maple Leafs, wydawać by się mogło, że nic jak tylko kicnąć do Ricoh Coliseum na mecz Marlies. A tu z frekwencją kiepściutko. Biorąc pod uwagę, że Ricoh może pomieścić chyba z 8.300 osób, to średnio do tej pory sprzedaje się jakieś 57.5% biletów. A i to z dużą pomocą grupowych rezerwacji korporacyjnych.

Wielokrotnie czytałem, że Marlies nie są odpowiednio promowani, nie słychać o nich na mieście - a przecież przy znacznie niższych cenach biletów, to doskonała okazja, żeby wybrać się na mecz z a całą rodziną. Dziwne - może powinni *mnie* zrobić szefem PR w Marlies? ;) Eeetam, na odległość nie dałbym rady, a chwilowo o relokacji do Toronto nie może być mowy.

Monday, December 12, 2005

Dlaczego Maple Leafs nie pozyskają Glena Murraya?

Odpowiedź jest bardzo prosta, dla kogokolwiek choćby luźno poinformowanego na temat tego, jak funkcjonują finanse i składy zespołów pod nową umową CBA, czyli w erze salary cap. Ale podejmę się tego tematu dla mniej wtajemniczonych, a i przyznam, że mnie zaintrygował.

Glen Murray obecnie występuje w zespole Boston Bruins i zarabia tam dokładnie 4.15 mln dolarów za ten sezon. To informacja podstawowa.

Dodatkowo, niewiele ponad tydzień temu jego zespół dokonał wymiany z San Jose Sharks na mocy której za jednego zawodnika dostał trzech (Sturm, Primeau, Stuart). Dwaj pierwsi są napastnikami, trzeci (wraz z pozyskanym niedawno Davidem Tanabe) wzmocnił obronę Misiów. Pozyskanie dwóch dodatkowych graczy w wymianie 1-za-3 mówi o jeszcze jednym. Jeśli rzeczywiście Murray (lub Samsonov, o którym też się mówiło) mieliby pożegnać się z Bostonem, to zapewne w wymianie 1-na-1 , by Bruins nie musieli poszerzać składu i ryzykować przejęcie któregoś z bardziej doświadczonych graczy przy ich przejściu przez listę waivers przy zsyłce do AHL. Dodatkową informację nr. 1 w tej analizie stanowi fakt, że Bruins będą wymagać jednego zawodnika za Glena Murraya.

Info nr. 2: zarówno budżety Boston Bruins, jak i Toronto Maple Leafs są już zbliżone do maksa, więc transakcja, w której Leafs mieli by pozyskać gracza za ponad 4 mln USD obarczona jest wędrówką w drugą stronę zawodnika zarabiającego bardzo zbliżone pieniądze. I to zawodnika, który nie jest ani bramkarzem (Bruins są tutaj ustawieni), ani obrońcą (szóstka Leetch, Stuart, Boynton, Tanabe, Gill, Slegr z Albertsem na bezpośrednim zapleczu jest wystarczająco mocna). W przypadku ewentualnego trejdu mówimy zatem wyłącznie o skrzydłowym lub centrze.

Wyposażeni zatem w te informacje, popatrzmy, co Maple Leafs mają do zaoferowania:

Wersja A (1-za-1): Odpowiedź brzmi nikogo - "stety" lub nie. Nawet biorąc wyłącznie obecny, pierwszy rok kontraktu Murraya pod uwagę (chociaż to dość bolesne uproszczenie), Leafs nie mają jednego napastnika, który zarabiałby mniej więcej tyle samo co Glen, reprezentując przy tym podobną klasę. Sundin jest przepłacony (6.84 mln) i na tym etapie Bruins do niczego nie przydatny (właśnie pozbyli się również cieniującego w p-o Thorntona), a z McCabem (obrońcą jak wiecie), mimo jego dotkliwych braków, Maple Leafs po prostu nie mogą się rozstać. Wersja A zatem odpada.

Wersja B (Murray-za-dwóch): jednym z tych dwóch musiałby być center, bo tych Leafs mają w nadmiarze (pamiętajmy, że przekwalifikowani na skrzydło Wellwood i Steen są również nominalnymi centrami). Jakie mamy możliwości? Najzdrowsi i w pełni sił Darcy Tucker i Jeff O'Neill, czego by nie powiedzieć o braku skuteczności tego ostatniego, zarabiają wspólnie nieco ponad 3 mln - więc nic z tego (przynajmniej dopóki Boston nie pozbyłby się również Samsonova w tym samym czasie). Zresztą wtedy prawoskrzydłowi Leafs wyglądali by tak: Murray-Antropov-Wellwood-Czerkawski, a to mimo mojego całego szacunku dla pierwszego i trzeciego z nich, w tej lidze to trochę za mało.

O puszczeniu Allisona i Lindrosa nawet nie piszę, bo gdyby ktoś ich chciał, to wziąłby ich jako UFA przed sezonem.

Wniosek? Fajnie byłoby mieć Glena Murraya w Toronto, ale ain't gonna happen, boyz!

Musimy sobie radzić bez niego.

PS. Ze względu na czas i niską jakość plotki, nie zajmowałem się trejdem trójstronnym z udziałem dodatkowego zespołu.

G30: vs Dallas 10/12/2005

Dallas 2:1 Toronto (2:0, 0:0, 0:1)

Dla Leafs trafił: Mats Sundin (51:41)
Dla Stars trafiali: Jon Klemm (06:07, PP), Jere Lehtinen (08:13)
Belfour 32 obrony; Turco 19 obron.

