Monday, October 31, 2005

Keck - wracaj

Nasz team - two-men penalty killing unit cierpi na crash-testy kompów. Najpierw u mnie wysypał się Windows, co zaowocowało koniecznością formatu twardziela, teraz od prawie dziesięciu dni na kłopoty hardware'owe cierpi główny statystyk bloga - Keck. W międzyczasie nasz team - Toronto Maple Leafs, cierpi porażki, w tym upokarzającą 0:8 na własnym lodzie z głównym rywalem z prowincji - Ottawa Senators.

Dodatkowo, nasz ulubieniec Wade Belak łamie nos w bójce z Coltonem Orrem i przymierza jakże twarzową maseczkę, a my nie mamy jak o tym napisać. O tempora, o mores! Albo po naszemu - Kecku, czy Ci nie żal, Kecku wracaj do hal (a w szczególności do ACC) :)

Na zdjęciu: Wade the Babe chwilę przed przestawieniem nosa...

Monday, October 24, 2005

Dobra, White zagrał

Czyli już wiemy czego było trzeba, żeby Paul Maurice i Ian White (obrońca Marlies) rzucili się sobie nawzajem w objęcia i pojednali się, jak nie przymierzając Kaczka z Donaldem w powyborczą noc. Ian już zagrał (bodaj od czwartego meczu w sezonie) i nie ma powodu sądzić, że nie będzie się łapał do wyjściowego składu regularnie.

Co oznacza zapewne pożegnanie z lodem dla Dominica D'Amoura.

To naprawdę powiedział Leetch?

Maple Leafs defenceman Bryan McCabe's may have received the biggest endorsement ever in his NHL career. According to the Toronto Star, former Maple Leaf Brian Leetch said McCabe is the best defenceman in the league as well as the best defenceman he has ever played with.
"I think (McCabe) can win the Norris Trophy and he's the best player I've played with in my career as a partner," Leetch told the Star. "I was hoping that I would be able to play with him and help him gain that distinction and have a small part in it, but he obviously didn't need me because he's on his way anyway."

Niech sobie każdy póki co przetłumaczy, ale jak sięgnąć pamięcią z kim de facto Leetch grał (Ulf Samuelsson, anyone?), to wydaje mi się, że znowu ktoś komuś coś imputuje. Brian, kopsnij się tutaj i powiedz, o co chodzi. Bo nasz Bryan to czsami występuje w wersji "belacized" ;)

Monday, October 17, 2005

Sytuacja Iana White'a

Sytuacja Iana White'a w Marlies wygląda conajmniej dziwnie. Niby większość obserwatorow utrzymuje, że to najbardziej utalentowany młody obrońca zaplecza Leafs (po Colaiacovo), ale na skutek przetasowań w obronie w obu klubach z Toronto (m.in. pozostawienie "na górze" Belaka i Berga oraz zesłania "na dół" Browna), nie zagrał w trzech pierwszych meczach AHL.

Na dodatek jest to tzw. "healthy scratch", czyli nie wchodzi w grę ani kontuzja, ani powody osobiste, tylko decyzja trenera. A przecież Paul Maurice do tej pory chętnie i trafnie stawiał na młodych. Tym bardziej, że jako szósty obrońca gra w Marlies Dominic D'Amour, który przecież niczego specjalnego do tegj pory nie pokazał.

Najgorsze, że sami kanadyjczycy gubią się w domysłach, co może być przyczyną nieobecności White'a i czy wypadł z łask Maurice'a na dłużej. Oby nie.

G6: at Montreal 15/10/2005

Toronto 3:2 Montreal (1:1; 1:0; 1:1)

Dla Leafs trafiali: Jason Allison (15:04, PP), Eric Lindros (27:42, PP), Eric Lindros (52:16)
Dla Canadiens trafiali: Alexei Kovalev (08:52, PP), Tomas Plekanec (45:33)

Belfour 29 obron; Theodore 18 obron.

Lindros, który podpisał kontrakt z Klonowymi Liściami 11 sierpnia bieżącego roku strzelił sobotniego wieczora dwie bramki, w tym jedną z dwóch zdobytych przez drużynę podczas gry w przewadze. "Numer 88" ma już na swoim koncie 5 bramek i 2 asysty w tym sezonie NHL.

Na zdjęciu obok: Jeśli podpisanie przez Leafs Erica Lindrosa miało się wiązać z poniesieniem pewnego ryzyka, to z pewnością warto było, bo to posunięcie zaczyna niesamowicie procentować.

"Eric wykazuje niezwykłą odpowiedzialność, jak i solidność, na które liczyliśmy pozyskując go," powiedział Pat Quinn. Z kolei kapitan Canadiens Saku Koivu powiedział o Lindrosie, że "to silny chłop i ciężko dać z nim sobie radę przed bramką."


Bramkę strzelił również inny weteran. Jason Allison pokonał Jose Theodore'a doprowadzając do stanu 1:1 w pierwszej tercji i jest to jego drugie trafienie w sezonie. Pierwsze zaliczył w spotkaniu z Thrashers, rekordowym pod względem wykorzystanych gier w przewadze w historii organizacji Toronto Maple Leafs (aż 7 goli w Power Play). Razem ma już 8 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (2 bramki, 6 asyst).

Warte uwagi:
# Po dwóch meczach absencji Mariusz Czerkawski zagrał ponad 12 minut i oddał 3 strzały na bramkę Canadiens.
# Montreal, który odniósł cztery kolejne zwycięstwa w meczach wyjazdowych doznał drugiej w tym sezonie porażki z rzędu w Bell Centre.

