Wednesday, June 29, 2005

Brendan Bell

Na pierwszy rzut oka nie robi specjalnego wrażenia. Wydaje się być nieco misiowaty, taki "nieociosany" jesli chodzi o sylwetkę i sposob poruszania się na łyżwach. Nie jest też najbardziej zwrotnym ze znanych mi zawodników. I kiedy się go już ogląda podczas meczu, paradokslanie to wrażenie nie mija, ale człowiek zaczyn zauważać również zalety: że dobrze się zastawia, nie daje się przepchnąć pod bramką, twardo walczy na bandach... Człowiek-enigma, jak dla mnie.

W pierwszej częsci sezonu, z racji gry w parze z Coco Colaiacovo, Bell grywał często zarówno w PP, jak i PK. I jakos nie miał chłop szczęscia do wskaźnika +/-. Z tym, że w odróżnieniu od Clarke'a Wilma, u którego z definicji ewentualny negatywn wskaźnik +/- naprawde nic nie znaczy, w przypadku Brendana mowi juz wiele. Tym bardziej, ze dwucyfrowy minus pojawia sie drugi rok z rzedu na poziomie AHL. Jesli chce miec szanse zaistniec w trzeciej przez w NHL, definitywnie musi nad tym popracowac.

Przyszlosc w duzym klubie? Osobiscie teraz bym się tym nie sugerował na jego miejscu. Trzeba mu ze dwóch bardzo solidnych sezonów w AHL, a jak nam zejdzie jakis Klee, czy inny Pilar, to sie zobaczy. Bell, podobnie jak Harrison, zrobioł krok wstecz w tym sezonie, przez to, że nie zrobił krtoku w przód jak inni obrońcy.

PAT: C+
YAPC: A-, ale głównie dlatego, że materiał porównawczy jest minimalny (drugi rok w AHL) .

Widocznosc

Zastanawiam sie nad tematem widocznosci serwisu, w mediach (cos tam dzialamy juz teraz, a jakie mamy plany!), na ulicach (smycze juz niedlugo wywedruja na ulice miast i miasteczek), a nawet widocznosci tego, czym sie zajmujemy we wlasnym umysle. W taki sposob, zeby raz ustalone priorytety, powiedzmy tygodnia czy miesiaca nie zmienialy sie co chwila, zaburzajac systematyczna prace nad rozwojem serwisu.

Jakie znaczenie dla ludzi, ktorym zamierzamy, duze slowo, sluzyc przez serwis i forum ma to co robimy? Czy nasza widocznosc bedzie czyms wiecej niz tylko mlodzienczym powodem do dumy z "innego" napisu na smyczy na szyi, z innego koloru uzytkownika na forum, czy z tego, ze opublikowalismy analize autorstwa iksinskiego czy igrekowskiego bez jego podpisu? Jak wielka jest w tym chec pokazania, ze warto cos budowac, organizowac, wspierac nie tylko dlatego, ze kiedys nam beda za to placic, ale dlatego, ze stalo sie to czescia naszego zycia?

Kiedy serwis stal sie czescia mnie? A kiedy Leafs stali sie czescia mnie? Nie wiem, nie pamietam. Wybieram nie pamietac. Wybieram byc przekonanym, ze oba te zjawiska byly we mnie od zawsze, choć oczywiscie Liscie pojawily sie tam wczesniej.

Ale ten temat jest rowniez zasadny z punktu widzenia mlodych graczy w Leafs, ktorzy maja szanse wskoczyc do NHL pod nowa CBA. Ktory z nich chce byc graczem NHL ogolnie, a ktory *widzi* siebie wylacznie jako Maple Leafa? Kto ma to "cos" w sobie? Chcialbym wierzyc, ze Ian White i Ben Ondrus naleza do tej wlasnie kategorii. Ze pracuja, trenuja, zbieraja checki, wpadaja glowa w bande dlatego, zeby ktorego dnia wzniesc Puchar Stanleya jako Leafs wlasnie. Bo przeciez, paradoksalnie, juz samo to wydarzenie, zapewnilo by im wielka *widocznosc*, prawda?

Wednesday, June 22, 2005

Marc Moro

Moro to nasz Kapitan - pisałem już o nim trochę wcześniej (gdybym tylko potrafił linkować poprzednie notki), i to taki kapitan, który niejednokrotnie uratował w tym sezonie tyłek zespołu. Pamiętacie kiedy pod koniec sezonu nie mieliśmy w jednym momencie w składzie ani Perrota, ani Wozniewskiego, ani MacDonalda, to właśnie Marc brał się za łby z enforcerami rywali, chroniąc naszych skillsów (pisownia celowa ;)). Po tym względem przypomina Clarke'a Wilma - obaj mają inne cele niż zastosowanie własnej siły fizycznej, ale nie boją się również pojedynków bokserskich, kiedy do tego dochodzi.