Lehtinen strzelił bramkę przedłużającą passę zwycięstw Dallas do pięciu z rzędu, a zapewniającą Stars dziesiątą wygraną w ostatnich jedenastu spotkaniach.

Edowi Belfourowi ponownie nie zdołał (podejście numer 4) przeskoczyć Terry'ego Sawchuka w klasyfikacji wygranych meczów w NHL. Jak stanął na 447 zwycięstwach w karierze, tak tej granicy nie może przeskoczyć. Mimo że zrobił wczoraj co w jego mocy, bo obronił 32 uderzenia na bramkę, a i przy strzelonym przez Klemma golu wykazał się niesamowitymi umiejętnościami i refleksem.

Na zdjęciu obok: Napastnik Stars Bill Guerin szuka możliwości dobitki ale Ed Belfour, podobnie jak przez cały wieczór, broni pewnie.

"Byłoby miło ale, niestety, znowu się nie udało," krótko skwitował 'Orzeł'. Rzeczywiście nie dane było mu pokonać drużyny, w której spędził 5 sezonów zdobywając w 1999 roku Puchar Stanleya.

"Eddie da radę, z pewnością już niedługo będzie się mógł cieszyć z drugiego miejsca," powiedział Marty Turco, który od Bel4a uczył się sztuki bramkarskiej kilka lat temu będąc rezerwowym goalie Stars. "Eddie zrobił wczoraj wszystko co mógł, żeby Leafs zwyciężyli, szczęśliwie dla nas już na początku meczu strzeliliśmy 2 gole i utrzymaliśmy przewagę do końca."

Nie znalazły zastosowania w grze eksperymenty przeprowadzane przez Pata Quinna na dwóch ostatnich treningach. McCabe pozostał w parze z Kaberle, a do składu zespołu został włączony nie kto inny jak super-hiper Wade Belak, który, co dziwić nie może, nie wykazał się wczoraj dosłownie niczym.

Ponownie kibice Leafs nie zobaczyli na lodzie w Air Canada Centre Mariusza Czerkawskiego, który przez wielu był awizowany do gry przeciwko Dallas. Ciężko znaleźć wytłumaczenie decyzji Quinna o przywróceniu do drużyny kompletnie bezproduktywnego w ofensywie Belaka, a zostawieniu dobrze wyszkolonego technicznie Polaka na trybunach.

Kto czyta raporty z meczów albo niektóre teksty mojego skromnego autorstwa ten wie, że Marre do moich ulubieńców nie należy i krytyczne słowa, które właśnie padły pod adresem trenera Toronto mają tym ostrzejszy wymiar. Uważam, iż mając takie problemy w ataku (w drugiej i trzeciej tercji Maple Leafs oddali kolejno 4 i 3 celne strzały na bramkę Turco) warto by było wypróbować zawodnika kreatywnego, bez względu na jakiekolwiek okoliczności poboczne. Skoro gra Belak, może grać każdy.

Klonowe Liście nie wykorzystały żadnej z siedmiu gier w przewadze, co boli tym bardziej, że był to dotąd najpoważniejszy oręż naszych hokeistów. Fani zgromadzeni w ACC wygwizdali Leafs schodzących z lodu po końcowej syrenie.

Auto-krytycznych uwag nie szczędził Mats Sundin: "Nic ostatnio nie gramy, nasza ofensywa nie istnieje. 2 gole w dwóch meczach to niewystarczająco dużo, żeby myśleć o wygrywaniu meczów."

Kapitan Maple Leafs trafił w trzeciej tercji dla Toronto, które przegrało już trzecie spotkanie z rzędu, a czwarte w ostatnich pięciu. Do czasu oddania uderzenia przez Szweda Toronto nie oddało w trzeciej tercji żadnego strzału na bramkę, a, przypomnę, iż gol padł w 11 minucie 41 sekundzie tercji...

Asystę przy golu Matsa zaliczył Eric Lindros, który został przez Pata Quinna oddelegowany, by grać w linii z Sundinem w końcowych 10 minutach zawodów.

"Jeśli drużynie nie idzie trzeba nią wstrząsnąć i 'pomieszać'," powiedział Mats po meczu i być może już w następnym, z Anaheim przyjdzie nam od początku oglądać grające razem numery '13' i '88' oraz, być Mariusza Czerkawskiego, któremu Quinn pewnie da kolejną szansę.

Warte uwagi:
# Obrońca Toronto Carlo Colaiacovo w trzeciej tercji pięknym bodycheckiem posłał Billa Guerina na lód.
# W połowie pierwszej tercji pobili się Darcy Tucker oraz Steve Ott.
# Statystyki Eda Belfoura za czasów gry w Stars to 160W-95L-44OL ze średnią 2.17 gola na mecz oraz 27 shutoutami.
# W jedynym wizycie 'Orła' w Dallas od czasu odejścia z klubu obronił 15 strzałów, a Leafs wygrali 3-1. Miało to miejsce 22 października 2003 roku.

Następny mecz: 12 grudnia 2005 - Anaheim at Toronto.


(keck)

Saturday, December 10, 2005

Quinn majstruje z defensywa

Trener Leafs rozdziela 'dynamiczne duo' McCabe - Kaberle!