Następny mecz: 20 października 2005 - Carolina @ Toronto.

(keck)

Saturday, October 15, 2005

G5: at Atlanta 14/10/2005

Toronto 9:1 Atlanta (1:0; 3:0; 5:1)

Dla Leafs trafiali: Jeff O'Neill (08:49, PP), Jeff O'Neill (23:56), Jason Allison (31:38, PP), Darcy Tucker (37:46), Kyle Wellwood (41:38, PP), Eric Lindros (44:20, PP), Alexander Steen (51:05, PP), Jeff O'Neill (52:43, PP), Alexei Ponikarovsky (58:25, PP)

Dla Thrashers trafił: Marc Savard (44:59)
Belfour 19 obron; Garnett 25 obron.

Jeff O'Neill strzela trzy bramki, a Maple Leafs gromią Thrashers! Drugiego w ciągu dwóch ostatnich sezonów hat tricka O'Neilla przeciwko Thrashers przesłoniły jednak wydarzenia w trzeciej tercji. Wtedy to zostały wymienione najmocniejsze ciosy. Piątkowy wieczór obfitował bowiem w walki na pięści i to na dwóch bijatykach skupiły się wszystkie pomeczowe komentarze.

Na zdjęciu obok:
Któż się może wziąć za bary z dwoma zawodnikami Thrashers jak nie nasz ulubieniec - Wade Belak. Way to go Wade!

"Sędziowie wyraźnie nie wiedzieli jak nad zaistniałą sytuacją zapanować," powiedział Pat Quinn. Trener Toronto oskarżył zawodników Atlanty o tchórzostwo, a o trenerze Bobie Hartleyu powiedział, że "ma reputację faceta wysyłającego swoich graczy na 'polowanie na głowy'".Pierwsza bójka wybuchła po ostrym wejściu Erica Boultona w Erica Lindrosa w 49 minucie, 34 sekundzie meczu. "Ten chłopak umyślnie zaatakował łokciem naszego gracza chcąc zrobić mu krzywdę. Nie powinno być miejsca na lodzie na takie poczynania. To była hańba!". Boulton dostał za to 17 minut na ławce kar. "Takie rzeczy to świństwo," krótko podsumował zachowanie gracza ATL O'Neill.

Hartley stwierdził, że enforcer Leafs Tie Domi sprowokował, iż zwykła bójka zmieniła się w burdę. "Pat Quinn może mówić, co chce, ja mam to gdzieś", dodał.Menedżer generalny Toronto, John Ferguson wypowiedź Hartleya na konferencji prasowej odnośnie tego, że Leafs zawsze narzekają i biadolą, podsumował mówiąc, że "to g* prawda". Dokładnie 23 sekundy udało się graczom obu zespołów utrzymać nerwy na wodzy. W 49 minucie, 57 sekundzie zaczęła się kolejna bijatyka. Darcy Tucker (gol i trzy asysty w tym meczu) został powalony na lód za bramką Garnetta przez Andy'ego Suttona. Zawodnik Atlanty za ten atak został wyrzucony z gry za usiłowanie spowodowania kontuzji, a dwóch innych graczy Thrashers dostało 10-minutowe kary za niesportowe zachowanie.

W sumie gospodarze dostali 63 karne minuty, bilans Toronto: trzy kary za niesportowe zachowanie i ogólna suma 46 minut karnych.

Warte uwagi:
# Pierwszy gol O'Neilla był golem numer 200 w karierze w NHL.
# Darcy'emu Tuckerowi założono aż 20 szwów na czole po tym jak został zaatakowany przez Andy'ego Suttona w 59 minucie, 57 sekundzie meczu.
# Maple Leafs wykorzystali 7 z 16 gier w przewadze.
# Bryan McCabe zaliczył w tym meczu aż cztery asysty.
# W bramce Atlanty stanął rookie - Michael Garnett. Kontuzjowani są bramkarze: numer 1 - Kari Lehtonen oraz numer 2 - Mike Dunham. Obaj mają kłopoty z pachwinami.
# Ilya Kovalchuk rozegrał swoje drugie spotkanie od ponownego podpisania kontraktu z Thrashers; nadal bez punktu w lidze.
# Bilans Toronto z sezonu 2003-2004 z Atlantą to 3-0-0-1.
# Mariusz Czerkawski ponownie nie znalazł się w składzie meczowym Leafs.

Następny mecz: 15 października 2005 - Toronto @ Montreal.
(keck)

Sypnięty Windows

Tak się chyba musza czuc zawodnicy, ktorzy zostali wyeliminowani z gry przez uraz glowy. Jak by im sie sypnał system operacyjny - niby wszystko w sordku jest, ale odpalic tego nie mozna.

W poniedzialek powienienem miec kompa z powrotem. Bedziemy gadac - a tak sie tylko Keck wymadrza, co? ;)

Wednesday, October 12, 2005

G4: vs Philadelphia 11/10/2005

Philadelphia 2:4 Toronto (1:1; 1:1; 0:2)

Dla Leafs trafiali: Darcy Tucker (07:38), Kyle Wellwood (24:16 ), Jeff O'Neill (47:34, PP), Eric Lindros (53:09)Dla Flyers trafiali: Mike Knuble (17:47), Simon Gagne (37:58),
Tellqvist 31 obron; Esche 18 obron.