Tu właśnie Moro może najbardziej pomóc Ianowi White'owi. A wygląda na to, że JFJ i ktokolwiek bedzie trenerem Marlies nie będą się wygłupiać i przedłużą umowę Marcowi...

Przyszłość w dużym klubie: Nie, MM potrzebny jest na dole (AHL), a biorąc pod uwagę wiek, to NHL nawet w przypadku Toronto nie jest realistycznym rozwiązaniem.

YAPC: A- (pierwszy raz w karierze w AHL na plusie). Najważniejsza statystyka: 212 PIM.

PAT: B (widoczny tam gdzie trzeba i wtedy kiedy trzeba).

Ian White

Kto wie, czy ten młodziutki (4/06/1984) obrońca, wybrany właśnie najlepszym debiutantem zespołu nie jest przypadkiem najbardziej sympatyczną postacią w St. John's. Z tego, co można na jego temat przeczytać wynika jasno, że jest lubiany zarówno przez starszych kolegów, jak i lokalne media. Poza tym, mam jakieś subiektywne wrażenie, że "te oczy nie mogą kłamać" i że polubilibyśmy się z Ianem od pierwszego spotkania. Byle nie na lodzie, gdzie występowałbym w barwach innych niż granatowo-białe. W tych okolicznościach pewnie nie...

White w pierwszym swoim sezonie w AHL odkrył karty: często zmienia fryzury (porównajcie chociażby trzy ostatnie typy dostępne w sieci: glaca, krótkie i półdługie z tsn.ca), potrafi się nieźle ustawiać w obronie, i brakuje mu twardości. O ile nie będę dłużej komentował dwóch pierwszych, trzeci aspekt może zaważyć na jego przyszłości hokejowej. Ian więcej wygrywa sprytem, zwinnością, unikiem, ale obawiam się, że nieco boi się kontaktu fizycznego. W sumie mu się nie dziwię, jest młody, ma doczynienia z "dorosłymi twardzielami" to w pierwszym pełnym sezonie się oszczędzał. Musi jednak popracować nie tyle nawet nad masą mięśniową, co nad dobrze pojętą asertywnością, odwagą do włożenia barku w zamieszanie podbramkowe, czy zagrania ostrzejszego checka na atakującym. No i ten visor trzeba by z czasem zdjąć...

Przyszłość w dużym klubie: poczekajmy, niech najpierw okrzepnie w AHL, nauczy się twardości, wzniesie na poziom snajperski jaki prezentował w WHL.

YAPC: A (choć pewnie głównie dlatego, że to jego pierwszy pełny sezon w AHL). Najlepsze statystyki to: 78 GP, 22A, +12.

PAT: C - mieliśmy lepszych obrońców, od których więcej zależało: Cwiet, Cola, Moro.

(Z tego co widzę zdjęcie White'a również się nie otwiera na blogu. Zaraza jakaś? Jeśli kto ma dobry pomysł na odmianę losu zdjęć, pisać proszę)

Wednesday, June 15, 2005

Jean-Francois Racine

Nominalnie nasz trzeci bramkarz. Tylko nominalnie, bo przy przedłużających się kontuzjach Telly'ego i Aubina wielokrotnie sam musiał nieźle tyrać, żeby dać zespołowi szansę na zwycięstwo. Weźmy również pod uwagę, że bodaj na przełomie roku został ojcem (c0 jak rozumiem, może znacząco wpłynąć na poziom niewyspania i dekoncentrację, oraz tzw. "miękkość łydek). Chyba wszyscy jeszcze pamiętamy jak wtedy zasuwał pomiędzy St.John's-trasą zespołu a Montrealem, gdzie dziecko przychodziło na świat.

Największe wrażenie w Racin'ie robi na mnie jego bezprecedensowa gotowość do gry, i utrzymywanie się w dobrej formie (również mentalnie), kiedy nie wiadomo, kiedy znowu wyjdzie na lód. Warto dodać, że z siedemnastu meczów w których wystąpił, nie przegrał ani razu z ewidentnej własnej winy. Boshh, a cóż ja robiłem w wieku 23 lat? Z tematów okołohokejowych, to chyba tylko kostki lodu do napojów chłodzących...

Przyszłość w dużym klubie: powiem otwarcie: nie ma szans. Jest natomiast spora szansa na to, żeby J-F osadził się jako mocna dwójka, a przy przychylnych wiatrach (Telly/Aubin w NHL, drugi z tej pary - na drzewo) został pewniakiem na 1 w Marlies.

YAPC: A.
Drugi rok na poziomie AHL i zdecydowanie więcej teraz od niego zależało. Pokazał się z dobrej strony. W%: 58.8, GAA 2.75, SV% .921, czyli najwyższy w karierze.