Podczas gdy Maple Leafs są ostatnio w dołku jeśli chodzi o formę, a przede wszystkim jej trzymanie na stałym poziomie przez cały mecz, Pat Quinn zdecydował się na ruch, który zapewne ma wstrząsnąć drużyną. O ile duet kanadyjsko-czeski świetnie spisywał się w ofensywnie, o tyle przeciwnicy 'ustrzeliwali' ten tandem obronny, szczególnie podczas swoich gier w przewadze.

Bryan McCabe oraz Tomas Kaberle, którzy są w czołowej piątce punktujących defensorów w NHL, ćwiczyli w piątek z innymi partnerami. McCabe z Alexandrem Khavanovem, Kaberle z Kenem Klee.

"Postanowiliśmy po prostu zmienić pewne rzeczy podczas treningu i spojrzeć na nie pod kątem ewentualnych ich przydatności. Zawsze można zrobić coś, by zespół grał lepiej. Taki eksperyment," powiedział Quinn.

Trener nie poprzestał tylko na zmianach w obronie, wziął się również za formacje ofensywne. I tak nieskuteczni ostatnio Eric Lindros, Jeff O'Neill i rzadko strzelający Matt Stajan znaleźli się w jednej linii. Bardzo dobrze się stało, że Lindros dostał w końcu partnerów na jakich zasługuje, bo z Domim i Kilgerem nie był w stanie dużo zdziałać, a że pamięta jak się strzela bramki 'Big 88' udowodnił zastępując Matsa Sundina jako lider drużyny przez pierwszy miesiąc sezonu.

Dodając do tych rotacji zapowiedź Quinna, że zamierza dać szansę dwóm zawodnikom, którzy nie mają stałego miejsca w zespole (prawdopodobnie Mariusz Czerkawski i Clarke Wilm) z pewnością robi się coraz ciekawiej.

Nie da się ukryć, że dziadzia Quinn zaczął nam kompletnie freestyle'ować. Jeśli chodzi o układanie linii, Patty żongluje niczym cyrkowy klaun. To, co widzimy na tafli podczas jednego meczu niekoniecznie musimy zobaczyć w następnym. Taka filozofia trenera.

Uprzedzając komentarze krytykujące takie postępowanie (bo zanim zawodnicy się zgrają w swoich liniach, zostają przenoszeni do innych i dostają nowych partnerów itp) wspomnę, że w drużynach prowadzonych przez Scotty'ego Bowmana rzadko kiedy hokeiści kończyli spotkania w takich ustawieniach w jakich je zaczynali. Najwybitniejszy trener w historii hokeja cały czas bowiem coś zmieniał, na bieżąco reagował na to, co dzieje się na lodzie. Takie były praktyki trenerskie Bowmana i kilka Pucharów Stanleya ten skromny szkoleniowiec wywalczyłsmile.gif.

Wracając jednak do tematu - w czym problem? Dlaczego roszada w defensywie. O ile Pat Quinn przyzwyczaił nas do zmieniania ustawień w liniach napadu, o tyle zdawał się być niewzruszony jeśli chodzi o ustawienie obrony.

Przyczyna decyzji trenera Leafs uwidoczniła się w środowym meczu z Los Angeles Kings, kiedy to Toronto wykorzystało zaledwie jedną na 9 gier w przewadze i w przegrało 1:2. Gra TML w Power Play stała się jednowymiarowa. McCabe strzelił tylko jednego gola w ośmiu ostatnich spotkaniach, przeciwnicy zaczęli go bowiem lepiej i ściślej kryć, zabrali mu jego największy atut - atomowe uderzenie. Wraz ze spadkiem skuteczności McCabe'a spadła skuteczność całego zespołu.

Podczas gdy pierwsza para obrońców Klonowych Liści punktowała jak na zawołanie, duet numer 2: Klee - Khavanov wnosił do ofensywy bardzo mało. Klee ma w tym sezonie 7 punktów, Khavanov 5. Przy 35 oczkach McCabe'a ich dorobek wygląda śmiesznie.

I to właśnie jest powód, dla którego Quinn zdecydował się dobrze grającym ofensywnie McCabe'owi i Kaberle przydzielić bardziej defensywnie nastawionych Klee i Khavanova. Ponadto ten podział pozwoli dwóm najlepszym obrońcom Leafs grać mniej. Dotychczas tych dwóch spędzało na lodzie najwięcej czasu spośród wszystkich graczy NHL dochodząc do średniej 28 i pół minuty na mecz.

Jedyną linią, która podczas przedwczorajszych zajęć pozostała nietknięta to linia Nik Antropov - Jason Allison - Alexei Ponikarovsky, która spisywała się ostatnio świetnie.

Na podstawie artykułu Paula Huntera -- Quinn tinkers with D -- Toronto Star -- Dec. 9, 2005. 05:41 AM

(keck)

Mariusz na lodzie?

Czerkawski widzi możliwość powrotu w meczu z Dallas

Jego dni jako zawodnika Klonowych Liści mogą być już jednak policzone. Powrót po kontuzji Staffana Kronwalla wymusi ruch w składzie.

Kiedy Mariusz rozmawia z rodziną i przyjaciółmi w Polsce musi tłumaczyć dlaczego jego nazwisko nie pojawia się w podsumowaniach meczów oraz w rubrykach poświęconych hokejowi.

LINK: http://www.thestar.com/images/thestar/img/...g_leafs_200.jpg

33-latek rozegrał tylko jeden na ostatnich 19 meczów Leafs, a w całym sezonie 7. Z początku na lodzie po prostu mu nie szło, potem przyplątał się uraz ramienia, następnie seria meczów oglądanych z trybun czy też klubowej siłowni, aż w końcu Czerkawski popadł w niepamięć.