Toronto Maple Leafs nareszcie zwycięscy! Po serii trzech porażek Klonowe Liście pokonały zeszłej nocy w Air Canada Centre zespół Philadelphia Flyers.

Bramka Jeffa O'Neill'a znaczyła dla niego znacznie więcej niż tylko trafienie dla swojej drużyny. Po strzeleniu gola na 3:2 dla Leafs w trzeciej tercji, O'Neill wskazał w stronę nieba w hołdzie bratu, Donny'emu, tragicznie zmarłemu w wypadku samochodowym w czerwcu."Te trzy miesiące wydawały się być trzema latami. Wiedziałem, że moja pierwsza bramka będzie dla niego," powiedział po meczu O'Neill. "Bardzo to zdarzenie przeżywałem. Trudno jest mi teraz o tym mówić. To było i jest czymś z czym do dziś trudno mi się pogodzić, ale gra w hokeja sprawia, iż radzenie sobie z tym jest trochę łatwiejsze."

Bramkę na 4:2 zdobył Eric Lindros i jest to już jego czwarty punkt w czterech dotychczasowych meczach zespołu w Lidze.

Na zdjęciu obok: Eric Lindros, strzelec jednego gola, checkuje dawnego kolegę z drużyny Erica Desjardins.

Lindros spędził w drużynie Flyers dziewięć sezonów, a w 1995 roku został nawet uznany MVP Ligi. Poważne nieporozumienia na linii gracz - generalny menedżer Bob Clarke sprawiły, iż w lecie 2001 roku sprzedano Erica do New York Rangers, skąd po lockoucie przeniósł sie do Leafs.

Dotychczasowy numer dwa w bramce Toronto - Mikael Tellqvist może zaliczyć spotkanie z Flyers do udanych, obronił 31 z 33 strzałów, skapitulował jedynie po uderzeniach Mike'a Knuble'a oraz Simona Gagne.

Kolejny po Alexandrze Steenie rookie w składzie Leafs - Kyle Wellwood strzelił swojego pierwszego gola w NHL. Pojawiła nam się bardzo ciekawa linia w ataku: Steen – Stajan – Wellwood. Przeciwnicy już teraz powinni uważać na atak Młodych Wilków z Ontario.

Warte uwagi:
# Początek drugiej tercji opóźnił się o pół godziny z powodu awarii świateł, które nierównomiernie oświetlały cały lód.
# Maple Leafs oddali hołd zmarłemu w niedzielę po długiej walce z rakiem mózgu komentatorowi baseballa - Tomowi Cheekowi. Jego najsłynniejszy komentarz do home runa Joe Cartera w World Series w 1993 roku został pokazany na telebimie zawieszonym nad lodem Air Canada Centre.
# Mariusz Czerkawski nie znalazł się w składzie meczowym Leafs.

Następny mecz: 14 października 2005 - Toronto @ Atlanta.

(wszystkie recapy by keck)

G3: at Ottawa 10/10/2005

Toronto 5:6 Ottawa (0:1; 2:3; 3:1; OT: 0:0; SO: 0:1)

Dla Leafs trafiali: Bryan McCabe (23:57, PP), Darcy Tucker (24:57, PP), Tie Domi (45:46, PP), Clarke Wilm (46:18), Nik Antropov (47:41)
Dla Senators trafiali: Chris Neil (13:41, PP), Jason Spezza (29:37, PP), Dany Heatley (32:19), Daniel Alfredsson (35:50, PP), Jason Spezza (59:27)
Belfour 31 obron; Hasek 22 obrony.

Drugi mecz obu zespołów w tym sezonie po raz drugi rozstrzygnięty został przez konkurs rzutów karnych i po raz drugi decydującą bramkę strzelił Danny Heatley.Dominik Hasek zatrzymał strzały Kyle'a Wellwooda, Erica Lindrosa oraz Jasona Allisona umożliwiając Senatorom wygraną. Przypomnijmy, że również w pierwszym meczu między tymi drużynami ani Lidrosowi ani Allisonowi nie udało się pokonać Czecha podczas shootoutu.

Ottawa prowadziła już 4-2 w trzeciej tercji, jednak Tie Domi, Clark Wilm oraz Nik Antropov strzelili trzy gole w przeciągu niecałych dwóch minut w trzeciej tercji wyprowadzając Klonowe Liście na prowadzenie. Spezza dołożył trafienie dla Sens i gra musiała wejść w overtime. Dogrywka zakończyła się bezbramkowo


Chris Neil otworzył wynik spotkania celnym snap shotem w pierwszej tercji.

"Prowadząc dwiema bramkami w trzeciej tercji nie można być pewnym zwycięstwa. Dwa lata temu, być może tak, ale nie teraz po wejściu do regulaminu nowych zasad," powiedział Hasek.Należy zwrócić uwagę na poprawę gry w Power Play obu drużyn, tudzież relatywnie słabszą skuteczność w penalty kill. Senators wykorzystali 3 na 7 gier w przewadze, Leafs 3 na 8.