PAT: B-
Prawie porównywalny z Aubinem.

Monday, June 06, 2005

Jean Sebastien Aubin

Nominalnie golkiper nr. 2 zespołu, ale jakoś ciągle nie mogę się pozbyć wrażenia, że nie został jedynką w zasadzie głównie na własną prośbę. Po tym jak podpisał kontrakt PTO (professional try-out contract) pod koniec listopada, pierwszą część rozgrywek miał absolutnie genialną. Do tego stopnia, że kibice Buds już myśleli, że jakimś cudem (i za darmo!) mamy conajmniej backupa dla Belfoura. Później jednak nie było już tak optymistycznie, a na przełomie zimy i jesieni, Aubin miał taki etap, że po prostu przestał wygrywać. Częściowo na pewno było to spowodowane kontuzją (wstrząs mózgu), niewiele miał też wsparcia od kolegów z obrony, ale ogólne wrażenie z występów JS w barwach STJ w tym sezonie, jest porównywalne z Tellqvistem.

Czyli nadal nic nie wiemy odnośnie dwójki w Maple Leafs i jedynki w Marlies. A może olać obydwóch, podpisać Dafoe na dwójkę w dużym klubie i pojechać parą Racine/Pogge w AHL?

Przyszłość w dużym klubie?
Hmm, niewiele pewników. Podejrzewam, że jego kontrakt może nie zostać przedłużony. Jeżeli zostanie to raczej na poziomie AHL i biorąc pod uwagę jego wiek - nie będzie zawodnikiem, z którym łączymy wielkie nadzieje.

YAPC: B+
To był czwarty rok Aubina na poziomie AHL (poprzednie w ramach farmy Pittsburgha) i w tym sezonie rozegrał najwięcej meczów w AHL (23), wygrał najwięcej (12) i miał drugi najlepszy SV% (.921).

PAT: B-
Głównie biorąc pod uwagę ile razy wybronił w sytuacjach 1-na-2 i 1-na-3 w pierwszej części sezonu.


(Zdjęcie z serwisu hockeygoalies.org, z czasów Aubina w Pens)

Friday, June 03, 2005

Mikael Tellqvist

Szwedzki golkiper nr.1 w Saint John's mimo wszystko nie zachwycił. Owszem miewał mecze, które wygrywał praktycznie w pojedynkę (co w sytuacji, kiedy Leafs oddają znaczenie mniej strzałów na bramkę rywali nie jest aż tak znowu trudne), ale i takie, kiedy był "starym niedobrym Szwedem", który nie potrafi kontrolować odbitek. Nie ustrzegł się również kontuzji - podejrzewam, że jeszcze jeden wstrząs mózgu skieruje go do pokoju lekarza, od którego właśnie wychodzi Eric Lindros.

W sumie najgorsze jest to, że po tym sezonie sceptycy znowu powiedzą, że Tellqvist to wielki znak zapytania. Niestety moim zdaniem taki, który prędzej się zamieni w trzykropek, niż wykrzyknik. A jeśli nawet już jego nazwisko pojawi się w wołaczu, to pewnie najczęściej będzie poprzedzone siarczystym przekleństwem kibiców nowej afiliacji Maple Leafs.

Przyszłość w dużym klubie?
2005/06 - backup Belfoura, o ile nie podpiszemy ani JS Aubina, ani nawet plotkowanego Byrona Dafoe. Jeśli któryś z nich podpisze z TML, Mikael ląduje na sezon w Marlies. Nie na cały - znowu dozna kontuzji.

YAPC: A-
Boję się to napisać, ale z wynikiem 24-16-4 to *był* najlepszy rok Telly'ego w AHL. Trochę dramat, bo dużo lepszy, to on już na pewno nie będzie...

PAT: C+


(zdjęcie z czeskiego serwisu leafs.wz.cz)

Boston / Providence

Czyli jednak trzyma mocno... Stara miłość do zespołów z Bostonu nie daje za wygraną. Co prawda nie ta dyscyplina (odpowiednio Red Sox w MLB i Celtics w NBA), ale sentyment w dużej mierze ten sam. Zaczęło mnie cisnąć w dołku jak tylko trafiłem tutaj: www.soveryobsessed.com. Znajdziecie tam świetny blog autorstwa Heather na temat Providence Bruins z AHL. Zwracam szczególnie uwagę na zdjęcia z meczów. Później z dużym szczęściem wygrałem licytację na bluzę z logo Bs. A teraz ta stylowa tapeta na pulpicie...

Spokojnie, losy mojej afektacji do Toronto Maple Leafs nie są zagrożone - zaczynam się jednak nerwowo rozglądać za siebie, wiedziony myślą, że moja pewność siebie wynika wyłącznie z faktu ignoracji co do Bruins. Hm...


Counters