"Ja porównuję Toronto do Chelsea Londyn albo Realu Madryt w piłce nożnej," miał powiedzieć Marre podczas jednego z telefonów do domu. "To ogromny, największy na świecie klub hokejowy. Bilety na wszystkie mecze są wyprzedane, Leafs maja swój własny kanał telewizyjny. Na każdym treningu jest wielu dziennikarzy. Jeśli porównywać, moja sytuacja jest podobna do tej, w jakiej znalazłby się polski piłkarz starający się o angaż w wymienionych przeze mnie klubach piłkarskich."

Nie mogę się oprzeć powszechnemu zresztą komentarzowi o tym, że Mariusz złote usta ma! Jakże pięknie się wypowiedział o naszej drużynie i choć mnie osobiście porównania do Chelsea i Realu się nie podobają (z wielu powodów, przede wszystkim kwestionuję 'wielkość' pierwszego, a jeśli chodzi o formę to drugi jest w ostatnim czasie w bardzo dużym i wyraźnym dołku), to już całkowicie obiektywnie należy przyznać że nie są one w swoim przekazie trafne. Trafne nie, ale jakże chwytliwe dla zwykłego zjadacza chleba hokejowego w Polsce, a soccerowego w Kanadzie i Stanach!

Jeśli Czerkawski nie załapie się do drużyny, to, co by podtrzymać 'piłkarską' analogie, może zostać wykopany z klubu.

Kierownictwo Maple Leafs bowiem będzie musiało podjąć decyzję co do zmian w rosterze (liście zawodników) kiedy Staffan Kronwall powróci po kontuzji kolana. Ocenia się, że dojście do pełnej sprawności meczowej zajmie mu jeszcze tydzień. Najprawdopodobniej będzie do dyspozycji Pata Quinna na przyszłotygodniowe spotkanie z Senators.

Dodanie do rostera szwedzkiego obrońcy spowoduje przekroczenie o jednego zawodnika limitu 23 hokeistów, jacy mogą znajdować się na liście graczy danej drużyny. Tak więc czas działa teraz na niekorzyść Czerkawskiego. Jeśli już dziś nie zagra przeciwko Dallas Stars, będzie się musiał Mariusz raczej oswajać z myślą zesłania do waivers.

Szanse jednak na to, iż zagra są duże, gdyż Pat Quinn zapowiedział, że jeden bądź dwóch z jego 'czarnych koni' dostanie możliwość pokazania się w spotkaniu z drużyną z Teksasu. To najlepsze wiadomości, jakie Czerkawski słyszał w ostatnich dniach, być może lepsze niżby na to Polak zasługiwał.

Podczas wczorajszego treningu Mariusz był jedynym z trójki, która ostatnio regularnie nie grała (on plus Wilm i Belak), który ćwiczył we własnej linii. Gorsza wiadomość to jej skład: Chad Kilger i Tie Domi. Chociaż z drugiej strony, może i dobrze że Marre dostaje u swojego boku właśnie ich. Dotychczas przyszło mu partnerować zdecydowanie lepszym hokeistom i w lepszych liniach, co za sobą ciągnie grę przeciwko lepszym ustawieniom defensywnym rywali. Kto wie, może stawienie czoła drugiej i trzeciej linii obronnej Stars pozwoli Mariuszowi rozwinąć skrzydła? Z pewnością to, czego Czerkawski teraz potrzebuje to nie tylko dobrej gry, ale goli i asyst!

Skomplikowaną sprawą jest tajemniczy uraz 'górnej części ciała' (tak podają oficjalne komunikaty) Alexa Steena, który nie opuścił z tego powodu żadnej gry, ale ominął dwa treningi pod rząd. Wczoraj jednak brał udział w potreningowym 'rozjeździe'. Miał jednak brać udział w dzisiejszych ćwiczeniach.

Wracając do Czerkawskiego, nasz złotousty zapewnił dziennikarzy, że będzie starał się cały czas utrzymać w formie.

"Czuję że zasługuję na miejsce w drużynie. Nie wydaje mi się żebym był tak bardzo w tyle za wszystkimi," powiedział. "W ten sam sposób pocieszają mnie zresztą koledzy. Wiedzą na co mnie stać."

Miejmy nadzieję, iż Czerkawski nie da nam już dłużej czekać, żeby zobaczyć na co go stać.
Ma szansę udowodnić to w dzisiejszym meczu. Może ostatnią...

Na podstawie artykułu Paula Huntera -- Czerkawski sees possible return for tilt with Stars -- Toronto Star -- Dec. 9, 2005. 01:00 AM

(keck)

Wednesday, December 07, 2005

G29: vs Los Angeles 06/12/2005

Los Angeles 2:1 Toronto (1:0, 1:1, 0:0)

Dla Leafs trafił: Darcy Tucker (28:33, PP)
Dla Kings trafiali: Dustin Brown (03:36), Dustin Brown (24:06, PP)
Belfour 21 obron; Garon 36 obron.

Kings wrócą do Los Angeles z mini-tournee po Wschodniej Konferencji z dwoma przegranymi meczami z Ottawą oraz Montrealem i, niestety, ze zwycięstwem nad Leafs. Jeremy Roenick zawsze lubił strzelać gole w Toronto. Tym razem jednak pozwolił młodszemu koledze z drużyny doznać, jak szczególne jest to uczucie.