Bryan McCabe oraz Darcy Tucker strzelili po golu w przewadze dla Toronto. Tomas Kaberle zaliczył we wczorajszym meczu trzy asysty, McCabe dwie, a żeby ten malejący ciąg geometryczny zakończyć: asystę przy trafieniu na 1:1 McCabe'a zapisał na swoim koncie Mariusz Czerkawski. Nareszcie punkt Polaka w meczu NHL dla Leafs, kibice spodziewają się jednak znacznie więcej..."Byłem dumny z tego jak chłopaki wrócili do gry," powiedział Pat Quinn. "Łatwo byłoby pogodzić się z tym, co się działo, jednak moi zawodnicy nie dali za wygraną. Musimy popracować nad tym, jak grać lepiej i nie łapać głupich kar, nie dawać szans przeciwnikom na to, żeby mogli nam strzelać bramki. To nie ma nic wspólnego z liniami ani z niczym innym, to po prostu podstawy gry w hokeja, które na nowo musimy opanować. Jeśli dalej będziemy popełniać takie błędy to ciągle będziemy przegrywać albo tracić szanse na wygranie spotkania."

Warte uwagi:
# Widownia stawiła sie na meczu w Corel Centre w liczbie 18.680.

Następny mecz: 11 października 2005 - Philadelphia @ Toronto.

Sunday, October 09, 2005

G2: vs Montreal 8/10/2005

Montreal 5:4 Toronto (0:0; 3:2; 2:2)

Dla Leafs trafiali: Alexander Steen (31:29), Tie Domi (32:39), Matt Stajan (42:27, PP), Nik Antropov (50:38)
Dla Canadiens trafiali: Alexander Perezhogin (28:57, PP), Niklas Sundstrom (33:16), Sheldon Souray (34:50, PP), Steve Begin (53:04), Mike Ribeiro (55:33)
Belfour 20 obron; Theosore 16 obron.

Mike Ribeiro strzelając gola na 4 minuty i 27 sekund do końca spotkania zapewnił Canadiens zwycięstwo 5:4 nad Leafs przedłużając serię wygranych na wyjeździe Montrealu w tym sezonie do trzech, co ostatni raz tej drużynie zdarzyło się 27 lat temu.

Maple Leafs przegrywają drugi mecz na swoim lodzie, podczas gdy Canadiens wygrywają trzecie spotkanie na wyjeździe od rozpoczęcia sezonu.

Defensorzy Toronto Aki Berg oraz Wade Belak byli na lodzie podczas doprowadzania do remisu oraz wyprowadzania Leafs na prowadzenie.

"Krycie w strefie obronnej kosztowało nas ostatni mecz (przeciwko Ottawie), kosztowało nas również i dzisiejszy", powiedział trener Klonowych Liści Pat Quinn. "To jest zdecydowanie strefa, w której sobie teraz zbyt dobrze nie radzimy. Przegrywamy walki o bezpańskie krążki, po prostu nie jesteśmy silni z tyłu, w obronie."

Słaby mecz zaliczyli obaj bramkarze. Ed Belfour oraz Jose Theodore wpuścili co piąty strzał zmierzający w światło bramki. Ta tendencja uwidacznia się w całej lidze, takie wyniki jak 5:4, czy 7:6 będą się pojawiać coraz częściej. I dobrze, byle nie na niekorzyść Leafs...


Foto: Ed Belfour puszcza dwa gole w trzeciej tercji, które kosztują Toronto stratę zwycięstwa i w efekcie dwóch punktów.

Leafs prowadzili już w trzeciej tercji 3:2 po golach Matta Stajana i Nika Antropowa i oczekiwali na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo, kiedy to w przeciągu niecałej dwu i pół minuty Begin i Ribeiro wyciągnęli Canadiens na prowadzenie, którego zespół z Montrealu już nie oddał.

Pierwszą bramkę dla TML w NHL strzelił Alexander Steen. Premierowego gola w tym sezonie strzelił także Tie Domi. Cały czas gramy bez swojego kapitana - Matsa Sundina i trzeba się będzie do tego przyzwyczaić, jeszcze co najmniej na następne 3 tygodnie...

Warte uwagi:
# Eric Lindros zaliczył dwie asysty i jako jedyny z ekipy został wybrany jako jedna z trzech gwiazd meczu. Ma już w tym sezonie na koncie 3 punkty w klasyfikacji kanadyjskiej.
# Saku Koivu rozegrał swój mecz numer 500 w karierze.
# Gole w Power Play Montrealu to 2/4, podczas gry Toronto 1/6.

Następny mecz: 10 października 2005 - Toronto @ Ottawa.

(keck)

Okiem naszego pokładowego doktora

Hoho - białe kitle nie kazały na siebie długo czekać - a szczególnie ten najbardziej oczekiwany - Dr. Macho :). Wystarczyło, że nam się kapitan wykoleił na kilka tygodni, a nasz pokładowy medyk już dołącza do blogowej dwójki bez sternika. Witamy - i obyś pisał jak najcześciej, Macho. Byle tylko nie na okoliczność kontuzji Maple Leafs...


****
OKIEM OPTYMISTY

Gdybym był pesymistą mogłbym powiedzieć że nowy sezon 2005/2006 dla hokeistów Toronto Maple Leafs skonczył się szybciej niż się zaczął. Bo na co można liczyć gdy na co najmniej miesiąc nie będzie wychodził na lodowisko kapitan Liści Mats Sundin, po tym jak krążek trafił go w twarz i złamał mu kość jarzmową? Gdybym był pesymistą powiedziałbym, że podobny los może spotkać podatnych na kontuzje Jason Allisona, Erica Lindrosa albo bramkarza Eda Belfoura a bez dwóch czy trzech podstawowych centrów zespół praktycznie przestanie istnieć. Gdybym był pesymistą byłbym przekonany że młodzi Stajan, Steen, Wellwood, Tellqvist nie mają czego szukać na lodowiskach NHL i Toronto zacznie przegrywać. Tym sposobem sezon 2005/2005 mogłbym zaliczyć do straconych.

Mógłbym, ale z natury jednak jestem optymistą.

Złamanie kości jarzmowej jak na uraz twarzy jest kontuzją stosunkowo niegroźną. Jeśli występuje bez powikłań (najczęściej urazy gałki ocznej) nie pozostawia śladów i pozwala na powrót do gry w pełnym zdrowiu. Możemy spokojnie liczyć na to że Mats Sundin powróci do drużyny tak samo zdrowy i głodny hokeja jak zapowiadał przed rozpoczęciem sezonu.

Poza tym jego nieobecność wcale nie znaczy że reszta Liści nie daje sobie rady. Dowód otrzymaliśmy jeszcze tego samego wieczoru. Z Senatorami z Ottawy Toronto grało praktycznie cały mecz bez Sundina. I nie przegrało. Czemu więc miałoby przegrywać kolejne?

W następnych meczach pewnie będzie grał Kyle Wellwood, który gdyby nie kontuzja Sundina szybko od trenera Pata Quinna szansy raczej by nie dostał. Tym sposobem większa część gry będzie spoczywała na młodych. Stajan, Steen, Wellwood będą mogli pokazać czego nauczyli się w AHL w zeszłym roku. Teraz mają świetną okazję żeby zgrać się z zespołem i ogrywać stopniowo w NHL. Kto wie, może zespół jako całość zyska więcej na nieobecności Sundina w najbliższym miesiącu? Gdy cała reszta poradzi sobie bez swojego kapitana jego powrót tylko wzbogaci dobrze rozumiejącą się, młodszą, żądną sukcesów i dobrze funkcjonującą drużynę.

Pat Quinn stoi teraz w obliczu zmian, które w sposób wymuszony poczynią go bardziej odważnym trenerem. Do tej pory zarzucano mu zbytnią zachowawczość. Teraz musi poczynić zmiany i nieco odmłodzić drużynę. Odpowiednimi decyzjami zyska w oczach kibiców. Za to zespół po przepracowaniu tego miesiąca może być jeszcze bardziej dojrzały.

Rzadko kiedy którejkolwiek drużynie udaje się rozegrać cały sezon w stałej, nie spadającej formie. Nie bedę miał pretensji jeśli w czasie nieobecności kapitana Liście wygrają parę meczów mniej. Przez resztę sezonu będą mieli czas by ostatecznie grać w fazie play-off. Miałbym pretensje gdyby Sundin wrócił do zespołu, który nie potrafił wykorzystać tej szansy i który stracił szansę żeby uczynić z siebie drużynę kompletną. Ale odrzucam taki scenariusz, bo przecież jestem optymistą...

(macho)
*****
Jakoś tak się teraz bezpieczniej wszyscy czujemy, nie? No i twarda wiedza - kość jarzmowa, fiu fiu. Człowiek szukał dobrego określenia na "orbital bone" po nocach i nic, ale na szczęśćie Dr. Macho ma wszystko pod kontrolą. Pięknie.

To ja się w międzyczasie skoczę przebadać - trzeba dbać o swoje kości. Jarzmowe również ;)

Eric przejmuje dowodzenie

Takiej postawy nam trzeba - pisałem zresztą tutaj już kiedyś na temat Alpha-dogs, czy przywódców stada. Na tym polega również efektywność klucza, którym latają ptaki - kiedy jeden osłabnie (kontuzja Sundina), na czoło wychodzi inny (Lindros). Brawo!

*****
Podczas piątkowej wizyty w programie 'Leafs Lunch' na antenie AM640 Toronto Radio Eric Lindros wypowiadał się na temat swojego samopoczucia, gry w Leafs, wyraził również swoje zdanie na gorący ostatnimi dniami temat używania kasków z visorami. Trzeba dodać, iż wywiadu udzielał będąc w widocznie dobrym humorze, dowcipnie odpowiadając na zadawane mu pytania.

Stwierdził, że jest obecnie w solidnej formie i czuje się naprawdę świetnie. Na dowód swojej satysfakcjonującej dyspozycji wspomniał między innymi o double-take-down, którego zafundował dwóm graczom Ottawy podczas środowego spotkania. Spytany czy po tym, co stało się Sundinowi sam zacznie używać visora stwierdził, że to nie dla niego. Cofnął się w swoim opowiadaniu do czasów juniorskich kiedy to visor musiał młodemu adeptowi hokeja starczać na cały sezon, co było nierealne, gdyż już przy najmniejszej rysie na pleksie nie było wyraźnie widać w zasadzie nic. Zaznaczył przy tym, że owszem, czasy się zmieniły i dzisiejsze visory są najwyższej jakości, nie mówiąc o tym, że co mecz można zakładać nowy, ale Lindros nadal trwał przy zdaniu, iż woli widzieć co zmierza w jego kierunku, żeby móc zareagować, niż mieć przed tym ochronę...

Kreowany na nowego lidera Leafs podczas nieobecności kapitana zespołu Matsa Sundina stwierdził, że oczywiście niemożliwością jest zastąpić Szweda, ale będzie to dla niego wielki honor wziąć pewną odpowiedzialność za grę zespoły na swoje barki. Idzie mu z tym nieźle bo w swoim pierwszym oficjalnym meczu w lidze przeciwko Senators strzelił bramkę, a w dzisiejszym meczu z Canadiens zaliczył dwie asysty oraz został uznany za jedną z trzech gwiazd spotkania. Choć oba mecze Leafs przegrali to obiektywnie należy przyznać, że Lindros jest w bardzo dobrej formie. Oby tak dalej, Eric!