Dustin Brown, bez punktu w poprzednich 11 spotkaniach, trafił dwa razy, a Los Angeles przerwało passę czterech przegranych meczów.

Na zdjęciu: Dustin Brown (z prawej) pokonuje Eda Belfoura po raz pierwszy w spotkaniu.

"J.R. mówi, że to jest najlepsze miejsce do strzelania goli, więc zaliczyć dwa to całkiem fajne przeżycie," stwierdził 21-latek z Ithaca w stanie Nowy York.

Wygraną Kings bezapelacyjnie zawdzięczają swojemu bramkarzowi, do którego to należał wtorkowy wieczór w Air Canada Centre. Mathieu Garon zaliczył 36 obron, w tym wiele kluczowych podczas gier w przewadze Toronto. Goalie LA przyznał, iż było to ważne zwycięstwo.
"Kiedy masz złą passę jak my, nie chcesz wracać do własnej hali z pięcioma przegranymi pod rząd. Po prostu bardzo chcieliśmy wygrać," powiedział bohater meczu.

Gol Darcy Tuckera (podczas power play, pięciu na trzech) był jedynym dla Maple Leafs, którzy po końcowej syrenie zostali wygwizdani przez własnych fanów. "Staraliśmy się, oddawaliśmy dużo strzałów, ale Garon był praktycznie bezbłędny, świetnie kontrolował reboundy," powiedział Tucker.

Vis-a-vis bramkarza Kings, Belfour zaliczył wpadkę przy drugim trafieniu Los Angeles kiedy to nie domknął łapaczki po strzale Mattiasa Norstroma pozwalając, by krążek zatańczył na linii bramkowej i ostatecznie został wepchnięty do siatki przez Browna. Edowi Belfourowi w trzecim już podejściu nie udało się wyprzedzić Terry'ego Sawchuka, by samotnie zasiadać na drugim miejscu w klasyfikacji zwycięstw w NHL. 'Orzeł' jakoś nie może przekroczyć granicy 447 wygranych i powoli niektórzy komentatorzy niemoc Leafs zaczynają tłumaczyć pechem Bel4a.

Możliwe, że następny mecz, w sobotę przeciwko Stars zacznie w bramce Mikael Tellqvist, którego forma jest ostatnio na krzywej rosnącej.

Szef udającej się na Olimpiadę Team Canada, Wayne Gretzky obserwował we wczorajszym meczu obrońcę Klonowych Liście, Bryana McCabe'a, który przymierzany jest (przez prasę i wielu komentatorów) do miejsca w samolocie do Turynu. McCabe niczym specjalnym nie zachwycił, ale i tak zaliczył asystę przy bramce Darcy Tuckera, poza tym cały czas prowadzi w punktowej klasyfikacji defensorów Ligi. "Bryan zbiera dużo pochwał. Obserwujemy go uważnie," powiedział enigmatycznie Wayne Gretzky, którego Phoenix Coyotes mają przerwę w terminarzu. Skład reprezentacji Kanady na Igrzyska Olimpijskie zostanie ogłoszony 21 grudnia.

Warte uwagi:

# Gretzky przedstawi pod koniec tygodnia listę 81 kandydatów do wyjazdu na Zimowe Igrzyska.
# Były znakomity bramkarz Leafs, Johnny Bower otrzymał huczną owację od fanów zgromadzonych w Air Canada Centre kiedy pokazano go na zawieszonym pod dachem hali telebimie.
# Roenick zagrał przeciwko Leafs pomimo tego, że dwa dni wcześniej zwizytował szpital w Toronto z powodu zapalenia płuc.
Młodzieży! Podziwiać zaangażowanie tego człowieka dla tego, co robi.

Następny mecz: 10 grudnia 2005 - Dallas at Toronto.

(keck)

Kolega blogger

Całkiem niezła nazwa adresu blogowego została już dawno zajęta: Battle of Alberta.

Po raz trzeci w pięciu meczach...

... w ACC zawodnicy Toronto Maple Leafs zostali wygwizdani po zakończeni trzeciej tercji, kiedy zjeżdzali z lodu. Nie ma to jak fani hokeja w Toronto, koszykówki i baseballa w Bostonie, czy footballu amerykańskiego w Filadelfii - to zapewne najtrudniejsi i najbardziej chimeryczni odbiorcy sportów w Ameryce Północnej.

Kiedy jest dobrze - wychwalają pod niebiosa i są w stanie uwierzyć (jak na zdjęciu) w to, że skład zespołu niezawodnie predystynuje ich ulubieńców do corocznej walki o najwyższe trofea. Ale kiedy coś idzie nie tak, choćby przejściowo, natychmiast pojawiają się żądania głów zawodników, trenerów i GMów. I nie tylko na forach internetowych, ale również w oficjalnej prasie sportowej.

Nie jestem tak radykalny w ocenie swoich ulubieńców, chociaż kibicuję i Maple Leafs, i Celtics, Red Sox i Eagles. Ale cóż - oni są tam i wiedzą lepiej. Czyżby?

Sunday, December 04, 2005

G28: vs San Jose 3/12/2005

San Jose 5:4 Toronto (1:3, 3:0, 1:1)

Dla Leafs trafiali: Darcy Tucker (05:51), Eric Lindros (09:26, PP), Matt Stajan (10:44), Jason Allison (57:21)
Dla Sharks trafiali: Scott Hannan (04:10), Patrick Marleau (25:34, PP), Alyn McCauley (28:51), Mark Smith (31:46, SH) , Alyn McCauley (54:15, PP)
Belfour 22 obrony; Toskala 24 obrony.

Maple Leafs nareszcie zmierzyli się z przeciwnikiem spoza własnej konferencji. Początek serii spotkań z klubami z Zachodu na razie jest jednak niefortunny.

Zespół Sharks ani trochę nie przypominał mało strzelającej drużyny, która przegrała 10 meczów z rzędu przed sprowadzeniem z Boston Bruins Joe Thorntona.

Alyn McCauley strzelił dwie bramki, nowy nabytek San Jose zaliczył kolejne dwie asysty, Leafs zostali pokonani i Ed Belfour ponownie musi przełożyć marzenia o wyprzedzeniu Terry'ego Sawchuka w liczbie wygranych meczów w NHL przynajmniej do 6 grudnia (spotkanie z Los Angeles Kings w Air Canada Centre).

Toronto potrzebowało przebudzenia, bodźca do tego, żeby 'wejść w mecz' i tym okazał się gol na 1:0 dla Sharks w 4 minucie 10 sekundzie zawodów. Do końca pierwszej tercji Klonowe Liście rządziły na lodowisku nie dając San Jose szans na odpowiedź (strzały na bramkę: TOR: 11, SJ: 4).

"Z jakiegoś powodu pozwoliliśmy przeciwnikom oddać zbyt wiele strzałów, z których obroną Eddie miał problemy," stwierdził Darcy Tucker. "To rozczarowujące zagrać dobrze w pierwszej tercji i przegrać mecz."

Gwoli ścisłości, nie była to noc 'Orła', w drugiej tercji na 8 oddanych przez Sharks strzałów wpuścił 3, czego mógł uniknąć. Rodzi się pytanie, czy zasadne było posadzenie na ławce rezerwowych Mikaela Tellqvista, który przeciwko Atlancie 1 grudnia zaliczył pierwszy w karierze shutout i spisywał się naprawdę rewelacyjnie.

Z pewnością jednak Quinn chciał dać szansę Belfourowi, by w teoretycznie łatwym meczu ze słabszym przeciwnikiem mógł w końcu przekroczyć granicę 447 zwycięstw w Lidze i tym samym zasiąść na drugim miejscu w tej klasyfikacji, za Patrickiem Roy.

Thornton, urodzony niedaleko London w prowincji Ontario, przyznał, że denerwował się przed tym spotkaniem.

"Mieliśmy słaby start w pierwszej tercji ale z upływem czasu chłopcy zaczęli się rozkręcać i świetnie zagrali w 2. i 3. tercji. To kolejne dwa cenne punkty na naszym koncie," powiedział Kanadyjczyk.

"Po przyjściu Joe chyba uwierzyliśmy w siebie i fakt, że możemy strzelać więcej niż 2 bramki w meczu," powiedział McCauley. Rzeczywiście, transfer Thorntona na razie okazuje się strzałem w dziesiątkę, bo po bardzo słabych występach Sharks w dwóch kolejnych meczach zanotowali wygrane z Buffalo (5:0) i z Leafs.

Darcy Tucker, Eric Lindros, Matt Stajan oraz Jason Allison trafiali dla Toronto, które przegrało już drugi z trzech ostatnich meczów.

Mats Sundin asystował przy bramce Tuckera i był to dla naszego kapitana punkt numer 769 dla Maple Leafs. Mats wyprzedził tym samym Borje Salminga, by znaleźć się na drugim miejscu wszech-czasów pod względem zdobyczy punktowych zespołu.

Zamieszanie znowu spowodował Jason Allison, którego akcja na niecałe 3 minuty przed końcem spotkania musiała być prześledzona przez sędziego video, by ostatecznie przyznać mu absolutnie prawidłowo zdobytego gola dającego Leafs nadzieje na doprowadzenie do remisu.

Warte uwagi:
# Eric Lindros ma już 11 goli w 28 rozegranych meczach.

Następny mecz: 6 grudnia 2005 - Los Angeles at Toronto.


(keck)

Karel jest umiarkowanym optymistą

Karel Pilar udzielił wywiadu AM640 Toronto Radio na temat swojego zdrowia oraz ewentualnego dalszego ciągu kariery. Zapewnił, że nadal jego ambicją jest gra w Toronto, że chce pozostać Klonowym Liściem.

Jak wiadomo, było wokół Czecha ostatnimi dniami wiele zamieszania. Na tydzień przed końcem listopada 'Toronto Sun' podało informację, iż Karel pozytywnie przeszedł kolejną serię badań serca i lekarze są umiarkowanymi optymistami na temat szans jego powrotu na lód. Pojawił się plan, żeby Pilara powoli włączać do zajęć ruchowych, najpierw samodzielnie, następnie z zespołem, a w rozsądnej perspektywie oddelegować go, jeśli nie będzie niepokojących objawów, do Marlies w AHL.

Po kilku dniach od publikacji 'Toronto Sun', Karel Pilar podpisał jednoroczny kontrakt na grę w Leafs. Radość kibiców nie trwała jednak długo, bo jego stan zdrowia się pogorszył i ryzyko, zdaniem Generalnego Menedżera Toronto Maple Leafs, Johna Fergusona Juniora nadal jest zbyt wielkie (dla zawodnika), by pozwolić mu na normalne obciążenia treningowe i meczowe. Klub i zawodnik dali sobie czas do wakacji, żeby wrócić do tematu.