(keck)

Saturday, October 08, 2005

No spoko, przecież wiadomo, że Mats nas czyta...

...i wyciąga wnioski. Zagra z visorem - a przynajmniej tak twierdzi, póki otwiera mu się tylko jedno oko. O to chodziło Mats - czytaj dalej: lubimy inspirować ludzi do zmian na lepsze ;)

*****
Breaking News: W wywiadzie dla 'Leafs Lunch' Mats Sundin zapowiedział, że od teraz będzie sie starał grał w kasku z visorem na stałe. "Z pewnością kiedy zacznę z powrotem grać będę zakładał kask z visorem i mam nadzieję, że będę się już tego trzymał. Taki będzie z pewnością mój cel", powiedział.

Należy sie cieszyc, iż kapitan Toronto w końcu zdecydował sie na ten ruch. Grając jeszcze w Quebec Nordiques Szwed grał w kasku z visorem, potem z tego zrezygnował i dopiero wydarzenie ze środowego meczu z Ottawą spowodowało podjęcie decyzji o powrocie do tej praktyki.

Według wszystkich danych, w najlepszym razie Mats wróci do drużyny dopiero za miesiąc...

W międzyczasie w miejsce Sundina do składu Leafs z Marlies powołany został Kyle Wellwood. Powinien dostać szanse już w dzisiejszym meczu z Canadiens.

(keck)

Friday, October 07, 2005

Introducing: The Belak Watch

Mamy z chłopiny sporo śmiechu, bo wydaje nam się jakiś taki niewydarzony na lodzie i poza nim. Poza tym czepiają się Wade'a absolutnie dzikie zwierzęta, więc może i matka-natura rozpoznała w nim swojego wybrańca, a nie tylko my? Tak czy siak, zaczynamy zupełnie nowy rozdział w historii tego bloga, The Wade Belak Show, w którym będziemy informować (w miarę jak nasz bohater da nam ku temu stosowny powód) o zmaganiach Belaka z rzeczywistością.

Na pierwszy ogień: Wade kontra wielkie włochate paskudztwo ;)

****
Nie udało się Colaiacovo, nie udało się Kronwallowi, jednak tuż przed rozpoczynającym sezon meczem z Ottawą Wade'a Belaka ze składu wygryzł... pająk smile.gif.

Obrońca Leafs kilka pięknych jesiennych dni spędził pod kroplówką, otrzymując antybiotyki mające na celu zwalczyć infekcję kostki po, jak przypuszcza sam Belak, ugryzieniu pająka. Zawodnik uważa, że to zdarzenie musiało mieć miejsce podczas przedmeczowej drzemki w sobotę, 1 października. Po ostatnim meczu presezonu przeciwko Detroit, będąc w szatni gracz zauważył dziwną żółtą kropkę na kostce. "Myślałem, że to pryszcz. Próbowałem go wycisnąć, jednak nic nie wychodziło", powiedział. "Niestety, wdała się infekcja i do niedzielnego wieczora kostka spuchła i zaczęła boleć, tak, że niemal nie mogłem na tę nogę nastąpić. Wiedziałem, że coś jest nie tak..." Belak dedukował słusznie, jak się miało potem okazać.

Opuchlizna do poniedziałku się powiększyła i nie było już z czym zwlekać, zwłaszcza, że przypomniała się Wade'owi historia Mikaela Renberga, któremu groziła amputacja ramienia po tym, jak rozcięty palec złapał zakażenie od brudnej rękawicy. Belak od wtorku tego tygodnia otrzymał dożylnie kilka medykamentów, które spowodowały zahamowanie rozprzestrzeniania się, a nawet już częściowe cofanie się opuchlizny. Stąd nadzieja gracza Leafs, że może będzie w stanie zagrać juz przeciwko Montrealowi w sobotę, co jednak wydaje się mało prawdopodobne, gdyż zawodnik przez prawie tydzień w ogóle nie trenował.

Oddajmy głos Belakowi: "To jest taka dziwna rzecz. Może mam alergie na te owady? Dwa lata temu też ugryzł mnie pająk i moja ręka spuchła ale to było nieporównywalne z tym, co działo się ze mną teraz. Tym razem do rany wdała się infekcja".

Należy mieć nadzieję, że Belaka spotka to samo, co przydarzyło się Peterowi Parkerowi, gdy tego ugryzł pająk: może Wade zacznie strzelać czymś z nadgarstków biggrin.gif. Jeśli to mu nie pomoże, to ja nie widzę dla niego innej możliwości poprawienia swojej gry i w mojej pamięci na zawsze już pozostanie jedynym w historii NHL hokeistą, który w rubryce 'kontuzje' będzie miał wpisane 'ugryziony przez pająka'.

(keck)

*****

Widzicie jak groźna może być przedmeczowa drzemka?! Ha!

Obdu-edukacja Matsa


Efekt jest dramatyczny - oby w ramach edukacji na własnych błędach po powrocie Mats założył w końcu kask z visorem. To naprawdę nie jest mniej męskie. I na pewno wygląda lepiej niż na zdjęciu...

Ale żeby bez Sundina?

Liczyliśmy się z tym, że urazy i hipchecki mogą nam zabrać wcześniej czy później Erica Lindrosa czy Jasona Allisona, ale żeby Matsa Sundina? I to już w pierwszej tercji pierwszego meczu? przez nastrzelony krążek?