Dziennikarzowi AM640 TR wyraźnie smutny Czech powiedział, iż możliwy jest jego powrót do Sparty Praga, ale cały czas zależy mu, by grać dla Leafs. Na razie jednak jego celem numer jest wyleczenie się i za to trzymamy kciuki, Karel!

G27: at Atlanta 01/12/2005

Toronto 4:0 Atlanta (2:0, 0:0, 2:0)

Dla Leafs trafiali: Darcy Tucker (05:09, PP), Alexei Ponikarovsky (18:50, SH), Darcy Tucker (55:44, PP), Alexander Steen (56:43, PP)
Dla Thrashers nie trafił nikt

Tellqvist 28 obron; Garnett 24 obrony.

Maple Leafs kolejny raz gładko ogrywają Thrashers, a Telly zalicza pierwszego w karierze shutouta!

W spotkaniu dwóch z pierwszej czwórki najlepszych zespołów w Power Play, Atlanta częściej grała w osłabieniu czego cenę zapłaciła w czwartkowy wieczór. Klonowe Liście wykorzystały 3 z 11 gier w przewadze podczas gdy bilans Drozdów to 0-8. Toronto z wynikiem 26,9% jest najlepszym zespołem w Lidze w grze w PP na wyjazdach, a drugim ogółem (22,7%).

"Mikael zagrał świetnie w początkowej fazie meczu (w 1. i 2. tercji obronił w sumie 26 strzałów, za to w 3. Thrashers oddali zaledwie 2 celne strzały - przyp. keck)," podsumował występ Szweda Pat Quinn. "Nasi penalty killers również spisali się bardzo dobrze."

"Czekałem na to długi czas," mówił po meczu uradowany bramkarz. "To było niesamowite przeżycie. Cały zasługa powinna przypaść moim obrońcom." Mikael Tellqvist zatrzymał 28 uderzeń, Darcy Tucker strzelił 2 gole, a Toronto do sześciu przedłużyło passę zwycięstw nad Atlantą. Shutout Telly'ego był zarazem pierwszym dla Leafs w tym sezonie.

Tucker, któremu po ostatniej wizycie w Atlancie musiano założyć 20 szwów na czole, dał Leafs prowadzenie po niecałych 5 minutach gry, a w 3. tercji strzelił swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. 2 asysty zaliczył we wczorajszym meczu Bran McCabe i z 34 oczkami nadal przewodzi punktowej klasyfikacji obrońców NHL.

Bilans bramkowy Toronto przy 3 rozegranych meczach w tym sezonie z zespołem z Atlanty to imponujące 18-2.

Następny mecz: 3 grudnia 2005 - San Jose at Toronto.

(keck)

Friday, December 02, 2005

Tośmy się nacieszyli Pilarem, nie ma co...

...jednak nie wróci na lód i nie zagra. Stan zdrowia pogorszył się i ryzyko, zdaniem Johna Fergusona Juniora jest zbyt wielkie (dla zawodnika), by pozwolić mu na normalne obciążenia treningowe i meczowe. Klub i zawodnik dali sobie czas do wakacji, żeby wrócić do tematu.

G26: at Tampa Bay 30/11/2005

Toronto 1:2 Florida (1:0, 0:1, 0:1)

Dla Leafs trafił: Nik Antropov (01:52)
Dla Lightning trafiali: Martin St. Louis (21:13), Pavel Kubina (51:22, PP)
Belfour 22 obrony; Grahame 20 obron.

Ed Belfour potrzebuje jednej wygranej aby wyprzedzić Terry'ego Sawchuka i znaleźć się na drugim miejscu w klasyfikacji NHL career wins.

Będzie musiał jednak jeszcze na to poczekać, przynajmniej do następnego meczu, w Atlancie. Środowego wieczora bowiem lepsi od jego Maple Leafs byli zdobywcy Pucharu Stanleya sprzed roku - Tampa Bay Lightning. Zespół, który do tej pory grywał w kratkę.

"Widocznie to nie miało nastąpić dzisiaj," komentował będący w dobrym humorze Eddie. "Myślę, że pracowaliśmy ciężko na lodzie. I tego musimy się trzymać."

Pavel Kubina, który nie strzelił gola od 29 spotkań pokonał 'Orła' strzałem spod prawego bulika. "Zapomniałem już jakie to uczucie, nie wiedziałem nawet co robić po bramce, jak się cieszyc," żartował czeski obrońca. "To na razie mój jedyny gol w tym sezonie ale mam nadzieję, że uda mi się uzbierać jeszcze kilka dla tej drużyny."

Bel4 ukończył mecz z 22 obronami i choć liczba ta nie jest wysoka to trzeba przyznać, iż goalie Leafs jak zwykle popisał się kilkoma niesamowitymi interwencjami. Tego dnia nie pomogli mu po prostu koledzy.

Mecz zaczął się dla Toronto bardzo dobrze, już w 1 minucie 52 sekundzie po złej zmianie formacji u Lightning zawodnicy Leafs wyszli z kontrą trzech na jednego, a do siatki trafił Nik Antropov i był to jego 5 gol w tym sezonie.