Takie sytuacji (krążek w oko) zawsze są niebezpieczne. Jako żywo mam przed oczami sytuację Bryana Berarda... Poniżej spojrzenie Kecka na temat:

*****
Najważniejszą obecnie wiadomością jest to, że nie wiadomo kiedy Mats będzie mógł wrócić do gry. Dla przypomnienia, w siódmej minucie meczu z Ottawa Senators Sundin został uderzony krążkiem w okolicy lewego oka po rykoszecie od strzału Darcy Tuckera. Już drugi raz w karierze naszego kapitana spotkał go taki przykry wypadek. Poprzednio spotkało go to w sezonie 2000/2001 i musiano założyć mu aż piętnaście szwów w okolicy oka.

Szwed z lodu udał się do szatni a stamtąd od razu przewieziono go do szpitala, skąd szybko go wypuszczono z diagnozą, iż gałka oczna nie została naruszona. Uszkodzona jest kość jarzmowa i możliwe, że do oczodołu będzie napływać krew, jak relacjonował Pat Quinn, ale nie wiadomo na jaki okres wykluczy to Matsa z treningów i meczów.

Z drugiej strony, Menedżer Leafs, John Ferguson powiedział, że wśród prognoz nie było mowy o zagrożeniu dla dalszej kariery zawodnika.

Będący na lodzie podczas środowego zdarzenia Tie Domi przyznał, że Mats był bardzo roztrzęsiony tym co się stało: "Wielu z nas było przecież świadkami tego, co przydarzyło się Bryanowi Berardowi i myślę, iż tamto wydarzenie musiało przejść Matsowi przez myśl". Przypomnijmy, iż Berard, wówczas dobrze się zapowiadający obrońca Toronto, stracił oko w meczu przeciwko Senators w marcu 1999 roku po uderzeniu Mariana Hossy, które to zagranie Słowaka do dziś Pat Quinn uważa za umyślne.

Zmartwienia graczy Leafs potęgował sposób zachowania Sundina po otrzymaniu uderzenia. Szwed miotał nogami i wydawało się, że naprawdę stało mu się coś groźnego. Zobaczyć go reagującego w taki sposób było szczególnie niepokojące zważywszy na fakt, że kapitan Toronto zyskał sobie reputację zawodnika bardzo twardego i wytrzymałego na ból.

[Opracowanie na podstawie artykułu Kena Campbella z 'Toronto Star' z 6 października 2005 roku oraz serwisów informacyjnych radia AM640 Toronto Radio].

(keck)

Thursday, October 06, 2005

G1: vs Ottawa 05/10/2005

5 października 2005 - Ottawa @ Toronto
Podsumowanie meczu

Ottawa 3:2 Toronto (0:1; 0:0; 2:1; OT: 0:0; SO: 2:0)

Dla Leafs trafiali: Bryan McCabe (02:58, PP), Eric Lindros (58:29)
Dla Senators trafiali: Daniel Alfredsson (54:12), Daniel Alfredsson (58:58)
Belfour 21 obron; Hasek 23 obrony.

Pierwszy w historii NHL pomeczowy konkurs rzutów karnych wygrał zespół Ottawa Senators. Leafs prowadzili juz w trzeciej tercji 2:1, niestety, nie udało się dowieźć korzystnego rezultatu do końca. Wszystko za sprawą świetnie tej nocy dysponowanego Daniela Alfredssona, który strzelił dla Senators dwie bramki w ostatnich sześciu minutach meczu. Po bezbramkowej dogrywce Sens wygrali 2:0 w karnych a gola decydującego o ich zwycięstwie uzyskał w trzeciej serii Danny Heatley (pierwszego karnego wykorzystał bohater meczu - Alfredsson). Ze strony TML nie trafili ani Jason Allison ani Eric Lindros.

Bilans meczu: 1 punkt został w Toronto choć z pewnością można mieć żal do obrony za niefrasobliwość w ostatnich sekundach meczu, która pozbawiła drużynę kompletu punktów. Martwi kontuzja Matsa Sundina, który dla Leafs jest postacią nieocenioną. Nasz kapitan został uderzony krążkiem w okolicy lewego oka w siódmej minucie pierwszej tercji i do gry już nie powrócił. Ostatecznie stwierdzono, że gałka oczna nie jest uszkodzona, nie wiadomo ile czasu Mats będzie musiał pauzować.

Warte uwagi:
# Fani Klonowych Liści otrzymali przed spotkaniem miniaturową replikę Pucharu Stanleya, którego to trofeum Toronto nie wywalczyło od 1967 roku.

# Senators i Leafs zmierzą się w tym sezonie jeszcze co najmniej siedem razy.

# Z powodu kontuzji u TML nie grali: Ken Klee (stopa: uraz pięty), Wade Belak (stopa: opuchnięta stopa).

Następny mecz: 8 października 2005 - Montreal @ Toronto.

(keck)

Tuesday, October 04, 2005

Witamy Kecka na pokładzie

Fiu fiu, młodzież wypiera starą gwardię w mojej skromnej osobie - i bardzo dobrze! Witamy na pokładzie Kecka, który będzie na bieżąco (jak sądzę) sprawozdawał cóż tam w Liściach dużych i małych piszczy. Czyli będzie profesorem Liściologiem tego bloga.

Nie ma co - stajemy się two-men penalty killing unit. Brawo za odwagę, Keck.