Klonowe Liście będące zespołem najlepiej grającym na wyjeździe w przewadze, a drugim w tym elemencie gry ogółem w NHL oddali zaledwie dwa strzały na bramkę Grahame'a podczas trwającej 1 minutę 25 sekund grze w pięciu na trzech, która nastąpiła w niecałe 2 minuty po bramce na 1:0. Gdyby TML udało się tę szansę wykorzystać byłoby na starcie pierwszej tercji już 2:0 i słabo prezentujące się w tym sezonie Lightning mogłoby się już nie podnieść...

To nie był jednak wieczór Toronto. Zawodnicy Leafs nie wykorzystali żadnego z pięciu okresów gry w przewadze. Widać, że tournee meczów na wyjeździe daje się naszym hokeistom we znaki.

Trzeba jednak trzymać fason i zebrać się w sobie bo już dziś mecz z Thrashers, który wypadałoby wygrać.

Warte uwagi:

# Bilans Eda Belfoura przeciwko Tampa Bay to 15W-6L-3OL

# Kapitan Toronto Mats Sundin rozegrał swój mecz nr 1100 w NHL i ma na swoim koncie 1101 punktów. Imponujące:)

# Center Lightning Brad Richards zakończył passę 10 meczów z choć jednym punktem, strzelił w niej 4 gole zaliczając 10 asyst.

# Lewoskrzydłowy Tampy Fredrik Modin zszedł z lodu z powodu kłopotów z plecami.

Następny mecz: 1 grudnia 2005 - Toronto at Atlanta.

(keck)

Thursday, December 01, 2005

Karel Pilar na rok

Ledwie napisaliśmy o jego powrocie do umiarkowanego zdrowia, a już kolejna dobra wiadomość. Karel Pilar podpisał jednoroczny kontrakt na grę w Leafs. Niby nic nowego, ale jak znam nowy sztab medyczny w zespole, to po sytuacji z Jirzim Fischerem i w świetle niedawnej śmierci na serce Sergieja Zoltoka - na pewno podjęli wszystkie środki bezpieczeństwa.

Moim zdaniem, Pilar będzie w pierwszej kolejności skierowany do gry w Marlies. Jeśli jego organizm będzie się zachowywał normalnie, będzie sobie radził wydolnościowo po długim okresie bez gry, niewykluczone że w drugiej części sezonu zaatakuje skład Maple Leafs.

Tak trzymać, Karel!

G25: at Florida 28/11/2005

Toronto 2:1 Florida (0:0, 1:1, 1:0)

Dla Leafs trafiali: Darcy Tucker (31:59), Bryan McCabe (50:18)
Dla Panthers trafiali: Stephen Weiss (38:27, PP)

Belfour 30 obron; Luongo 21 obron.

Blask gwiazdy Belfoura przyćmił Panthers.

'Orzeł' wie wszystko o człowieku, z którym zrównał się w liście zawodników z największą ilością zwycięstw w NHL wynikiem 447 wygranych spotkań.

"Miałem okazję przeczytać biografię Terry'ego Sawchuka," mówił dziennikarzom po meczu Eddie. "Był zawziętym bramkarzem, grającym akrobatycznie i, z całą pewnością niesamowicie odważnym, przez większość kariery grał bez maski. To, że jesteśmy na tej samej pozycji jest dla mnie honorem."


Na zdjęciu obok: Terry Sawchuk i widoczne skutki gry bez maski.

Terry Sawchuk w swojej karierze w NHL grał w Detroit Red Wings, Boston Bruins, Toronto Maple Leafs, Los Angeles Kings i New York Rangers. Jego statsy to 447 zwycięstw oraz 103 shutouty w 971 rozegranych meczach. Zmarł w przykrych okolicznościach w wieku 41 lat. Wprowadzony do Hall of Fame w 1971 roku. Z Klonowymi Liśćmi zdobył w 1967 roku ostatni w historii organizacji Puchar Stanleya. Dzielił wtedy obowiązki bramkarskie z Johnnym Bowerem.

40-letni Belfour obronił w niedzielny wieczór 34 strzały i został przed nim w klasyfikacji NHL's career victory list tylko jeden hokeista, też bramkarz - Patrick Roy, z 551 wygranymi spotkaniami.

"To niesamowite być na tym samym miejscu, co Terry Sawchuk," mówił dalej Eddie. "Chciałbym, żeby był wśród nas, żeby móc go spotkać."

Bryan McCabe zaliczył decydujące uderzenie w meczu podczas gry w przewadze 5 na 3 w trzeciej tercji typowym dla siebie slap shotem z okolicy prawego bulika. Na ławce kar Panthers siedzieli wtedy Gary Roberts i Juraj Kolnik. Trafienie obrońcy Leafs było jego dziesiątym golem i z 33 oczkami nadal jest na czele klasyfikacji punktowej wśród defensorów.

"Mieliśmy jeszcze minutę 15, czy 20 sekund gry pięciu na trzech, więc wiedzieliśmy, 'Grajmy spokojnie, czekajmy na czystą okazję. Dobrze rozgrywaliśmy krążek, a szczęście uśmiechnęło się akurat do mnie," skomentował McCabe.

Darcy Tucker strzelił w tym meczu bramkę na 1:0 dla Toronto w 11 minucie 59 sekundzie drugiej tercji. Gracz, którego zabrakło w dwóch ostatnich spotkaniach, gdyż towarzyszył żonie przy narodzinach dziecka (urodził mu się synek) uzyskał swojego trzeciego gola w czterech ostatnich meczach.

Następny mecz: 30 listopada 2005 - Toronto at Tampa Bay.

(keck)


Counters