A poniżej pierwsza analiza stanu kadrowego Leafs na dzień przed sezonem (należy czytać to tak, jakby dzisiaj był poniedziałek wieczorem):

********
Skończył się cykl przedsezonowych meczów Toronto (4 zwycięstwa, 4 porażki), sezon rusza za 2 dni, nastała więc pora, żeby zastanowić się jak będzie wyglądał skład Maple Leafs. Termin zgłaszania listy zawodników mija we wtorek, czyli dnia jutrzejszego więc zostało mało czasu na gdybanie, dlatego zabierzmy się do tego od razu. Zresztą mamy już na tyle dużo informacji, aby skusić się do pewnych przymiarek

Kto załapie się do składu, a kto nie? Jak będą wyglądać linie defensywy i napadu? Czy Pat Quinn zdecyduje się na to, by postawić w końcu na młodych, czy też po raz kolejny TML będą się 'szczycić' jedną z najwyższych średnich wieku wśród zespołów NHL?

Z postawy w grach przedsezonowych, wypowiedzi oficjeli Toronto oraz opinii dziennikarzy na bieżąco śledzących poczynania Leafs można wysnuć następujące wnioski:

1. Kandydatami na miejsce, może nawet dwa w czwartej linii są: Kyle Wellwood, Alex Steen, Clarke Wilm (chociaż w wielu opiniach akcje tego ostatniego stoją obecnie najniżej). Do niedzieli można było brać pod uwagę również kandydaturę Steve'a Thomasa, jednak zrezygnowano z tego 42-latka. Cytując wypowiedź Quinna w podjęciu tej decyzji dużą rolę odegrał salary cap i również wiek zawodnika. Mimo to trener Leafs nie wykluczył, że za jakiś czas jeśli Thomas nadal będzie 'dostępny', być może zaprosi go z powrotem, co jednak wydaję się być niczym więcej jak kurtuazją.

Dobrym znakiem dla tych, którym zależy, by skład Leafs odmłodzić, zainwestować w przyszłość, a nie myśleć tylko o teraźniejszości, może być ta wypowiedź Pata Quinna do dziennikarzy:
"Mogliście nie myśleć, że wszyscy nasi młodzi zawodnicy pokazali, że mogą zacząć tu sezon, ale oni właśnie tego dowiedli."

2. Pozycja szóstego, siódmego obrońcy. Kandydaci: Carlo Colaiacovo, Andy Wozniewski, Steffan Kronwall (jego sytuacja jest podobna jak w przypadku Wilma, ma najmniejsze szanse z tej trójki, żeby zabrać się do składu na ten sezon). Kierownictwo podziękowało już Bryanowi Marchmentowi i należy mieć nadzieję, iż to samo spotka Wade'a Belaka. Może nie w tym sezonie ale oby w niedalekiej przyszłości. Aż ciężko uwierzyć, że tego ostatniego w 1994 roku wydraftował Quebec Nordiques w pierwszej rundzie z, uwaga, 12 numerem... Lepiej dać szansę młodym niż nadal mieć nadzieję, że ten 29-latek jednak coś pokaże w hokeju na najwyższym światowym poziomie. Jeśli już widzieć dla niego miejsce w drużynie to tylko jako enforcera ale to będzie moim zdaniem tylko marnowaniem miejsca w rosterze. Co nie zmienia faktu, że pewnie ujrzymy Belaka na lodzie w tym sezonie. Myślę, iż nie pozostawiłem nikomu wątpliwości, że Wade nie jest moim ulubionym zawodnikiem.

3. Wsparcie dla Eda Belfoura: Mikael Tellqvist, Jean-Sebastien Aubin, w dalszej kolejności Jean-François Racine. Wydaje się, że miejsce Tellqvista jako zmiennika Orła jest pewne, ale nie należy zapominać, że Ed ma już 40 lat i poważne problemy zdrowotne za sobą. Nie można więc wykluczyć, że w trakcie sezonu pozycja bramkarza numer 1 się zmieni.

Najbardziej prawdopodobny wygląd składu Toronto Maple Leafs na sezon 2005/2006:

Napastnicy:
1. Sundin
2. Allison
3. Lindros
4. Tucker
5. O'Neill
6. Antropov
7. Ponikarovsky
8. Czerkawski
9. Domi
10. Kilger
11. Stajan
12. Steen*
13. Wellwood*

Obrońcy:
14. McCabe
15. Kaberle
16. Khavanov
17. Berg
18. Belak*
19. Colaiacovo*
20. Wozniewski*

Bramkarze:
21. Belfour
22. Tellqvist*

Kontuzjowani:
23. Klee

* - zawodnicy, którzy nie mogą być pewni miejsca w drużynie.

Teraz to, co wszyscy lubią najbardziej, zestawianie poszczególnych linii. Z zastrzeżeniem, że podczas sezonu linie z pewnością będą ulegały zmianom spowodowanym kontuzjami, słabszą formą zawodników, czy też zwykłymi eksperymentami szkoleniowymi.

Defensywa:
McCabe – Kaberle
Klee (Wozniewski) – Khavanov
Berg – Colaiacovo
Belak

Napad:
Ponikarovsky – Sundin – Antropov
Tucker – Allison – Czerkawski
Steen – Stajan – O’Neill
Wellwood (Kilger) – Lindros – Domi

O wyglądzie rostera, czyli listy zawodników zgłoszonych do rozgrywek NHL dowiemy się, jak już pisałem, we wtorek. O kształcie linii przekonamy się w środę.
****

I co, Keck wymiata, nie? Swój człowiek :)


Counters